Zupa z kukurydzy

przez Elusia
Zupa z kukurydzy

Jesień jest taka piękna w tym roku, że każdą chwilę  wykorzystuję na spacery po lesie. Dywany utkane z czerwonych liści w bukowym lesie błyszczą w słonecznej kąpieli. Szeleszczą i grają radośnie pod stopami, jedyną, niezapomnianą jesienną melodię. A drzewa ochoczo złocą się i przeglądają w promieniach jeszcze tak mocno ogrzewającego słonka  i chwila tak błoga, tak piękna, że zmrok mnie zastał i zabrał kolory, a księżyc się pełnią odezwał. Ach,  chwilo trwaj…

Mam dla Was przepyszną zupę z całej kolby kukurydzy ( wykorzystanie kolby sprawi, że zupa będzie smaczniejsza, słodsza, intensywniejsza, ale możecie, jeśli takowej nie macie wykorzystać same ziarna).  Lekko niedogotowane, młode ziarna kukurydzy chrupią jak grzanki w zupie, i właśnie oto mi chodziło 🙂 Zachęcam do jesiennej zupy i nie zapomnijcie o jesieni ! Tyle radości oczom przynosi 🙂 Zobaczcie niżej 🙂

SKŁADNIKI:


3 kolby kukurydzy

kawałek pora ( 10 cm)

2 ziemniaki

1 czerwona cebula

1 papryka czerwona

2 pomidory lub 4 łyżki pulpy pomidorowej, lub nieduży  słoiczek domowych pomidorów  ( przepis TU)

1/2 łyżeczki papryki wędzonej ( w proszku)

1 papryczka chili bez nasion

około 1,5 litra wody

łyżka liści natki pietruszki

4 łyżki oliwy


WYKONANIE:


Kolbę kukurydzy oddziel od nasion, zagotuj wodę i gotuj ja przez 20 minut, następnie odcedź, zachowując wodę.

Zagotuj wodę  jeszcze raz i ugotuj w niej pokrojone w kostkę ziemniaki. Gdy będą miękkie dodaj ziarna kukurydzy i gotuj 5 minut.

Pomidory sparz i obierz ze skórki, pokrój drobno

Por pokrój na piórka, cebulę w kostkę i uduś warzywa na oliwie, pod koniec, gdy będą miękkie i szkliste, dodaj drobno pokrojone papryki i jeszcze poduś, aż papryka będzie miękka.

Wtedy dodaj pomidory i jeszcze chwilę podsmaż bez pokrywki.

Dodaj warzywa do ugotowanych w wodzie ziemniaków, dopraw zupę przyprawami.

Część zupy wraz z warzywami zmiksuj a część zostaw w całości. Wymieszaj zupę i zajadaj.

SMACZNEGO  🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Ryż z kukurydza na słodko

przez Elusia
Ryż z kukurydza na słodko

Gdy sezon na kukurydzę trwa, warto ją wykorzystać i ugotować wraz z kolbą, ponieważ wtedy danie jest bardziej wyraziste i słodsze. Sami spróbujcie 🙂 A o kukurydzy poczytacie TU.

SKŁADNIKI:


1 kolba młodej kukurydzy

1/2 szklanki ryżu pełnoziarnistego

1/2 szklanki mleka kokosowego

2,5 szklanki wody

2 daktyle świeże bez pestek

1 laska wanilii

szczypta soli


WYKONANIE:


Kukurydzę obierz, kolbę bez ziarenek zachowaj, przekrój ją na pół. W półtorej szklanki wody ugotuj kolbę kukurydzy przez 20 minut,  odcedź, wodę pozostaw a kolbę wyrzuć.

Ryż wypłucz, zalej 1 szklanką wody, dodaj pokrojone drobno daktyle, sól i rozciętą laskę wanilii, doprowadź do wrzenia, gdy ryż wypije wodę, dodaj resztę wody, w której gotowała się kolba kukurydzy  i gotuj do miękkości ryżu.

Dolej wtedy mleczko kokosowe, ziarna kukurydzy i gotuj jeszcze przez pięć minut.

Danie podawaj z musem jabłkowym  ( przepis TU)  lub solo.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Grzybowa przyprawa do wszystkiego i o kwasach omega -3

Dziś troszkę ponarzekam. Otóż staram się, pomimo nacisku, jak najmniej przejmować  naukowymi osiągnięciami, ponieważ, zwłaszcza w mojej branży, jaką jest zdrowe odżywianie, bardzo się zmieniają badania naukowe. Ciągle mądrzy ludzie coś obalają, coś wypierają, coś podważają. Były już czasy, gdy kazano nam jeść tylko mięso, jaja i sery, bo białko było najistotniejszym składnikiem naszego pożywienia. Miała swój czas margaryna, miała biała mąka. Zniesławiliśmy jaja, żeby potem je przeprosić. Tak też stało się z olejami. A konkretnie z kwasami omega-3. Jeszcze niedawno mój opracowany skrupulatnie długi artykuł, który ukazał się w Wegetariańskim Świecie, szczegółowo tłumaczył, jakie oleje są najlepsze, jednak dziś coś mi się wali na głowę. I pytam, po co ja wypiłam tyle olejów lnianych, na zimno tłoczonych, przechowywanych i transportowanych w szczególnych warunkach, skoro dziś okazuje się, że owe oleje wcale nie są do końca tak przyswajalne, jak to nauka mówiła. Czyżby to tylko biznes kierował ludzką pazernością. Zniesławiony olej lniany, wraz z siemieniem, a może zwłaszcza siemię obroni się samo, jednak, jeśli opinia zapadła, nie należy tak walczyć o świeżość i jakość lnianego, skoro jakieś obiekcje są. Mówi się o rybach, których, pomijając ich skażenie w metale ciężkie i fakt że nie każdy ryby je, i tak na surowo nie jemy, a kwasy omega-3 boją się temperatury. Więc jak ocalić w nich omega-3?  Suplementy diety omijam szerokim łukiem, zawsze mają jakiś mankament dla mnie. Więc co jeść, aby zaspokoić organizm w ten ważny składnik?

Bardzo skrupulatnie przeszukałam informacje na temat tychże kwasów i doszłam do wniosku, że najpewniejszym ich źródłem są orzechy włoskie i jajka kury biegające po trawie . Awokado, tylko, że nie jest, niestety, z naszego klimatu i, co napewno Was zdziwi, oliwa z oliwek, która to, pomimo wszelakich opinii, kwasów omega-3 jednak nam dostarcza ( musi to być oliwa ” grecka”, z oryginalnych oliwek, czyli stare odmiany- nie ważne w jakim kraju  rosną, oby nie były to hybrydy tej greckiej.

Kolejnym bohaterem kwasów omega -3 są łuskane nasiona konopi siewnych. Jak podaje literatura te maleńkie pestki mają idealną proporcję kwasów omega-3 do omega- 6 i 9. Jeśli natura nie spłatała nam figla, by chronić nasionko przed inwazją wszędobylskich  i  tłuszcze nienasycone rzeczywiście są nam dostępne i łatwe do strawienia tak jak np. spadający z drzewa owoc czy orzech, mamy idealny  dostęp do tak bardzo znaczących pokładów  zdrowia.

Nie mogę też tu pominąć nasion szałwii hiszpańskiej, czyli bardzo modnego dzisiaj  chia. Aztekowie zaliczali chia do pięciu najważniejszych pokarmów, spożywając je nagminnie w celu utrzymania dobrej kondycji fizycznej oraz dla bystrości umysłu.

Jeszcze jednym, bardzo dobrym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 są wodorosty. I właśnie o nich dzisiaj Wam napiszę nieco więcej. Oby… nie okazało się, że, tak jak ze spiruliną- ma witaminę B12, a nie jest dla nas dostępna. Bo, choć ryby, jedzące wodorosty mają omega-3 pod dostatkiem, to, nie jestem pewna na 100 procent, czy dla nas jest tak samo dostępna, gdy te wodorosty jemy osobiście 🙂 Ale to już tylko moje hipotezy. Na dzień dzisiejszy wiadomo- wodorosty to doskonałe źródło omega- 3.

Tak więc z informacji Tradycyjnej Medycyny  Chińskiej wodorosty mają naturę termiczną ochładzającą, smak słony, mogą zastąpić sól. Nawilżają organizm, zwiększając ilość płynów Yin oraz zmiękczając stwardniałe obszary w ciele, redukują guzy i inne narośla.  Przekształcają patologiczny śluz powstały z gorąca, działają moczopędnie i przeciwzakrzepowo. Wzmacniają gospodarkę hormonalną, pomagają przy problemach z prostatą i z jajnikami. Pomagają w leczeniu bezpłodności u mężczyzn.  korzystnie wpływają na nerki i tarczycę. Przynoszą ulgę przy astmie, oraz subsydiują  chorych na stawy.  Wspomagają leczenie kaszlu, uspokajają płuca i gardło.

Np. glon kombu jest uważany za najbardziej kompletny wodorost w składzie w minerały.  Glon kombu powszechnie znany jest jako dodatek używany do gotowania fasoli, ponieważ zawarte w nim minerały pomagają zrównoważyć białka i tłuszcze występujące w roślinach strączkowych, zwiększając przyswajalność tychże składników,  a zmiękczając twarde włókna strączkowych, czyni je lepiej strawnymi.

Jedynym przeciwskazaniem spożywania wodorostów  są luźne, wodniste stolce i poważne objawy zimna w organizmie oraz niedobór ognia trawiennego. Kobiety w ciąży powinny używać wodorostów z rozwagą, lub na ten czas ich unikać.

Przyprawa, którą tu proponuję jest banalnie prosta. Ja robię ją z suszonych ogonków grzybów i wodorostów. Ale oczywiście można użyć całych suszonych grzybów. Mielę je   w proporcji 2:1 lub 1:1 i używam tej przyprawy do wielu dań, zup, kasz, warzyw. Możesz zmiksować je na proszek. Przechowuj w suchym miejscu, w szczelnie zamkniętym słoiku.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Pieczona dynia ze śliwką i czerwoną cebulą

przez Elusia
Pieczona dynia ze śliwką i czerwoną cebulą

Śliwki, ale takie prosto z drzewa, takie, które spadną, czekając na chętnego. Jest wyścig, kto pierwszy, mrówka, osa, czy ja. Słodziutkie, mięciutkie i nadzwyczaj soczyste. I co zadziwiające, jeśli znajdę uszkodzoną przez wyżej wymienione, te zawsze są najsłodsze i najbardziej soczyste, skąd one to wiedzą ?  Wiesz o czym mówię? Wiele osób mi mówi, że takich nie lubi, że najlepsze są twarde… mniej słodkie… i, nie rozumiem, czy tylko takie śliwki można kupić? Ja dziękuję, takich nie jadam, ale gustów ponoć się nie krytykuje. Wiem, że do takich pod drzewem nie każdy ma dostęp, ale popyt goni podaż, więc mamy na bazarach to, co mamy.

Śliwki fioletowe są lekko ochładzające, a żółte neutralne. Smak mają słodko-kwaśny. Zawierają dużą ilość pektyn, które  to skutecznie leczą zaparcia. Stosowane w przypadku chorób wątroby, jak marskość, powiększenie wątroby, nadmiaru gorąca w wątrobie. Bardzo dobrze wpływają na osoby, które z racji dolegliwości wątrobowych, mają zahamowania emocjonalne i  rozstroje nerwowe. Uspokoją też układ nerwowy, a to dzięki dużej zawartości witamin z grupy B. Koją serce. Można w nich znaleźć sporo przeciwutleniaczy, wspomaganymi przez wiele ważnych minerałów, takich jak żelazo, potas, magnez, wapń czy fosfor. Dieta bogata w śliwki chroni nas przed cukrzycą, zawałami czy nowotworami.

Z trawieniem śliwek mogą mieć problem osoby o słabym układzie trawiennym i z  wrzodami żołądka. Osoby mające problemy z wchłanianiem wapnia, również powinni z umiarem spożywać te owoce.

Dziś polecam dynię w cudownej okrasie, z dodatkiem słodko- kwaśnej śliwki, neutralizującej słodycz pieczonej cebuli i dyni.  Pychota 🙂

SKŁADNIKI:


1/2 dyni ( dynia dyni nie równa, u mnie średniej wielkości)

15 śliwek, wypestkowanych

1  duża cebula

1/2 łyżeczki papryki wędzonej

2 ząbki czosnku

1 łyżeczka miodu

4 łyżki oliwy

1/2 łyżeczki rozgniecionych ziaren kolendry

1/4 łyżeczki chili

1/2 łyżeczki soli

garść orzechów pistacjowych uprażonych ( lub innych)

garść liści rukoli lub sałaty, roszponki itp.

2 łyżki startego sera koziego ( twardego)- opcjonalnie


WYKONANIE;


Dynię pokrój w nieduże paski, cebulę w ósemki.

Czosnek rozgnieć w makutrze lub drobno posiekaj, dodaj do niego oliwę i wszystkie przyprawy, wymieszaj.

Ser, jeśli używasz, zetrzyj na tartce o grubych oczkach.

Wysmaruj kawałki dyni zaprawą, ułóż na blaszce, dodaj cebulę i połówki śliwek, posyp startym serem.

Zapiekaj w piekarniku-  około 40 minut, 170 stopni.

Posyp danie orzechami i zieleniną.

SMACZNEGO 🙂

PS. Orzechy zawsze prażę osobno, ponieważ są delikatne i szybko się przypalają.

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Pyszna sałatka z kukurydzy i pomidorów okraszona komosą ryżową i o smaku słodkim wg TMC

Dziś ostatni z kolekcji  smaków- słodki. Można powiedzieć, że najważniejszy a właściwie podstawowy. Smak o naturze Yang, pomaga kierować energię w górę i na zewnątrz. Można podzielić go na dwa czynniki- na czyszczący i ochładzający- charakterystyczny dla większości owoców oraz wzmacniający i tonizujący ( tzw. słodki pełny). Słodki smak buduje aspekt Yin organizmu, czyli tkanki i płyny organiczne, uzupełniając niedobory. Bardzo wskazany dla osób szczupłych i suchych, które to wzmacnia i pokrzepia.

Słodkie pożywienie energetyzuje, spowalnia i rozluźnia ciało, również kojąco działa na nerwy i mózg. Dla osób zimnych, niedoborowych słodki smak jest niezbędny do leczenia ich dolegliwości. Słodki smak łagodzi agresywne emocje, uspokaja gniew i tłumi niecierpliwość, spowalniając nadaktywny umysł i uspokajając nadwyrężone serce.

Smak słodki może pogarszać stan osób otyłych z guzami i obrzękami, a jego nadmiar osłabia kości i powoduje wypadanie włosów.

Podstawowe pożywienie o smaku słodkim to zboża, rośliny strączkowe, produkty mleczne, większość mięs, wiele warzyw ( marchew, dynia, buraki, ogórki, ziemniaki) orzechy ( kasztany jadalne, migdały, kokos, słonecznik), substancje słodzące ( miód, słody, melasa, pełnowartościowy, nierafinowany cukier), owoce ( daktyle, czereśnie, mango, banany, awokado)

Podsumowując :

Smak słodki podnosi energię Chi,  posiada aspekt odżywczy.

Jest najczęściej stosowanym smakiem terapeutycznym.

Nawilża, dotykając korzenia Yin.

Może powodować wilgoć w organizmie ( zwłaszcza cukier).

Harmonizuje, uspokaja, tworzy błogość.

Odblokowuje energię.

Może stworzyć błędne koło słodyczy i wilgoci.

Unikać go powinny osoby z nadmiarem wilgoci, nadwagą i z obrzękami, zbyt spowolnione i ospałe.


A na dodatek proponuję pyszną sałatkę, taką już jesienną. U mnie to już chyba, chociaż na krzakach jeszcze się zielenią, ostatnie pomidory tego roku. Sezon uważam za zakończony. Wrócę do nich dopiero za rok,  gdy znów obrodzą na ogrodzie, a teraz będę się cieszyć tymi ze słoika, które czekają w spiżarni. Tych kupnych nie jem 🙂 Uważam, że, po pierwsze o tej porze roku już są niesmaczne, a po za tym wszystkie pomidory sklepowe to nieciekawe odmiany, nadające się tylko do transportu a, niestety, nie do jedzenia. Dlatego, jeśli nie macie ogródka, kupujcie pomidory sezonowo u rolników, którzy mają te smaczniejsze, a nie komercyjne odmiany. Pomidor jest też silnie wychładzający, więc jesienią i zimą surowy nie powinien gościć na naszych stołach. Więcej informacji znajdziecie TU.

SKŁADNIKI:


4 pomidory pokrojone w plastry lub ósemki

2 świeże kukurydze ugotowane i okrojone z kolby

1 cebula pokrojona w piórka, posolona i wygnieciona ( dobrze jak chwilę postoi, wtedy straci ostrość i zmięknie)

1/2 szklanki  ugotowanej komosy ryżowej

 młode liście sałaty lub szpinaku

pieprz i sól

oliwa


WYKONANIE:


Wszystkie składniki połącz, delikatnie pomieszaj i zajadaj 😉

SMACZNEGO 🙂

PS. Pamiętajcie, komosa ryżowa musi zostać dokładnie przeżuta, tylko wtedy wykorzystacie jej składniki.

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
poprzednie posty

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress