Weganskie pierogi z wedzonym tofu i dynia

przez Elusia
Weganskie pierogi z wedzonym tofu i dynia

Moi  kochani ja dziś przychodzę do Was z serdecznymi życzeniami i gorącymi słowami. Życzę Wam radości i miłości na co dzień, cieszcie się każdą chwilą, radujcie z istnienia życia, rozkoszujcie naturą. Łapcie głęboki oddech, gdy przychodzą niepowodzenia. Niech zawsze króluje siła w waszych sercach, abyście mogli się nią dzielić i rozprzestrzeniać na wszystkich ludzi. Patrzcie na wszystkich jak na boskie stworzenia, ufajcie im i szanujcie. Bo wszystko jest naszym odbiciem. Wesołych świąt 🙂

Od razu przyznaję się szczerze, że nie jestem ekspertem od pierogów, a robię je… raz w roku 😀 Prawdę mówiąc zainspirowałam się pierogami z ” Kulinarnych bezdroży” Dominiki Wójciak i tak mi posmakowały, że co roku goszczą u nas na święta. Są mięciutkie i pyszne i po moich modyfikacjach wdrożone w życie.

SKŁADNIKI:

Na ciasto:

400 g mąki orkiszowej 700  plus mąka do posypania

1,5 łyżki oliwy

300 g upieczonej i zmiksowanej dyni hokaido

60 ml ciepłej wody

sól


Na farsz: 

1 szklanka kaszy gryczanej niepalonej

1,5 szklanki wrzątku

2 cebule

2,5 łyżki oliwy

300 g wędzonego tofu

250 g upieczonej i zmiksowanej dyni hokaido

sól i pieprz do smaku

kilka ziarenek jałowca


WYKONANIE:

Usyp kopczyk z mąki, dodaj do niej dynię wymieszaną  z wodą oraz sól i oliwę i zagnieć elastyczne ciasto. Reguluj wodą i mąką odpowiednią konsystencję. Zawiń je w folię i wstaw do lodówki na godzinę.

Rozgnieć ziarna jałowca i upraż je wraz kaszą  w płytkim garnku. Zalej kaszę wrzątkiem i gotuj do miękkości.

Uduś cebulę na oliwie. Gdy będzie gotowa dodaj do niej rozgniecione widelcem tofu i duś jeszcze chwilę.

Wymieszaj ugotowaną kaszę z dynią i cebulą z tofu, dopraw solą i pieprzem.

Podziej ciasto na cztery części. Wałkuj placki, obsypując je mąką i wykrawaj szklanką koła. Nakładaj farsz i sklejaj pierogi.

 Gotuj pierogi w osolonej wodzie z łyżką oliwy około 5-6  minut.

Podawaj okraszone olejem lub gdy przestygną obsmażaj na oleju lub ghee.

PS. Pierożki możesz również przygotować z twarożkiem kozim zamiast tofu, będą również wyśmienite 🙂

SMACZNEGO 🙂

 

 

0 komentarz
1 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Morelowe kapelusiki i o tym jaki jest sens życia

przez Elusia
Morelowe kapelusiki i o tym  jaki jest sens życia

Zastanawialiście się kiedyś nad sensem życia? Ja bardzo często. Zwłaszcza w chwilach słabości, kruchości i niepewności. Wiele, wiele lat… I znalazłam odpowiedź! Oto ona 🙂

Sensem życia jest życie. Życie,  którym jesteś.  Zasługujesz na nie i należy Ci się wszystko czego pragniesz.  Sensem życia jest świat, który Cię otacza. Spójrz na niego oczami szczęściarza, ile kolorów podarowała Ci natura. Sensem życia jest każda przeżyta chwila, jej powiew energii. Sensem życia są dźwięki, które słyszysz, wibracje, które czujesz. Jesteś bardzo ważnym człowiekiem, niepowtarzalnym i unikatowym. Dostałeś wszystko, czego potrzebujesz, wszystko jest Twoje.  Energia całego wszechświata dała Ci życie, bo jesteś bardzo, bardzo potrzebny. Potrzebny całemu światu.

Jeżeli jeszcze nie jesteś przekonany i pewny jak ważna jest Twoja osoba, myśl o tym, myśl pozytywnie, a napewno czas pozwoli Ci na dotarcie do tego przekonania. Otaczaj się pięknem i podziwiaj to co masz. Każdy przedmiot, każde drzewo jest dla Ciebie. Uwierz w siebie i uwierz w swoją moc, bo jesteś ogromną energią, masz potężną władzę  i wielkie możliwości.  Jesteś wyjątkowym człowiekiem, jesteś jednością i całością  z całym jestestwem. Jesteś sam a zarazem tworzysz ten świat wspólnymi siłami energii życia.

Nie zaniedbuj siebie. Ufaj swojemu wnętrzu. To ty najlepiej wiesz, co jest dla Ciebie dobre. To Ty  najtrafniej rozwiązujesz swoje problemy. Nikt nie jest w stanie tak doskonale Ci pomóc jak Ty sam. Masz ogromny potencjał  i potężne narzędzie, które wykorzystane umiejętnie pozwala na odnalezienie siebie i swojego szczęścia. Rozwijaj intuicję, a poprowadzi Cię ona na właściwą ścieżkę,  używaj umysłu tak, aby on nie używał ciebie. Umysł to potężne narzędzie!

Bo….   ” Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak 

jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem był o wszystko.” 

                                                                                Albert Einstein

Nie ma grzechu i nie ma winy. Jest przyczyna i skutek. Co posiejesz to zbierzesz. Jeżeli wątpisz w swoje siły i tracisz sens życia, pamiętaj, że dostajesz to czego oczekujesz. Więc, czego oczekujesz? Już dziś złóż zamówienie do wszechświata i określ dokładnie, czego chcesz, nie pisz czego nie chcesz, skup się na tym co Cię interesuje, czego potrzebujesz. Włóż w to wszystkie swoje emocje, poczuj to wszystkimi zmysłami i powtarzaj to bez końca, aż się spełni.

Twoje samopoczucie – radość i dziękczynienie, Twoje chwile szczęścia przestawią Cię na częstotliwość tego co pragniesz. Twoje myśli tworzą Twój rzeczywisty świat. Każda Twoja myśl. połączona z emocjami przyciąga jak magnez, to o czym myślisz.

I otrzymacie wszystko o co na modlitwie z WIARĄ prosić będziecie”

Z wiarą i uczuciem. 🙂

Jak pisałam piekę rzadko. Te ciasteczka to rarytas świąteczny, który znika ze stołu błyskawicznie, no…zabijają się za nimi 😀 Czekolada, orzechy laskowe i morele w jednym, czy może być coś pyszniejszego 🙂

SKŁADNIKI:

23 dkg mąki orkiszowej 700, może być pszenna, ale polecam orkiszową

28 dkg cukru nierafinowanego, brązowego ( piszę o nim TU)

25 dkg schłodzonego masła

25 dkg orzechów laskowych

2 tabliczki gorzkiej czekolady

16 dkg moreli suszonych

1 żółtko

szczypta soli

WYKONANIE:

Zagnieć mąkę z 10 dkg cukru, solą, żółtkiem oraz 13 dkg schłodzonego masła. Nie zniechęcaj się, chwilę to potrwa. Odstaw ciasto do lodówki na 1/2 godziny.

Posiekaj drobno brzoskwinie.

Podgrzej w rondlu resztę masła i cukru, dodaj orzeszki, posiekane brzoskwinie i gotuj masę przez 10 minut na bardzo wolnym ogniu mieszając. Wystudź.

Ciasto podziel na cztery równe części i utwórz wałeczki z których wykroisz po 10 krążków, czyli wyjdzie ich 40 sztuk.

Upiec ciasteczka w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 7  minut. Wyjmij ciasteczka z piekarnika

i nakładaj na każde masę morelowo- orzechową.

Włóż jeszcze raz ciasteczka do piekarnika, tym razem  na 7- 10  minut.

Gdy ciasteczka przestygną, stop czekolady w garnuszku i zanurz spód każdego ciasteczka w masie czekoladowej,  pozostaw do zastygnięcia czekolady.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
1 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Pyszny makowiec weganski – raw

przez Elusia
Pyszny makowiec weganski – raw

Czas napięty, jeszcze tyle pracy, jeszcze tyle obowiązków, święta, święta, święta 🙂 Jak tam u Was? Czy już wszystko dopięte na ostatni guzik? Ja uwielbiam ten czas. Te długie, ciemne i tajemnicze wieczory, ciągle pochmurne i nostalgiczne dni, bosko śnieżne lasy, mnóstwo lampek w domu, wiecznie mrugające świeczki, zapachy, które przywracają cudowne wspomnienia i dziecinne bombki na choince. Wszystko wypisane i rozplanowane na kartce, każdy dzień pieczołowicie zaplanowany i czas miłego oczekiwania na chwile w rodzinnym gronie. Wyjątkowe chwile, gdzie zawieszają broń brat z siostrą, gdzie wybacza ojciec synowi a matka płacze  i cieszy się na przemian, a babcia śpiewa wzruszające melodie. To przełom w roku, gdzie dzień zacznie się wydłużać, gdzie słońce zacznie wznosić się coraz wyżej a nadzieja zacznie budzić się do nowych dni na powitanie wiosny.

Gdzieś z dziesięć lat temu, gdy przeszłam  na surową dietę, ciężko było o przepis na słodycze. Mój mąż dzielnie towarzyszył mi w jedzeniu raw, jednak tęsknił za makowcem. Byliśmy bardzo wierni diecie, więc, żeby jakoś sobie wynagrodzić, moim pierwszym pomysłem na surowe ciasto był makowiec. Moja dieta głównie opierała się na owocach, orzechach i zieleninie. Nie przepadam za korzeniami warzyw na surowo. Wychłodziłam bardzo organizm, jednak dużo też zyskałam. Przeprowadziłam też liczne głodówki. Pamiętam smak pierwszego łyku soku po czternastu dniach postu. Boże, co to była za ekstaza ! Taka dieta przede wszystkim bardzo wycisza i uspokaja organizm. Daje poczucie spełnienia. Człowiek staje się bardzo introwertyczny. Tak naprawdę wycofuje się z życia towarzyskiego i wystarcza mu niewiele.. W naszym klimacie trudno jest prowadzić dietę raw. Jeździliśmy na narty zjazdowe i biegowe z bananami:) Dziś sobie tego nie wyobrażam.  Temperatura  w górach – 10 stopni, a my z bananami w plecaku 😉 Bardzo dużo mnie nauczyło to doświadczenie, właściwie, dzięki tej diecie i głodówkom  zaczęłam medytować…Życie jest takie piękne 🙂

A teraz o maku- należy do roślin oleistych i jest niezastąpionym źródłem wapnia, magnezu i błonnika. Do tego dostarcza  jednonienasycone i wielonienasycone kwasy tłuszczowe, żelazo i potas oraz  spore ilości witamin z grupy B.
Aby pozbyć się goryczki występującej w maku, przed spożyciem najlepiej go zamoczyć lub podprażyć. Po nocnym moczeniu możecie go zmielić, najlepiej dwukrotnie i już jeść 🙂

SKŁADNIKI:

300 g maku zamoczonego na noc

1,5 szklanki  migdałów zamoczonych na noc w ZIMNEJ wodzie

1,5 szklanki daktyli świeżych lub suszonych zamoczonych na noc w wodzie

1,5 łyżki masła kakaowego ( już jest łatwo dostępne) lub oleju kokosowego

garść rodzynek

1 szklanka ( jeżeli ciasto nie musi być raw, a teraz tak robię, bo jest smaczniejsze) uprażonych orzechów włoskich

około 4 szt daktyli

olej kokosowy do smarowania tortownicy

wiórki kokosowe do posypania ciasta

szczypta soli

łyżęczka jagód goi

1 łyżka orzechów włoskich pokruszonych

1 łyżka  migdałów pokruszonych

WYKONANIE:

Orzechy włoskie zmiksuj  i dodaj do nich daktyle.  Masa powinna być sypka, ale po ugnieceniu w foremce powinna się trzymać razem.

Wyłóż masę na wysmarowanej olejem kokosowym tortownicy

Odlej namoczony mak odcedź na sicie i zmiel dwa razy w maszynce.

Zmiel również dwa razy obrane ze skórki migdały i odsączone daktyle ( sok wypij, jest boski:)

Masło kakaowe roztop delikatnie, podgrzewając do 40 stopni w rondelku i wlej do masy makowej

Dodaj rodzynki, sól, pokruszone orzechy włoskie i migdały

Wymieszaj masę i wyłóż na masę orzechowo- daktylową

Posyp je jagodami goi i wiórkami kokosowym. Odłóż ciasto do lodówki na dwie godziny.

PYCHOTA 🙂 SMACZNEGO 🙂

PS.  Nie wolno prażyć, piec, namaczać w gorącej wodzie migdałów ze skórką, ponieważ pod wpływem temperatury skórka staje się toksyczna

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Pyszne bezglutenowe i weganskie krokiety świąteczne

przez Elusia
Pyszne bezglutenowe i  weganskie krokiety świąteczne

Czyli krokiety z kaszy gryczanej. Czy wiecie że kasza gryczana uważana była kiedyś za ziarno pogańskie? Polacy nazywali ją tatarką, gdyż jej pojawienie się na stołach  kojarzyło  się z najazdem Tatarów. Niegdyś królowa polskich stołów, wyparta przez ziemniaki,  dziś wraca do łask 🙂 I na naszą korzyść, bo jest skarbnicą minerałów i witamin a przede wszystkim białka. Na dodatek jest pyszna i można ją jeść i mieszać nawet z owocami, bo zbożem nie jest.

Kasza gryczana zawiera więcej białka niż  pszenica, proso i  kukurydza. Białka te pomagają w tworzeniu się przeciwciał, wpływają na prawidłowy poziom cukru we krwi i przyspieszają gojenie się ran oraz biorą udział w produkcji elastyny i kolagenu.  Już 100 gram gryki dziennie zaspakaja nasz organizm w aminokwasy egzogenne, których nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć.

Na jedzeniu gryki skorzysta nasz układ pokarmowy,  ponieważ błonnik w niej zawarty  umożliwia prawidłowe oczyszczanie i utrzymanie w dobrej kondycji naszego  „drugiego  mózgu”, bo tak dzisiaj się mówi zwłaszcza o jelicie cienkim.  Błonnik zawarty w kaszy gryczanej pobudza przewód pokarmowy i przyśpiesza pasaż jelitowy zapobiegając zaparciom, wiąże wodę i kwasy żółciowe. Kasza gryczana skutecznie  też  zaspakaja uczucie  głodu.

Te małe ziarenka zawierają bogaty zestaw  soli mineralnych. Są bogate  między innymi w magnez, żelazo, wapń i mangan. W tym składzie świetnie dbają o włosy, mózg, serce i układ nerwowy. Witaminy z grupy B uszczelniają naczynia krwionośne, pomogą przy trądziku różowaty i przy  cerze naczynkowej. Znajdziemy w nich witaminę E- silny przeciwutleniacz oraz kwas foliowy bardzo potrzebny w ciąży.  Flawonoidy czyli rutyna, kwercetyna i pelargonidyna to silne związki odmładzające nasz organizm i wzmacniające  układ immunologiczny.  Gryka awiera lecytynę która poprawia samopoczucie. Do tego nie zawiera glutenu i ma średni indeks glikemiczny.  I żeby nie było za mało odkwasza organizm, ponieważ działa alkalizująco  na nasz ustrój. Myślę, że tyle wystarczy aby po nią sięgać 🙂

Naleśniki z kaszy gryczanej są przepyszne i niczym nie odbiegają od naleśników tradycyjnych. Ciasto, które zrobicie musi być dość rzadkie, aby naleśniki wyszły cieniutkie. Nie bójcie się więc rozcieczenia ciasta wodą, jeśli przyjdzie taka potrzeba. Metodą prób i błędów ( jeżeli dojdziecie do wniosku, że jeszcze naleśnik jest za mało cienki dodajcie pomału wody. Do smażenia używam tłuszczu tylko przy pierwszym naleśniku, jeżeli macie patelnię nie przywierającą ( np. ceramiczną) kolejne naleśniki możecie smażyć bez tłuszczu. Świetnie smakują i są chrupiące  gdy przysmażymy je  z farszem. No to do dzieła 😉

SKŁADNIKI:

300 g kaszy gryczanej niepalonej

60 ml siemienia lnianego zmielonego

280 ml mleka roślinnego lub wody

60 ml oliwy z oliwek

1/4 łyżeczki soli

200 ml wrzącej wody

woda do moczenia kaszy


WYKONANIE:

Kaszę gryczaną zamocz na noc, zalewając ją wodą ( około 2 litrów) Rano odcedź, wypłucz na sicie.

Przełóż kaszę do blendera wraz z mlekiem ( lub wodą ) i zmiksuj dokładnie na jednolitą masę.

Siemię lniane zalej wrzątkiem ( 200 ml) i zmiksuj aż powstanie masa jak budyń.

Teraz wymieszaj wszystkie składniki i odstaw na 15 minut.

Po tym czasie zdecyduj, czy dodać wodę, aby masa była nie za gęsta, a naleśniki dobrze rozchodziły się na patelni   były cienkie.

Faszeruj naleśniki bigosem wegańskim  ( przepis TU , lub farszem podanym niżej:

SKŁADNIKI:

1 szklanka kaszy gryczanej ugotowanej

1 szklanka tofu ( np. wędzone) lub sera koziego wędzonego typu ricotta

1 cebula

3 łyżki musu z dyni pieczonej   ( upieczoną dynię zmiksuj, np. hokaido-  razem ze skórką)

2  łyżki oliwy

sól i pieprz do smaku

sos sojowy około 2 łyżki


WYKONANIE:

Cebulę pokrój w kostkę i uduś na oliwie

Do uduszonej cebuli dodaj pokruszone tofu i smaż jeszcze chwilę ( sera nie musisz smażyć)

Dopraw solą i pieprzem oraz sosem sojowym, dodaj mus dyniowy i kaszę.

Wymieszaj wszystkie składniki i faszeruj naleśniki.

Zawijaj i smaż ( możesz bez tłuszczu jak wolisz.

Podawaj z barszczem czerwonym.

SMACZNEGO :

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Weganski bigos świąteczny

przez Elusia
Weganski bigos świąteczny

Co myślicie o obrażających się osobach? Są niedojrzałe emocjonalnie? Nie potrafią wyrazić swoich emocji? Obrażanie się tak naprawdę to niemoc. To zbuntowane ego. Brakuje nam odwagi, brakuje siły i krępujemy się mówić wprost, co tak naprawdę czujemy. Pierwsza reakcja – walcz albo uciekaj. Obrażanie się to ucieczka, ucieczka bez walki… Bardzo często ciężko jest dotrzeć do obrażonej osoby i skłonić ją do kontaktu. Jeżeli obrażony jest dzieckiem, chętnie, z racji naszego ego, załatwilibyśmy sprawę z pozycji szefa, masz tak zrobić, bo ja tak chcę. Ale to tylko potęguje konflikt i pogłębia obrazę. Bez konfrontacji i uszanowania drugiego ego, siły stają się nie równe i zawsze końcowym etapem jest wygrany i przegrany, czyli ten, który poniósł porażkę. A tak być nie powinno. Myślę, że szacunek należy się nawet najmniejszemu człowiekowi i przymierze powinno być zawarte z korzyścią i remisem dla każdej strony.Pamiętam jako dziecko, że dąsałam się na rodziców i nawet dobrze mi to wychodziło ;D Tata szybko reagował, więc wykorzystywałam swoje dziewczęce foszki 🙂 Potem trenowałam na koleżankach i kolegach, aż trafiłam na kamień, mojego męża, który za nic w świecie nie ulegał moim fochom. On po prostu  ich nie zauważał . I tak skutecznie mnie wyleczył z obrażania się. Ale to stare dzieje 😉

 Poruszam ten temat, bo miałam okazję przyjrzeć się sytuacji, która stała się trudną w oczach spacerującej rodziny z siedmioletnim chłopcem, rzucającym rower na środku drogi i opuszczającym to miejsce. Za nic w świecie nie chciał po niego wrócić. I cóż miał zrobić stanowczy dziadek i żartujący wujek… gdy uparty dzieciak ani myślał wrócić po porzucony rower. Otóż na wysokości zadania stanęła mama, która to po nitce do kłębka z anielską cierpliwością wyciągnęła z malucha emocje,  wypytując poszkodowanego  i dochodząc do wniosku o co tak naprawdę chłopcu chodzi. Podziwiam cierpliwych ludzi, zwłaszcza tych do krnąbrnych dzieci. W każdym bądź razie chłopiec wrócił po rower a cała sytuacja ładnie się zakończyła. Ufff, liczę do dziesięciu i dopiero reaguję 😉

Wyciągając wnioski z całej tej sytuacji jedno nasuwa się na myśl: kontroluj swoje emocje, zadawaj sobie mądre pytania. Zanim zrobisz kroki i podejmiesz decyzję do działania, skup się i zapytaj siebie: co się stało? Co ta druga osoba myśli, czego chce, czego potrzebuje? Czego ja chcę? Co jest możliwe? Co najlepiej teraz zrobić?

A co Wy na to? Jak radzicie sobie w trudnych sytuacjach?

A dziś, ponieważ święta tuż tuż, a czas ponagla zrobiłam bigos wegetariański, a właściwie wegański jeżeli użyjecie oliwy zamiast masła. Możecie wykorzystać go do krokietów, co pokaże w następnym poście lub do  pierogów albo po prostu pałaszować z chlebem ( przepis TU)

SKŁADNIKI:

1 kg kapusty białej

1 kg kapusty kiszonej

1 szklanka suszonych grzybów

10 wędzonych śliwek

2 cebule

1 jabłko kwaśne

2 łyżki suszonych pomidorów w oliwie

1 łyżka miso

listek laurowy

5 nasion ziela angielskiego

1 łyżka ghee lub oliwy, jeżeli bigos ma być czysto wegański

1 łyżeczka gorczycy

1 szklanka pomidorów pieczonych ( przepis TU) lub  pulpy pomidorowej

sól i pieprz do smaku


WYKONANIE:

Grzyby namocz na noc i ugotuj następnego dnia. Przestygnięte pokrój w większą kostkę. Wodę zachowaj.

Kapustę poszatkuj. Umieść obie kapusty w dwóch garnkach  dodaj wody z gotowanych grzybów oraz  przyprawy i gotuj do miękkości pilnując aby woda nie wyparowała. W razie gdyby wyparowała w trakcie dodaj wrzątku

Cebulę pokrój w kostkę i uduś na ghee. Gdy będzie miękka dodaj do niej pokrojone w kostkę śliwki i pokrojone w kostkę pomidory suszone  oraz utarte na grubej tarce jabłko i duś jeszcze chwilę aż jabłko się rozpadnie.

Wymieszaj wszystkie składniki oprócz miso  i zagotuj razem. Dodaj wtedy miso, wymieszane z małą ilością wody, dosól i dopieprz w razie potrzeby.

Nie gotuj już, bo miso traci wtedy swoje właściwości. Bigos ma być wilgotny, nie suchy.

Możesz gorący  bigos przełożyć do słoików i zagotować 15 minut, wtedy może dłużej poleżeć.

Możesz użyć go jako farszu do naleśników, czyli krokietów  wegańskich z barszczykiem ( przepis niebawem)

SMACZNEGO 🙂

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress