Jaglany budyn z dynia i czerwona pomarancza

A kto powiedział, że śniadanie nie może być odświętnie podane? Zapraszam do śniadaniowej uczty, uroczystej a zarazem w skromnej postaci kaszy jaglanej i dyni  z dodatkiem arystokratów-  czerwonych pomarańczy.  Pychota!

SKŁADNIKI:

1/2 szklanki kaszy jaglanej

1 szklanka mleka kokosowego

1/2 szklanki wody

1 łyżeczka oleju kokosowego

3 pomarańcze czerwone

5 świeżych pokrojonych drobno daktyli

pestki granatu

3 łyżki upieczonej i zmiksowanej dyni ( dynię hokaido myję, przekrawam na pół, usuwam pestki, dzielę na ósemki i piekę w piekarniku -180 stopni, około 1/2 godziny i gorącą miksuję, po czym zaraz przekładam do słoików i zakręcam, przewracam do góry dnem. W takiej postaci przechowuję w lodówce około dwóch tygodni, dodaję ją do porannych owsianek, jaglanek, dyniowych placków – przepis TU, babeczek – przepis TU,  tortu – przepis TU, czy zupy- przepis TU)

1 łyżka uprażonych i pokruszonych pistacji

kilka sztuk miechunki

1 łyżeczka przyprawy do piernika ( przepis TU)

szczypta soli

WYKONANIE:

Kaszę wypłucz na sicie i zalej mlekiem kokosowym i wodą, dodaj  olej kokosowy, sól, pokrojone daktyle i ugotuj.

Wyciśnij sok z dwóch i pół pomarańczy, dodaj do ugotowanej kaszy i zmiksuj wszystko na krem.

Wyłóż krem do pucharków,  i udekoruj go  plastrami pomarańczy, miechunką, pestkami granatu i pistacjami.

Możesz jeść jeszcze ciepłe lub poczekać aż wystygnie.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Buraczki w aromatycznym sosie kokosowym i o tym dlaczego popełniamy błędy w życiu

Kochani chciałabym Was przeprosić za błąd ortograficzny w ostatnim wpisie. Wiem, że w dobie dzisiejszej techniki nie powinien mieć miejsca, po za tym system próbował mnie korygować, ale ja jakoś byłam, chyba, bardzo opieszała.Dużo czytam i piszę a jednak  zdarza mi się zrobić błąd, więc wybaczcie, bo sama też jestem wrażliwa widząc błędy pisane, a wiem że w naszym kraju źle się to kojarzy 🙂  Mam nadzieję, że nie nabawię się z tego powodu kolejnego kompleksu 😉 A o kompleksach TU.

Ale to też jest świetna okazja, aby nawiązać do tematu błędów w naszym życiu, ale takich już poważniejszych, nie tych pisanych na kartkach papieru. Otóż, z mojego punktu widzenia wszystkie popełnione przeze mnie błędy były mi bardzo potrzebne. Na błędach człowiek się uczy, ale też przez błędy bardzo cierpi. Cierpienie jednak jest tak samo potrzebne jak ekstaza. W cierpieniu rodzi się nowy człowiek, nowy byt. Każde wzloty i upadki rozwijają naszą jaźń i uczą rozumienia życia. Moje błędy życiowe postawiły mnie w bardzo niekomfortowych  sytuacjach, wiele chwil w moim życiu było nie do zniesienia. Upadałam i podnosiłam się, przegrywałam by wejść na szczyt. 

Uczyłam moje dzieci, ale one nie chciały niczego na tacy. One nie skorzystały z moich doświadczeń, i tak powinno być. Każdy człowiek musi mieć swoje doświadczenia, swój osobisty świat. I gdy tak targani porażkami, rozrywani niepowodzeniami padamy na pysk, rodzi się nowa idea, nowe życie i nowy świat spłodzony właśnie z porażek i błędów. Nie uczę więc nikogo jak żyć, a zwłaszcza nie próbuję robić tego z najbliższymi. Każdy ma prawo przeżyć swoje życie tak jak to widzi, więc żadne dobre rady nie pasują do niego. 

Nie bójmy się więc błędów, one po coś są. Zauważyliście też już pewnie, że życie jest ogromną huśtawką, Gdy wchodzimy na szczyt, zawsze musimy z niego zejść. Cóż by było, gdybyśmy ciągle siedzieli na szczycie, to było by ogromnie męczące, po każdym wysiłku trzeba odpocząć, trzeba się zatrzymać po biegu, wziąć oddech po wydechu. A jeżeli życie daje nam znać, że czas odpocząć i zejść z piedestału, poddajmy się, to jedyna właściwa decyzja. Nie walczmy z błędami, nie walczmy z porażką. Uczmy się i wyciągajmy wnioski. Zatrzymajmy się i spróbujmy poszukać dobrych stron zawodu, one na pewno tam są 🙂

Jeśli sytuacja jest nie do zniesienia, zamykam się w pokoju, walę poduszką w łóżko i krzyczę ile sił w strunach. No dobra, nie możesz to nie krzycz, ale wal ile sił poduchą w łóżko,  w bardzo krótkim czasie przyjdzie spokój i ulga- efekt murowany.

Buraki to wyjątkowe warzywo, wybitnie słodkie i ogromnie kreatywne. Spróbujcie przygotować je wg poniższego przepisu, na pewno mile was zaskoczą 🙂

SKŁADNIKI:

4 buraki

1 cebula

1 łyżeczka nasion gorczycy

1 laska cynamonu

1/2 łyżeczki nasion kolendry

1/4 zmielonych nasion kozieradki

szczypta chili

1 szklanka gęstego mleka kokosowego

1 łyżka oleju kokosowego

skórka otarta z połowy cytryny

łyżka liści zielonej pietruszki

WYKONANIE:

Buraki ugotuj lub upiecz w piekarniku i pokrój wg uznania ( u mnie makaron z buraka) .

Cebulę uduś na oleju kokosowym wraz z laską cynamonu.

Nasiona kolendry i gorczycy  upraż na suchej patelni i utłucz w moździerzu.

Do pokrojonych buraków dodaj przyprawy, skórkę z cytryny,  mleko kokosowe,  uduszoną cebulę i uduś pod przykryciem 10 minut.

Podawaj posypane zieloną pietruszka z kaszą jaglaną, kaszą gryczaną lub pieczonymi ziemniakami.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Doskonała pasta z oliwek i suszonych pomidorów i o kompleksach

Kompleksy. Któż ich nie ma.  Skąd  się biorą? Z codzienności życia.  Gdy byłam małym dzieckiem, od kiedy tylko pamiętam, moja mama powtarzała: masz takie włosy jak ojciec. Sama nie wiem, co miała na myśli. Dla mnie jednak była to surowa ocena. Cóż, ona, piękne, grube i błyszczące włosy, zawsze powtarzała, jakie to miała warkocze… ile to pracy było przy takiej burzy włosów. A tata? Lekkie, kręcone, puszyste i jakieś tam. No więc jak miałam oceniać moje włosy? I nie ważne, że ja też miałam grube warkocze, ale nie miałam włosów jak mama! Ona przecież miała piękne. Pół życia spędziłam w przekonaniu, że mam brzydkie włosy! Pół życia chodziłam z kompleksami i poczuciem niedosytu. Ileż to jeszcze kompleksów się nabawiłam po drodze mojej egzystencji. I co? mam brzydkie włosy? Pewnie nie są takie jak mamy, ale one są po prostu inne! Tak, inne! Nie gorsze, nie lepsze, ale inne! 

Tak to kroczymy przez życie zaprogramowani i nafaszerowani przekonaniami, które wpoili nam inni. To nie była zła intencja, po prostu jakieś tam stwierdzenie. A nasze wewnętrzne dziecko wszystko zapisuje, wszystko koduje. Nosimy więc przeróżne „prawdy” i oceny, porównując się z innymi i nie rozumiejąc różności.

Ktoś ustalił standard, ktoś sformułował ustawę, określił normę i wszyscy staliśmy się tego ofiarami. Włazi to w naszą podświadomość, panoszy się i dręczy.  Gdy tak przyjrzeć się każdemu, zauważcie, jak jesteśmy różni, jak jesteśmy inni. A tak samo zaprogramowani! Jednakowo okaleczeni. W jednym worku, z tymi samymi problemami.

A niech tam. Cóż za różnica, czy mam ładne włosy czy brzydkie, cóż za różnica, czy podobam się komuś. Nawet najpiękniejsi ludzie będą przecież brzydcy, gdy zrobią kwaśną minę. I cóż mi po tym, że będą miała najpiękniejsze włosy, jeśli nie znajdę radości w sobie. I po co komu piękny dom z basenem, gdy nie ma czasu się w nim wykąpać. Najpiękniejsze oczy, gdy wyrażają złość, nie mają blasku. Brzydota sama się obroni, bo to nie ona jest na planie, to człowiek gra główną rolę, to jego image gra pierwsze skrzypce. I kiedy twarz promienieje uśmiechem,  życzliwość jarzy się  z duszy a radość emanuje z serca, nikt nie spojrzy na Twoje włosy, bo one stają się nie ważne. 

A dziś mam dla Was prostą, szybką a zarazem doskonałą w smaku pastę czy dip, jak kto woli – do chleba, warzyw, na awokado, do makaronu a nawet do kaszy jaglanej. Wspaniała w smaku, bardzo wyraźna z rozkosznym smakiem umami.

„Odkrycie receptorów dla smaku kwasu glutaminowego (bo właśnie on jest źródłem smaku umami) wprowadziło do świata nauki nieco zamieszania. Do dziś wiele osób nie jest świadomych, że istnieje smak umami, bo ze szkolnych podręczników do biologii pamiętają jedynie cztery pozostałe. Jednak historia smaku umami wcale nie jest tak krótka, bo już na początku zeszłego stulecia japoński chemik Kikunae Ikeda wyizolował kwas glutaminowy z morskich glonów, odkrywając w ten sposób tajemnicę ich wyjątkowego smaku. No właśnie – jak można opisać smak umami? Istnieje wiele określeń na jego temat. Jedni mówią o nim jako o smaku „mięsnym”, możemy też spotkać się z określeniami takimi jak smak „rosołowy” albo „bulionowy”. Czasami mówi się o nim po prostu „intensywny” lub „wyśmienity”. Naturalnymi źródłami glutaminianu są głównie produkty bogate w białko, takie jak mięso, ryby, grzyby czy orzechy.”

Więc jeżeli brakuje czasami nam, niejedzących mięso,  podniet smakowych, polecam właśnie tę pastę 🙂

Przy okazji, że głównym bohaterem są tutaj oliwki, przesyłam Wam parę zdjęć ze zbiorów oliwek z Sycylii, do której to odbyłam podróż w październiku, a o czym napisałam   tutaj.

SKŁADNIKI:

20 sztuk suszonych pomidorków

wrzątek

1 awokado

3 łyżki oliwy

40 oliwek bez pestek

2 ząbki czosnku

WYKONANIE:

Pomidory suszone zalej wrzątkiem i odstaw na 1/2 godziny

Czosnek rozgnieć nożem ( w blenderze często zostaje w kawałkach)

Awokado obierz ze skórki i usuń pestkę

Odsącz dobrze pomidory, dodaj do nich resztę składników i zmiksuj w blenderze.

Podawaj jak napisałam wyżej 🙂

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Gulasz z boczniaków i bakłażana na kaszy jaglanej i trochę wiadomości o wątrobie

Z racji tego, że małymi krokami nadchodzi wiosna, trzeba się do niej trochę przygotować. Z tego powodu odkurzyłam nieco wiadomości o wątrobie i pęcherzyku żółciowym, narządach elementu Drzewa wg TMC, należącymi do pory roku wiosny.

Przemiana drzewa- wątroba i pęcherzyk żółciowy

Wątroba i pęcherzyk żółciowy to organy należące do elementu Drzewa- wg TMC.  Wątroba u współczesnego człowieka jest chyba najbardziej przeciążonym narządem. Możemy tu obwinić środowisko, środki chemiczne, wynaturzone pożywienie i niewłaściwe tłuszcze. Jedną z pierwszych oznak zaburzenia równowagi wątroby są problemy emocjonalne, związane z gniewem. Człowiek staje się zapalczywy, zmienny w nastrojach,  impulsywny , nieuprzejmy, wybuchowy,  drażliwy, arogancki, nieustępliwy i agresywny.  Kiedy emocje te są tłumione i nieprzekształcane – doprowadzają do frustracji i depresji.

Nie rozwiązane problemy emocjonalne są najczęstszą przyczyną nieprawidłowej diety. Jeżeli nosimy  w sobie gniew, nie potrafimy przebaczyć  i pielęgnujemy w sobie te uczucia, stan taki powoduje zastój energii w organizmie i nieprawidłowy jej przepływ. Pozbycie się dawnych urazów oczyszcza wątrobę z wszelkich zatorów, co z kolei umożliwia swobodny przepływ energii. Ulgę przynosi szczere przebaczenie sobie oraz innym a także wdzięczność za wszystko co do  nas przychodzi. Gniew, tak naprawdę, rani tylko nas. Kiedy poradzimy sobie z naszym gniewem, dojrzejemy do zdrowego odżywiania, a gdy zmienimy odżywianie, dostarczając organizmowi wszystkiego co mu potrzebne zmienią się  stare wzorce oraz unicestwią urazy i gniew. W innym przypadku niepoprawne stare wzorce skłaniają nas do niewłaściwego sposobu odżywiania, który wspiera stare nawyki.   I tak koło się zamyka. Wzorce  jest niełatwo zmienić. Jednak wszystko jest możliwe dla człowieka, który chce i ma świadomość oraz jest gotowy ćwiczyć silną wolę.                         

Zdrowa wątroba to wewnętrzny spokój, trafne decyzje, nieomylne sądy i odpowiedzialność za podejmowane decyzje.  Kiedy wątroba jest zharmonizowana, nigdy nie dochodzi do powstania stresu i napięcia, sytuacje takie są rozwiązywane natychmiast. Bardzo pomocny i  wspomagający wątrobę jest ostropest.

Energia Chi  zarządza przepływem płynów ustrojowych i składników odżywczych  oraz chroni naszą Wątrobę i inne narządy przed nadmiarem i zastojem.  Gdy np. dochodzi do obrzęków w ciele ( nadmiar i zastój) umiejscowionych w obszarach meridianów, związanych z wątrobą,  możemy mówić o nierównowadze i kłopotach wątroby, domagającej się właściwej diety, czyli zastojami energii Chi. Weźmy gruczoł tarczycy, który zarządza szybkością spalania tłuszczów w organizmie  ( w zachodniej filozofii często związany z wątrobą), kiedy chi wątroby ulega zastojowi, może pojawić się uczucie guli w gardle, choć nawet nie można stwierdzić ich  fizycznej obecności. Również powiększona tarczyca świadczy o zablokowanej wątrobie.                                                                                                                                                                                                        Wątroba rządzi ścięgnami  ( polecam tu jogę) i oczami. Wszelkie zerwania, stany zapalne ścięgien, sztywne ciało domaga się często wzmacniania lub oczyszczenia wątroby. Nabrzmiałe oczy, zaćma, jaskra, stany zapalne, zaczerwienienie, suchość oczu, kurza ślepota, nadmierne łzawienie – odzwierciedlają kondycję wątroby.

Z księgi medycyny wewnętrznej Żółtego Cesarza:

Wątroba sprawuje funkcje komendanta wojskowego, który wyróżnia się planowaniem strategicznym… Wątroba przyjmuje  największe znużenie, w niej też zamieszkuje dusza, duchowa strefa człowieka, która zwraca się w kierunku nieba. Wątroba wpływa na paznokcie i na mięśnie, rodzi zwierzęce pożądania i wigor.

Zbawienna dieta dla naszej wątroby

Kuracja dietetyczna  jest bardzo pomocna w leczeniu naszej wątroby. Nie należy bagatelizować najsubtelniejszych objawów.  Zdrowa dieta, która zdecydowanie sprzyja wątrobie, oparta  jest na wegetariańskiej żywności z przewagą świeżych surowych warzyw i kiełków. Zdecydowanie należy wyeliminować cukier, białą mąkę oraz nieodpowiednie tłuszcze roślinne. Ważne jest, aby nie jeść do syta a ostatni posiłek przyjmować przed osiemnastą  a w  porach jesienno- zimowych przed zmierzchem.  Unikanie późnego spożywania posiłków zapewnia wątrobie i pęcherzykowi żółciowemu mnóstwo czasu na przygotowanie się do regeneracji podczas ich czterogodzinnego okresu szczytowej energii, jaka przypada, wg zegara medycyny chińskiej, pomiędzy godziną 23.00 a 3.00.   Przy jakichkolwiek dolegliwościach wątrobowych najlepiej zrezygnować z nabiału i jaj, również  z orzeszków ziemnych, natomiast inne orzechy stosować umiarkowanie lub odstawić je  na czas leczenia.  Zalecane są przede wszystkim nierafinowane zboża, warzywa i owoce oraz rośliny strączkowe. Bardzo wskazane są gruszki, jabłka,  pasternak, cytryny, limonki, a  z przypraw kurkuma. Wątrobie szkodzą rafinowane oleje, wszelkie tłuszcze utwardzone oraz leki. Odtruwająco działa fasolka mung- szczególnie jej kiełki, seler naciowy,  wodorosty, sałata, ogórek, tofu, proso, śliwki, oraz pokarmy zawierające dużą ilość chlorofilu. Bardzo skutecznie przyspiesza odnowę wątroby spirulina oraz sok z trawy jęczmiennej.

Dietę należy wesprzeć niewątpliwie uwolnieniem blokad emocjonalnych. Praca nad gniewem, urazami a także zachłannością, bardzo pomaga w oczyszczaniu organizmu z osadów i  toksyn. Większa liczba chorób wątroby wynika z problemów nierozwiązanych na poziomie fizycznym,  które są przechowywane w wątrobie, na przykład jako osady.  Emocjonalne oczyszczenie pozwala na pozbycie się  tych zastojów, które pielęgnowane mogą poważnie uszkodzić wątrobę. Głównym zadaniem i ochroną naszych organizmów przed chorobą jest praca ze świadomością. Nie jest również nowością  w naszych czasach, że głównym i dominującym motorem naszego samopoczucia są nasze myśli, a głównie przekonania. To one tak naprawdę tworzą naszą rzeczywistość.

A dziś bardzo sycące danie: bakłażan połączony z grzybami tworzy świetny, gęsty sos do kaszy jaglanej. Możecie skomponować go z modrą kapustą z przepisu na blogu lub z dodatkiem choćby ogórka kiszonego.

SKŁADNIKI:

1 szklanka ugotowanej na sypko kaszy jaglanej okraszonej masłem

300 g boczniaków

2 małe bakłażany

2 czerwone cebule

1 łyżeczka oregano

1 łyżeczka cząbru górskiego ( możesz zastąpić tymiankiem)

5 łyżek oliwy z oliwek

1 łyżeczka ghee

50 ml dobrej jakości alkoholu ( np. koniak)

sól i pieprz


WYKONANIE:

Cebulę pokrój  w piórka i uduś na ghee aż będzie szklista ( ja to robię pod przykryciem, wtedy nie trzeba tak często mieszać)

Boczniaki oczyść (nie myj ich, bo będą gąbczaste), pokrój w paski, posól, popieprz i usmaż na 3 łyżkach oliwy ( staraj się nie mieszać jak najdłużej, aby grzyby ładnie się zarumieniły)

Bakłażany umyj, pokrój w kostkę, posól i odstaw na 15 minut

Rozgrzej piekarnik – 180 stopni, bakłażany obtocz w 2 łyżkach oliwy i upiecz w piekarniku- 20 minut, w międzyczasie pomieszaj, aby się nie przypaliły

Do uduszonej cebuli dodaj boczniaki i bakłażany, alkohol, przyprawy, zalej 100 ml wody i gotuj bez przykrycia aż alkohol wyparuje a bakłażan zrobi się zupełnie miękki. Wtedy boczniaki będą pływały w zagęszczonym sosie z bakłażana.

Podawaj sos z kaszą jaglaną, zieloną pietruszką i np. kapustą duszoną ( przepis TU)

SMACZNEGO 🙂

 

2 komentarze
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Weganski rosół z cieciorka i jarmużem

przez Elusia
Weganski rosół z cieciorka i jarmużem

Zachęcam Was do gotowania rosołu wegańskiego. Jest naprawdę pyszny i sycący, cały dom pachnie – rosołem, bo to warzywa korzeniowe gotujące się w zupie sprawiają, że unoszący się zapach pobudza kubki smakowe i aż chce się jeść. Jeżeli macie naprawdę dobrej jakości oliwę z oliwek, nic więcej nie trzeba, ona będzie kropką nad „i” – spróbujcie, siła jest w prostocie 🙂

SKŁADNIKI:

2 szklanki ugotowanej cieciorki

Kawałek selera, pietruszki, pora, kapusty

Dwie marchewki

5 liści jarmużu

3 łyżki oliwy z oliwek dobrej jakości

listek laurowy

4 owoce ziela angielskiego

sólo i pieprz do smaku


WYKONANIE:

Marchewkę pokrój w kostkę lub półksiężyce

Zalej przyprawy i  warzywa 2,5 l wody i gotuj aż będą miękkie

Jarmuż oddziel od gałązek i porwij na małe części

Wyjmij warzywa z zupy, pozostaw tylko marchew

Dodaj do zupy ugotowaną cieciorkę, jarmuż, posól i popieprz, zagotuj

Zdejmij z ognia i dodaj oliwę

SMACZNEGO 🙂

 

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress