Czatni ( chutney) porzeczkowe

przez Elusia
Czatni ( chutney) porzeczkowe

Czatni to wspaniały sos słodko-kwaśny, który stosuję głównie do serów, ale i do makaronu, pieczywa ( tostów) , pierożków. Może być podawany jako dip do warzyw. Warto wykorzystać sezon porzeczkowy i zrobić parę słoiczków na zimowe długie wieczory, choćby do przekąski serowej przy lampce czerwonego wina.

Tutaj podaję kulki białego sera koziego z ziołami, polane porzeczkowym czatni. Ulepiłam kulko serowe i obtoczyłam w czerwonym pieprzu, listkami majeranku, hyzopu i estragonu.  Może i jestem zbyt egzaltowana, ale naprawdę były pyszne 😉

Składniki:

1,5 kg obranych porzeczek

1 łyżka gheee

2 czerwone cebule

4 łyżki soku z utartego imbiru ( utrzyj korzeń imbiru i wyciśnij sok w dłoni)

6 nasion jałowca

1 łyżeczka cynamonu

1/2 szklanki miodu

1 szklanka wina czerwonego

1/2 szklanki octu jabłkowego

1 łyżeczka soli

 

Wykonanie:

1.   Rozgrzej patelnie, rozpuść ghee i uduś pokrojoną w kostkę cebulę

2.   Rozgnieć w moździerzu nasiona jałowca i  dodaj do cebuli

3.   Dodaj porzeczki, cynamon, miód, czerwone wino, ocet jabłkowy, sól, imbir i gotuj wszystko godzinę lub do wyparowania płynu, tak, aby konsystencja stała się lekko zagęszczona

4.   Zmiksuj wszystkie składniki, przełóż do słoiczków i pasteryzuj 20 minut

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Ziołowe wariacje i prosta sałatka z aromatyzowaną oliwą

Zioła mają ogromną moc! Są znacznie bardziej skuteczne niż myślimy. Jeszcze niedawno tylko one służyły jako skuteczny lek, dziś niestety zapomniane i wyparte przez chemiczne leki i polepszacze smaków. Zioła działają dezynfekująco, bakteriobójczo, hamują krwawienia, oczyszczają krew, działają moczopędnie, mlekopędnie (u matek karmiących), napotnie, koją ból gardła, leczę opuchliznę, obniżają ciśnienie, poprawiają trawienie, pomagają w obstrukcji, są przeciwkaszlowe , leczą reumatyzm… i mogłabym Was zanudzić co potrafią te cudowne rośliny. Każdy znajdzie coś dla siebie, aby poprawić zdrowie.

Zioła w kuchni jako przyprawy tworzą niesamowite aromaty, polepszają smak każdej potrawy i zdecydowanie poprawiają trawienie. Najwięcej aromatu mają zioła świeże, ja często zachowuję ich zapach w oliwie zimno tłoczonej. Kroję drobno i wypełniam nimi słoik  a następnie zalewam oliwą. Bardzo ważne jest aby listki były dokładnie przykryte oliwą. Przechowuję je w lodówce. Oliwa zastyga i nie jest ciekła ale po wyjęciu z lodówki odkładam z wierzchu oliwę, wyjmuję łyżeczką taką ilość  ziół  w oliwie jaką potrzebuję i przykrywam oliwą którą odłożyłam.

Na zdjęciu zapowiedź aromatyzowanego serka koziego –  ziołowego, który znalazł się w oliwie aromatyzowanej ziołami.

Nabierzcie apetytu 🙂

Sałatka wyszła pachnąco i zachęcająco, tym bardziej, że udało mi się zebrać pierwsze ogórki z ogrodu 🙂 Możecie ją podać z serem kozim lub orzechami,  wtedy będzie bardziej pożywna, lub potraktować jako dodatek do młodych ziemniaków  lub kaszy, schrupać z chlebem, do wyboru, kto co woli.

Składniki:

Sałata-  jaką lubisz – u mnie liściasta, zielona i czerwona, ale może być np. masłowa

Pęczek rzodkiewek

2 ogórki

4 kwiatki nagietka- płatki ( opcjonalnie)

Mały pęczek szczypiorku

1 łyżka oliwy aromatyzowanej ziołami ( u mnie oliwa z oregano, majerankiem i hyzopem) – wybór należy do Ciebie 🙂 każde zioła są mile widziane 😉

Sól i cały czerwony pieprz do smaku

 

Wykonanie:

1.    Sałatę umyj, osusz i porwij lub pokrój nożem ceramicznym

2.    Szczypiorek posiekaj

3.      Rzodkiewkę i ogórek pokrój w plasterki, posól aby zmiękły

4.     Dodaj płatki nagietka i zioła w oleju oraz cały czerwony pieprz i dosól, pamiętaj, że posoliłeś ogórki  i rzodkiewkę 😉

5.    Wymieszaj składniki

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Czereśniowy puchar

przez Elusia
Czereśniowy puchar

Co jem latem  na śniadanie? Wstaję raniutko i albo biegam po lesie albo ćwiczę jogę. A potem wchodzę na drzewo i pałaszuję czereśnie, po drodze jeszcze zahaczam o truskawki, gdzieś wpadnie pod rękę porzeczka i pełna wracam do domu. Potem czeka groszek w strąkach, kalarepa do schrupania…och jak ja kocham ten czas!  A kiedy wpadnie w moje ręce kapusta, no tej nie da się tak szybko schrupać, biegnę z nią do pieca i obmyślam po drodze przepis 🙂 Lubię ciągle coś wymyślać, taka dusza niespokojna ze mnie. I tym razem zamiast prosto z drzewa zjadłam czereśnie z pucharu!

Składniki:

2 szklanki wypestkowanych czereśni

3/4 szklanki śmietany kremówki ( nie UHT)

3/4 szklanki orzechów laskowych uprażonych

8 świeżych daktyli

1,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej

1 małe mango lub pół dużego

1/2 łyżeczki zmielonego kardamonu

szczypta soli

1 łyżeczka masła

 

Wykonanie:

Orzechy zmiksuj, dodaj 4 daktyle i zmiksuj ponownie,

Kaszę zmiksuj z 4 daktylami i mango oraz szczyptą soli ( jeżeli posoliłeś kaszę gdy ją gotowałaś nie dodawaj soli) i wymieszaj z czereśniami

Śmietanę ubij ( możesz dodać cukier, ja tego nie robiłam)

Układaj warstwami- orzechową, czereśniową, orzechową, czereśniową i na końcu ubitą śmietanę.

SMACZNEGO 🙂

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Zapiekanka z kaszy gryczanej i szparagów pod pierzynką sera koziego

Mam bzika na punkcie szparagów, może dlatego, że sezon trwa tak krótko. Tu do kaszy gryczanej i sera  wkomponowały się znakomicie. Bardzo ważnym krokiem jest prawidłowe przyrządzenie kaszy gryczanej, ponieważ nieodpowiednie przygotowanie zniechęci do jedzenia. Kaszę niepaloną prażę na suchej patelni mieszając. Gdy stanie się bardzo gorąca prażę jeszcze 1 minutę i przelewam na sitku wrzątkiem. Wtedy zalewam ją 1,5 szklanki wrzątku, dodaję sól, rozgnieciony w moździerzu jałowiec, łyżeczkę masła, doprowadzam do wrzenia i gotuję na bardzo wolnym ogniu aż kasza wypije całą wodę. Odstawiam jeszcze na piętnaście minut i rozbijam widelcem. Kasza gotowa 🙂

Na zdjęciu kwitnące szparagi 🙂

Składniki:

Pęczek szparagów

1 szklanka kaszy gryczanej niepalonej

1,5 szklanki wrzątku

wrzątek do przelanie kaszy

kilka ziarenek jałowca

1 łyżka uprażonych i pokruszonych orzechów laskowych

2 łyżki utartego na grubej tarce sera koziego typu buncek lub innego

1 płaska  łyżka masła ghee

pieprz i sól do smaku

1/2 łyżeczki papryki wędzonej w proszku

 

Wykonanie;

Ugotuj kaszę- patrz przepis wyżej

Szparagi zalej wrzątkiem  z solą i gotuj 5 minut a następnie przełóż do lodowatej wody

Podgrzej masło ghee , jedną częścią wysmaruj foremkę do zapiekanek ( 1 łyżeczkę z tego masła wykorzystaj do kaszy) w pozostałym maśle obtocz szparagi ( po prostu podziel masło na trzy części)

Ułóż w foremce kaszę, na nią szparagi, posyp utartym serem , pieprzem ( najlepiej świeżo mielonym) i orzechami

Wstaw do piekarnika -170 stopni – 20 minut

SMACZEGO 🙂

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Krótka kiszonka z młodej kapusty

przez Elusia
Krótka kiszonka z młodej kapusty

Czy jestem zazdrosna? Oczywiście, nikt się tego nie wyprze 🙂 Z wiekiem zazdrość zmienia się i jest coraz łagodniejsza, wręcz wyrozumiała. Ale mamy przecież prawo do zazdrości, jesteśmy przecież inni niż wszyscy. Indywidualni i niepowtarzalni. Czegoś nam brakuje, czegoś mamy za dużo.  Zastanawiam się jednak, co bym zrobiła z tymi długimi nogami, gęstymi jak ogon koński włosami, gdybym była najlepszą skrzypaczką, gdybym na wybiegach ściągała wszystkie oczy jako modelka. A co jest nie tak z tą  kobietą, co tak nosi się ze swoimi czarnymi sztucznymi rzęsami, co tak mało uśmiechu na jej twarzy, co jest wyniosła i dumna…. Co kryje się pod jej tajemniczą twarzą? Zazdrość. Tak jak ja czuje zazdrość, przecież zawsze znajdzie się powód do zazdrości. 

Czy byłabym szczęśliwsza, czy miałabym więcej radości w sobie, gdybym spełniła siebie jako ktoś bardzo ważny, wpływowy, obrzydliwie bogaty? Co tak naprawdę potrzebne mi do życia. Czy potrzebuję więcej kwiatów w ogrodzie, czy potrzebuję więcej ciuchów w garderobie, czy ten telefon już czas wymienić, czy pięcioletnie kozaki, nadal w świetnym stanie już nie są na czasie?  Życie samo weryfikuje nasze potrzeby i tak naprawdę tak niewiele nam  do szczęścia potrzeba.

Dziś w lesie spotkałam drwala, ciężko pracował z piłą, już miałam zrobić okrążenie gdy biegłam z psami w jego kierunku, aby zejść mu z drogi. Nagle, on machnął ręką wołając mnie w swoim kierunku. Zrozumiałam, że robi mi drogę. Podbiegłam bliżej. Uśmiechnięty od ucha do ucha mężczyzna zapraszał miłymi słowami, ustępując mi z drogi. Och jaki miałam miły dzień, ten uśmiech na twarzy obcego człowieka w lesie…. I cóż nam więcej potrzeba? No bądźmy zazdrośni, ale, kochajmy się! I chociaż starajmy się być życzliwi, po czasie to przejdzie w nawyk 🙂

A ponieważ w ogrodzie pękają juz młode kapusty  ( te wczesne są najbardziej udane) spieszę z  kiszeniem, gotowaniem itd.

A dziś krótka kiszonka, oczywiście można sobie ją wydłużyć 😉

Składniki: 

1 kapusta młoda ( może też być późna odmiana, ale to już późnym latem lub jesienią)

łyżeczka soli ( jeżeli wolisz bardziej słoną dodaj więcej

2 łyżki soku z imbiru ( imbir utrzyj na tartce i wyciśnij sok

1 pęczek koperku

1 kopiasta łyżka obranych porzeczek

2 łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego

 

Wykonanie:

1.   Kapustę poszatkuj , posól, dodaj do niej sól. czosnek niedźwiedzi, imbir, koperek, pół łyżki  porzeczek i dobrze ugnieć aż puści sok.

2.   Pozostaw kapustę przyciśniętą deseczką i kamieniem lub  obciążonym garnuszkiem z wodą na dwie do kilku a nawet kilkunastu godzin.

3.  Udekoruj porzeczkami

 

Ps. Możesz dodać oliwę do gotowej kiszonki.

SMACZNEGO  🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
poprzednie posty

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress