Fenkuł to przepyszne warzywo, które głównie gości na włoskich stołach. Tutaj w soku z pomarańczy smakuje wybornie. Polecam ten zestaw, zdecydowanie to świetnie dobrane małżeństwo- koper włoski i pomarańcza. Możecie dodać do niego zarówno jarmuż jak i szpinak.  Ze szpinakiem będzie bardziej po włosku 🙂

SKŁADNIKI: 


2 fenkuły

sok z jednej dużej pomarańczy lub dwóch mniejszych

1 cebula

solony jarmuż ( przepis TU – 1-2 łyżki, lub szybko uduszony na oleju szpinak ( dosłownie parę minut aż zwiędnie) 

Oliwa z oliwek

 sól i pieprz


WYKONANIE:


Cebulę obierz, pokrój w piórka i uduś na oliwie aż będzie szklista.

Fenkuł pokrój w piórka i podsmaż  na oliwie przez chwilę, dodaj sok z pomarańczy i duś pod przykryciem aż będzie miękki.

Dodaj do niego cebulę, jarmuż lub szpinak, posól i popieprz, zagotuj razem.

Podawaj z komosą ryżową, ryżem lub kromką chleba

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Makowe kule

przez Elusia

Mak kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. Bardzo lubię jego smak, nie tylko zresztą w wypiekach. Posypuję nim chleb do pieczenia, poranną kaszkę czy wytrawne dania. Jest bardzo uniwersalny. Bogaty w wapń i żelazo uzupełnia naszą dietę w cenne składniki. Posiada też dużo błonnika i witaminy rozpuszczalne w tłuszczach- A, D i E.

Kulki, które zrobiłam są bardzo pożywne, dosłownie jedna wystarczy dla zaspokojenia łakomstwa  na słodycze. W środku mięciutkie i mokre, na zewnątrz chrupiące. No, cóż jeszcze trzeba do szczęścia ;D

SKŁADNIKI: 


1 szklanka maku, zamoczonego na noc w wodzie

5 świeżych daktyli

1/2 szklanki migdałów, namoczonych na noc w wodzie ( nie wrzątku, bo są wtedy toksyczne) i obrane na drugi dzień

80 g białej czekolady ( dobrej jakości)

łyżka uprażonego maku


WYKONANIE:


Mak rano odsącz dokładnie z wody.

Czekoladę roztop.

Zmiksuj lub zmiel mak, dodaj do niego daktyle i migdały i jeszcze raz zmiksuj lub zmiel.

Dodaj roztopioną czekoladę i odłóż masę do lodówki.

Gdy stężeje, formuj z niej kule i obtaczaj je w prażonym maku.

Przechowuj w lodówce.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Naszym codziennym kompanem jest agresja, różnie wyrażana, często tłumiona. Agresja większa lub mniejsza, bardziej złowroga lub mniej. Złościmy się i przeklinamy świat za niepowodzenia, ubliżamy innym i sobie, zapalamy czerwone światełko, często bardzo tego żałując, po czasie. Mamy problem z powstrzymaniem się od uwagi na temat innych lub samych siebie. Agresja jest jak ciemność w naszych ukrytych obszarach wstydu i poczucia winy, to sprzymierzeniec niskiej samooceny i złodziej radości. Ale agresja to też druga strona medalu, bo gdy poszukasz, będziesz w stanie rozpoznać w sobie agresję i  dotrzesz do wyższej formy miłości, która pomoże zrozumieć siebie bardziej, oraz zgłębić wiedzę o innych. Gdy zauważymy w sobie agresję, wyłapiemy jej symptomy, nagle dostrzeżemy jej destruktywne przejawy i zamiast wybielać sytuację nagle zaczniemy coś z nią robić. Więc zamiast uciekać od chwili słabości, starajmy się złapać ten stan. Nie da się bowiem uciec od uczuć, tłumienie ich nic nie znaczy. Jeśli wypchamy je drzwiami, wejdą oknem. A wyparte uczucia stłumią tylko świadomość, by obudzić więcej niepokoju w podświadomości. Obserwujmy, to najlepszy sposób, obserwujmy uczucia, zanim wyjdą na światło dzienne lub zburzą spokój w podświadomości.  Uczucia to wspaniały kompan, który należy jednak trzymać mocno za lejce.

Ale się uwzięłam na te trufle, pralinki i batoniki 😀  Dziś znów przepis na wspaniałe, boskie smaki. Bo któż nie zna połączenia czekolady z orzechami laskowymi, ja takowe uwielbiam 🙂

A, i  żeby na stole świątecznym było multum słodyczy, jeszcze raz zagoszczę u Was z pralinkami ;D Następnym razem będą to makowe cukiereczki. Co Wy na to 😀     ?

SKŁADNIKI:


240 g orzechów laskowych, uprażonych, obranych ( jak uprażyć orzechy- TU)

2 łyżki syropu z daktyli

1 łyżka karobu, (możesz zastąpić kakao, ale karob jest słodki, więc bez niego będą mniej słodkie)

1/2 łyżki kakao

czekolada gorzka

WYKONANIE:


Orzechy umieść w blenderze i miksuj jak najdrobniej, tak, jakbyś chciał zrobić masło orzechowe, ale masła nie rób 🙂

Dodaj do nich wtedy syrop z daktyli, karob i kakao i zmiksuj ponownie.

Z powstałej masy formuj kulki.

Czekoladę roztop w kąpieli wodnej, maczaj  w niej widelcem kulki i odkładaj na papier do pieczenia.

Pozostaw do zastygnięcia czekolady.

SMACZNEGO 🙂

2 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Marcepan

przez Elusia
Marcepan. Zawsze kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. Pamiętam czasy, gdy w polskich sklepach trudno było cokolwiek kupić, a marcepan właściwie był ogólnie mało znany. Ale ja zajadałam się nim co święta, a wszystko to dzięki mojej cioci, która przysyłała nam paczki z byłego NRF-u. Och, cóż to była za radość, gdy rozpromienieni, niecierpliwie otwieraliśmy paczki, które aż kipiały od słodyczy, kakao, kawy i innych pyszności. Właśnie wtedy pokochałam marcepan. Pięknie zapakowany, oblany czekoladą był jak sto dolarów, bezcenny. Aromatyczne migdały rozkosznie rozpływały się w ustach, a czekolada jeszcze dopełniała ich smak.

Dziś marcepan robię sama, nie za często, ale od święta. Wtedy przypominam sobie te wspaniałe czasy, gdy półki w sklepach puste, a towar wystany w kolejkach. Wszystko było takie nieosiągalne, takie cenne i takie pyszne, zdobyte nocną wartą przy sklepie. Wtedy to paczki od cioci z EneReFu w istocie były świętością, celebrowaniem smakołyków, gdzie mama wyznaczała nam codziennie porcję. Ileż szacunku było wtedy dla posiłku, ileż skupienia nad jednym kawałkiem czekolady, jakże rozkosznie smakował pomarańcz, wszystko było takie wyjątkowe.

Staram się i dziś tak wyjątkowo traktować posiłki, zanurzać się  w rozkoszy smakowania i cieszyć każdym kęsem. Mieć świadomość, że jedzenie jest świętością, ogromną przyjemnością i niezwykłą chwilą, która powinna trwać w wieczności. Zapuszczam się więc w kawałku marcepana, by poczuć każdy jego okruszek, degustować każdy najmniejszy kawałeczek, cieszyć kubki smakowe tym nieziemskim darem, który sama sobie zrobiłam 🙂

Jest bardzo łatwy do zrobienia, jedynym minusem jest żmudne obieranie  migdałów. Ale i tu można znaleźć przyjemność, bo cóż tak nie uspokaja jak nie monotonność. Powtarzana nagminnie czynność może wprowadzić nawet w stan medytacji. Więc nie marudzić proszę, tylko korzystać z błogości chwili.

SKŁADNIKI:


200 g migdałów ( można też kupić już obrane, tylko świeżutkie z dobrego źródła)

2 łyżki miodu

1 laska wanilii

szczypta soli

1/3 tabliczki gorzkiej czekolady


WYKONANIE:


Migdały zalej na noc wodą ( nie gorącą, ponieważ skórka migdałów staje się  toksyczna po zalaniu wrzątkiem)

Rano  obierz  ( przy ulubionej muzyce lub w totalnej ciszy ) i miksuj migdały w mocnym blenderze aż będą zupełnie miałkie, dodaj miód i wydrążone ziarenka wanilii oraz szczyptę soli. Miksuj jeszcze przez chwilę, aż wszystkie składniki się połączą.

Ugnieć w ręku dwa batony migdałowe.

Czekoladę roztop w kąpieli wodnej ( nad parą) i obtocz w niej batony migdałowe.

Ja polewam całe brzuszki batonów, wstawiam do lodówki, po zastygnięciu zanurzam spody migdałowe.

Pozostaw w lodówce do zastygnięcia czekolady.

Przechowuj w lodówce. Myślę, że długo wytrzymają  przechowywane w lodówce, ale u mnie znikają bardzo szybko 😉

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Wspaniały czas grudniowy, pomimo szarych czy ponurych dni, taki majestatyczny, gdzie z pełnym patosem ale i spontanicznością czekam na magię świąt. Te wieczory, pełne ciszy, spokoju i wrażeń mają niesamowitą głębię, gdzie można zaszyć się pod kocem z ciepłą herbatką i marzyć, medytować, czytać… To czas na refleksję, skupieniu się na własnym ja, wyciągnięciu wniosków i przygotowaniu do lepszego.. lepszego jutra, lepszego siebie, do wiosny. To zbieranie sił na trudy ciepłych dni, gdy ogród pełną parą ruszy w wegetację i nie zaczeka już wtedy na spóźnialskich, będzie bezlitośnie dążył do wydania plonów, chwastów. Ach, czyż nie wspaniale teraz przy ogniu w kominku rozkoszować się chwilą, zagubić w blasku świec i utopić w lampce dobrego wina. Czy można lepiej spędzić ten czas, jak teraz, przy gwiazdkach świecących w oknie na tle czarnej ciemności, gdy księżyc zagląda do pokoju. Spokojnie planuję czas, gdy czekają zdemaskowane przez poranne słońce szyby okien i zakurzone firanki… A chwila płynie leniwie, masz czas, masz czas dziewczyno, wieczory takie długie, a święta takie przyjemne…

Łazanki zrobione wg makaronu soba, mają wspaniały orzechowy smak i nieco twardszą konsystencję od pszennego. Makaron ten jest bardzo popularny w Japonii, gdzie wykorzystuje się go na różne sposoby i miesza z inną mąką w różnych proporcjach. Oczywiście można zrobić soba z samej gryki, a  orzechową wodę po ugotowaniu makaronu pozostawić do wykorzystania do zupy, sosu czy gotowania warzyw, kasz. Makaron jest nieco kruchy, świetny w konsystencji, lekko orzechowy i pyszny. Warto zrobić go więcej i wysuszyć na stolnicy. Świeży wystarczy gotować dosłownie trzy minuty.

SKŁADNIKI:


150 g mąki gryczanej

150 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej

woda i sól


szklanka grzybów suszonych

1 duża cebula ( u mnie czerwona)

400 g kiszonej kapusty

2 liście laurowe

4 kulki ziela angielskiego

2 goździki

4 kulki owoców jałowca

1/2 łyżeczki kolendry ( uprażonej i utłuczonej)

1/2 łyżeczki majeranku

2 łyżki sosu sojowego

4 łyżki oliwy

sól i pieprz do smaku


WYKONANIE:


Grzyby namocz  w szklance wody na kilka godzin, ugotuj w tej samej wodzie, odcedź ( wodę pozostaw!) i pokrój na mniejsze kawałki.

Kapustę odciśnij z soku, cebulę obierz i pokrój w kostkę.

Zalej kapustę wodą z grzybów, dodaj wszystkie przyprawy  i gotuj do miękkości. W razie potrzeby uzupełniaj wrzątkiem.

Rozgrzej olej i uduś cebulę aż będzie szklista ( ja duszę pod przykryciem na bardzo wolnym ogniu, czasami mieszając, wydobywam z niej w ten sposób smak umami – wiadomości o umami TU.

Dodaj do uduszonej cebuli grzyby i odciśniętą lekko kapustę, dopraw solą i pieprzem. Zagotuj.


Wymieszaj obie mąki, zrób kopczyk i wlej w niego wodę oraz szczyptę soli, wymieszaj i ugniataj ciasto na makaron. W razie potrzeby dodawaj wodę. Ciasto ma być elastyczne i zwarte.

Podziel ciasto na dwie części i rozwałkuj każdą na grubość 2 mm. Krój łazanki.

Ugotuj łazanki w  osolonej wodzie około trzech minut.  Odcedź i wymieszaj z gotową kapustą.

Najlepsze następnego dnia.

SMACZNEGO 🙂

2 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress