Jarzębinowe babeczki

przez Elusia
Jarzębinowe babeczki

Mam dla Was dzisiaj przepyszne babeczki  z orkiszu z jarzębiną.  Owoce jarzębiny nie tylko zdobią nasz krajobraz ale również są doskonałym źródłem witaminy C i beta- karotenu. Zawierają też witaminy z grupy B, PP, K oraz potas, sód, magnez i miedź. Mają też kwasy organiczne, antycyjany, flawonoidy, garbniki, pektyny i cukry.

Uwaga: owoce jarzębiny zawierają kwas parasorbinowy, który może wywołać rozstrój żołądka i jelit, nudności, wymioty, biegunkę. Ulega on rozkładowi zarówno pod wpływem wysokiej temperatury jak i przymrozków. Warto więc poczekać do mrozów , lub przetworzyć jarzębinę, nigdy nie jeść na surowo.

 

SKŁADNIKI:

300 g mąki orkiszowej 700

160  g powideł śliwkowych

4 jaja

250 g utartej na grubej tarce surowej dyni hokaido

1 szklanka orzechów włoskich

170 g masła 

100 g cukru nierafinowanego

1 łyżeczka sody 

1/2 łyżeczki soli

garść umytych i ugotowanych w kilku łyżkach wody z łyżeczką cukru jarzębiny ( gotuj około 10 minut i odsącz lub wyparuj wodę)

 


WYKONANIE: 

Masło roztop i wymieszaj z powidłami, jajami i cukrem tak, aby powstała jednolita masa.

Wymieszaj mąkę z sodą i dodaj do powstałej masy.

Następnie dodaj dynię, orzechy i jarzębinę  i wszystko dobrze wymieszaj.

Umieść papierowe kokitki w formach na muffiny, wypełnij  je ciastem i piecz około 10 minut w temp. 170 stopni.

SMACZNEGO 🙂

 

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Zupa z fasoli z majerankiem i o uśmiechu na co dzień

Ja tu dzisiaj chcę napisać o powadze życia. Dla każdego życie jest inne, bardziej lub mniej poważne, bardziej lub mniej zabawne. Jedni potrafią śmiać się nawet z siebie, inni w ogóle nie znają się na żartach i wszystko biorą na poważnie. Życie natomiast płata różne figle i możemy odnaleźć w nim wiele zabawnych chwil, bo to tylko zależy od nas, czy potrafimy cieszyć się chwilą. Wiem, są chwile w życiu, gdzie złość i chęć rwania sobie włosów z głowy są nie uniknione, gdzie gorycz i smutek gnębią  ale… gdy traktujemy mniej poważnie życie, gdy podchodzimy do spraw bardziej spontanicznie i wręcz zabawnie,  otrzymamy więcej radości, bo radość tworzy radość.

Sztuką jest, ale potem wchodzi w krew, przyjmowanie obecności dnia codziennego z niewinnością dziecka, które postrzega świat bez programów filozofii, bez wpływu społeczności, bez kultury i moralności. Jeżeli pozwolić sobie na traktowanie wszystkiego z lekkością i żartobliwością, zniknie ciężar obowiązków i obciążenia. Po za tym smutek przychodzi do nas często nie wiadomo z kąd, nęka nas nie wiadomo co, martwimy się na zapas, improwizujemy, piszemy katastrofalne scenariusze, gonimy nie wiadomo gdzie,  i ciągle dążymy nie wiadomo do czego.

 Szukamy szczęścia w rzeczach, które nie mają znaczenia, jakby one miały nam dać ukojenie, potem są  rzucone w kąt i zapomniane jak zeszłoroczny śnieg. A ciągle zapominamy o rozluźnieniu, o uśmiechu, o chwili, która jest i z której możemy być zadowoleni. Ja wiem, że nic tak nie poprawi kobiecie nastroju jak zakup fajnego ciuszka 😉 ale wiem też,  że nic nie zastąpi uśmiechu na twarzy a o to też musimy zadbać. Rozluźnijmy się, ćwiczmy, spacerujmy, podziwiajmy naturę i dbajmy o czas dla siebie, tylko dla siebie, bez telefonu, bez komputera, bez zbędnych myśli, sam na sam ze sobą, to takie ważne! Być sam na sam z własnym ja! Próbowaliście?

Jest tyle osób zgorzkniałych, pretensjonalnych , złych na cały świat, nie mających właściwie powodów do złości. Żyją w swoim smutnym świecie, są spięte i naburmuszone. Trzymają się sztywno konwenansów, dbają nadmiernie o to co wypada a czego nie wypada, są konformistami. Niektóre natomiast, mimo bólu i wielu powodów do smutku mają pogodną i wesołą twarz,  są promienne i pełne życia. I nie mówię tu o udawaniu, one po prostu potrafią cieszyć się tym co mają, dostrzegają piękno chwili, są zrelaksowane i radosne mimo przeciwności losu.  Mam dla Was wspaniałą anegdotę , która wszystko dopowie 🙂

„Pewnego razu cesarz Chin udał się na spotkanie z wielkim mistrzem zen. Mistrz właśnie tarzał się ze śmiechu po podłodze, podobnie jego uczniowie. Chyba opowiedział jakiś dowcip. Cesarz był zakłopotany. Nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdyż zachowanie mistrza przeczyło zasadom dobrego wychowania. Powiedział:

– To nie jest zgodne z dobrymi obyczajami. Po tobie mogłem spodziewać się innego zachowania. Tarzasz się po podłodze i zachowujesz jak szaleniec.

Mistrz spojrzał na cesarza i zobaczył, że ma on przy sobie łuk. (W tamtym okresie cesarze byli wojownikami i nosili łuki oraz kołczany ze  strzałami).

Mistrz spytał:

– Czy zawsze nosisz łuk napięty, czy też od czasu do czasu rozluźniasz go?

Cesarz odrzekł:

– Jeśli ciągle trzymałbym łuk napięty, utraciłby on elastyczność. Przestałby się nadawać do użytku. Należy łuk pozostawić w spoczynku, bo dzięki temu zachowuje elastyczność.

Mistrz odparł:

– To właśnie robię. ”


🙂 No to co ? robimy to ?

A na dziś zupa z mojej fasolki szparagowej, tzn już w ziarnach, bo jak to zwykle bywa, za dużo tarzałam się po podłodze i rozluźniałam, a ona dojrzewała i dojrzewała, no i nie zdążyłam… 😀

SKŁADNIKI:

1,5 szklanki fasolki suchej lub świeżo łuskanej namoczonej na noc w wodzie

2 marchewki 

1 pietruszka

kawałek selera

12 cm pora – białej części

3 ziemniaki

2 ząbki czosnku

1 łyżeczka wędzonej papryki

5 cm wodorostu kombu 

1 łyżka świeżych listków majeranku ( lub 1 łyżeczka suszonego)

pieprz i sól do smaku

1/2 łyżki ghee


WYKONANIE :

Fasolkę zalej świeżą wodą dodaj kombu i ugotuj do miękkości. Posól.

Pokrój drobno por i uduś go na ghee, gdy będzie miękki dodaj zgnieciony czosnek i duś jeszcze parę minut.

Ziemniaki pokrój w kostkę

Warzywa pokrój na duże części  i wraz z ziemniakami pokrojonymi w kostkę zalej wodą tak aby je przykryła i ugotuj do miękkości.

Zmiksuj fasolkę z warzywami, uduszoną porą i przyprawami,  ziemniaki pozostaw w kostkach. Jeżeli zupa jest zbyt gęsta dodaj wrzącej wody. Ewentualnie jeszcze dosól.

SMACZNEGO :

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Wyśmienita zapiekanka z kurkami

przez Elusia
Wyśmienita zapiekanka z kurkami

Dla mnie to najsmaczniejsze grzyby. Kurka czyli pieprznik jadalny to bardzo pospolity gatunek grzyba. Można je znaleźć zarówno na glebach piaszczystych , pokrytych tylko opadłymi igłami sosny lub świerka, jak i mszystych  siedliskach lasów mieszanych.  Zresztą nawet nie trzeba iść do lasu 😉 w sklepach jest ich pod dostatkiem. Zawierają taką formę ergosterolu, który w badaniach wykazuje właściwości grzybobójcze i owadobójcze.  Grzyby są bogatym źródłem witamin z grupy B (kurka dostarcza stosunkowo duże ilości witaminy B2, PP i kwasu pantotenowego) oraz co ciekawe witaminy D, składników mineralnych: żelaza, potasu, cynku, miedzi, manganu. Dostarczają również błonnik (a dokładniej – fungin) i tym samym powodują uczucie sytości.

Bardzo lubię kurki uduszone na maśle, tak, aby cała woda z nich wyparowała. Wtedy to je solę i pieprzę, i  jeszcze chwilę trzymam na ogniu  mieszając. Takie uduszone można podawać do różnych dań, np. wymieszać je z masłem i posmarować chleb czy grzankę, zrobić na nich jajecznicę, dodać do zupy, do pizzy, wyłożyć na przeróżne wytrawne placki, dodać do risotto, makaronu  lub zrobić zapiekankę jak ta poniżej. Sezon na kurki trwa od czerwca do października, jest więc czas na urozmaicenie kuchni tymi pysznymi grzybami. Mają też niesamowity kolor, nawet po uduszeniu, co dodaje atrakcji wzrokowej przy jedzeniu.

A oto co wyszperałam w informacjach o kurkach :   Uwaga!Hitinmannoza i kwas trametonolinowy (główni „zabójcy” robaków ludzkich) są bardzo wrażliwe na obróbkę termiczną (temperaturę powyżej 55 stopni), jak również na sól spożywczą, a więc kiedy przyrządzamy smaczne potrawy z kurek, trzeba wiedzieć, że korzystamy wtedy tylko z makro i mikroelementów, aminokwasów, witamin w nich zawartych. Natomiast, jeśli chcemy wykorzystać właściwości kurek, jako środka przeciwko robakom ludzkim, wirusom, grzybom to powinniśmy przyrządzić je w sposób następujący:
Suszyć kurki  na słońcu od 3 do 5 dni, dopóki nie zrobią się ciemne – wysuszone „na wiór” (na noc chowając do domu). Można również  suszyć je w piekarniku lub suszarkach ale w temperaturze do 50 stopni. Po wysuszeniu zmielić w młynku i przechowywać w szczelnie zamkniętym, szklanym pojemniku, w ciemnym miejscu. Stosować jako posypkę np. na kanapkę.

I ciekawostka : Kurki nigdy nie są robaczywe – dlaczego? Otóż, grzyby te posiadają w swym składzie hitinmannozę, czyli substancję, która zwalcza wszystkie robaki . Substancja ta potrafi uszkodzić także  jajeczka pasożytów. Oprócz tejże substancji, w składzie kurek obecny jest również kwas trametonolinowy, stosowany w leczeniu wirusowych zapaleń nowotworów i wątroby.

Mam nadzieję, że skutecznie zachęciłam Was do spożywania tego grzyba. Pamiętajmy, że jak wszystkie grzyby nie są wskazane dla dzieci i osób z dolegliwościami trawiennymi, ponieważ mogą być ciężkostrawne. A teraz zapraszam do przyrządzenia wspaniałej zapiekanki z serem kozim i kurkami na plasterkach ziemniaków.

Składniki:

3 garści kurek

5 ziemniaków

2 nieduże cukinie

1 łyżka ghee

100 gram sera koziego typu buncek lub młody dojrzewający, lub inny jak lubisz

1 łyżeczka listków świeżego majeranku

sól i pieprz do smaku


Wykonanie :

Kurki oczyść, umyj i uduś na połowie masła ghee bez przykrycia aż wyparuje cała woda, posól je wtedy i popieprz i jeszcze chwilę smaż.

Ziemniaki wyszoruj  i ugotuj w osolonej wodzie, gdy przestygną obierz je ze skórki i pokrój w grube plastry. Wymieszaj je z roztopionym masłem ghee, solą i pieprzem i piecz w rozgrzanym piekarniku – 200 stopni – 15minut.

Cukinię pokrój w plastry, posól i poczekaj aż puści sok, odcedź.

Dodaj cukinię oraz pokrojony lub starty ser  do ziemniaków i piecz jeszcze razem 10 minut.

Po tym czasie wyjmij gotową zapiekankę i obłóż ją kurkami

SMACZNEGO:

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest
Powidła śliwkowe i trochę o późnym lecie wg TMC

Gdy zaczynają się zbiory śliwek to jednoznaczne jest z kolejną porą roku a mianowicie z późnym latem. Wg kalendarza chińskiego jest to środek roku, czyli punkt przejścia Yang w Yin – pomiędzy fazą intensywnego wzrostu, jaki dominuje wiosną i latem, a okresem jesieni i zimy- chłodniejszą i tajemniczą  fazą , skupioną  do wewnątrz. Ta pora roku obfituje w zbiory, jest bogata i urozmaicona. Drzewa uginają się od owoców, rolnicy zbierają zboża, warzywa nabrzmiewają słodyczą, gotowe na weki,  kiszonki i robienie z nich zapasów. Późne lato jest wypełnione spokojem i harmonią, jest to bardzo przyjemna pora roku, wypełniona  jednością i spokojem.

O tej porze roku jedzmy potrawy umiarkowanie, wręcz mało przyprawione, ciesząc się smakami prosto z drzew czy ziemi, potrawy powinny mieć łagodny smak, być prosto przygotowane, bez złożonych połączeń. Żywność sama wprasza się na talerze jako słodka i okrągła, taka jak, jabłka, dynia groch, kasztany, morele, ziemniaki czy proso.

W cyklu odżywczym Pięciu Przemian późnemu latu przyporządkowany jest element Ziemi, czyli czas zbiorów. Tak jak ta pora roku tak i ten element Ziemi odpowiada średniemu wiekowi; dojrzałości, stabilizacji, pragnieniu urzeczywistnienia się  i tworzeniu fundamentów dla rozwoju i dla tworzenia. Elementowi Ziemi przyporządkowane są narządy – śledziona i trzustka, co w medycynie chińskiej jest jednym narządem, ponieważ pierwotnie chińczycy uważali ( nie robili nigdy sekcji zwłok), że człowiek ma dwie wątroby ( po prawej i lewej stronie), oraz żołądek. Najważniejszym zadaniem tych narządów wg      TMC jest pobieranie Czi ( energii) z pożywienia.  Śledziona to władczyni soków, odpowiada za odżywianie i nawilżanie organów i mięśni oraz rozprowadzanie płynów po organizmie. Słaba śledziona to brak koncentracji i zmęczenie, chęć na słodycze, zimne ręce, blada twarz ( spowolniony przepływ krwi) nadwaga, słaba przemiana materii.

Żołądek to najsilniejszy z narządów, który jest w stanie wytrzymać i wytrwać  bardzo wiele niedogodności. Jednak wszystko do czasu. Wraz z jelitem grubym tworzy wewnętrzną linię obronną organizmu. Jeżeli ta linia zostaje zaburzona pojawiają sie katary, przeziębienia i inne dolegliwości. Chińczycy uważają, że dopóki organy przemiany Ziemi są w dobrym zdrowiu to można wyleczyć każdą chorobę. Co tak naprawdę szkodzi żołądkowi? Zimne potrawy i napoje, nieregularne jedzenie, poważne rozmowy przy jedzeniu, zbyt gorące potrawy, zbyt ostre potrawy oraz stres.

Osoby mające problemy z narządami ziemi są uparci i wąsko myślący. Nie ma u nich miejsca na uduchawianie, wierzą tylko w to co widzą, są nietolerancyjni i sztywni.  Wg TMCH kobiety około 49 życia przechodzą transformację, w ich organizmach pojawia się nowy przypływ energii, który prawidłowo wykorzystany, prowadzi je ku nowym pomysłom, nowej aktywności, nowym projektom, pasjom, które przynoszą wiele satysfakcji. Ale również mogą one stać się, gdy brak im zajęcia, a narządy Ziemi są w kiepskim stanie, nieznośne, niezrównoważone, mając tendencję do rozpamiętywania, zamartwiania i wracania myślą wciąż do tego samego.  Za zdolność do koncentracji jest odpowiedzialna śledziona, natomiast praca nad wzmocnieniem koncentracji sprzyja zachowaniu równowagi i stabilnego zdrowia do późnego wieku.

Najważniejsze, żeby umysł siedział tam gdzie tyłek 🙂 Ćwiczenia medytacyjne i fizyczne bardzo pomagają odnaleźć równowagę  i  spokój wewnętrzny i tym samym zdolność postrzegania tego co TU i Teraz. Cieszmy się tym czasem zbiorów i nadmiarów, szykujmy się do cięższych pór roku, gromadźmy i zbierajmy, to co nas wyżywi przez długie miesiące 😉 A oto jeden ze sposobów na przetwory, śliwki w słoiku. Ubolewam tylko nad tym, że dziś, jeśli nie ma się ogrodu, nie ma się dobrych śliwek. Te w sprzedaży najczęściej są nie dojrzałe, a co za tym idzie niesłodkie i niesmaczne. Osobiście nie zrywam śliwek z drzew. Co dziennie zbieram je z pod drzewa. Spadają tylko te dojrzałe. Przez pierwsze dni drzewo zrzuca te robaczywe a później… naprawdę, jeśli nie macie okazji iść pod takie drzewo, nie wiecie, jak smakuje śliwka! Parę sztuk zjedzonych zastępuje obiad 🙂 Szukajcie okazji i sami tego doświadczcie.

Nie dodaję do nich nic, oprócz szczypty soli,  po prostu wypestkuję,  wrzucam do garnka ( najlepiej szeroki a niski) czekam aż zaczną się gotować pod przykryciem, mieszając, a potem gotuję na wolniutkim ogniu, czasem mieszając , przez 1,5 godziny. Czynność powtarzam na drugi dzień i jeszcze gorące  gotuję w słoikach przez 20 minut. Uwielbiam je zimą do kaszy jaglanej 🙂

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Sierpniowy ogród i o tym kto ma rację

przez Elusia
Sierpniowy ogród i o tym kto ma rację

„Kłamstwo zdąży obiec pół świata, zanim prawda włoży buty.”  

Bo tak naprawdę nic nie jest prawdą i nic nie jest kłamstwem. Przywykliśmy do oceniania i sądzenia innych, stworzyliśmy nawet sądy. Ciągle toczą się spory, kto ma rację. A ja wam powiem nikt nie ma racji i każdy ją ma.Faktem jest tylko, że kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą, ale prawda ma wiekszą moc. Moje przekonanie na temat prawdy ma jeden wynik- każdy z nas jest inny i każdy z nas ma rację. Nie ma też dobra ani zła, człowiek sam je stworzył. Bo człowiek jest po to aby doświadczać i zdaję sobie sprawę, że mnie tu zlinczujecie, jednak nawet palona na stosie powtórzę: czegokolwiek doświadcza człowiek nie jest ani dobrem ani złem, jest jego doświadczeniem. Wiem ,tu jeszcze wchodzi w grę moralność i złe uczynki, lecz myślę, że one wynikają ze stanu umysłu sprawcy i ofiary. Jeżeli osoba doświadcza w swoim umyśle, improwizuje, że zostanie skrzywdzona, znajdzie się sprawca, aby ją skrzywdzić. Jeżeli myśli krążą wokół wybudowania domu, a jesteśmy do tego przekonani, dom powstanie. Jeżeli w naszych myślach króluje nieufność, dostaniemy ją z nawiązką. Wszystko, czego się obawiamy, to przyciągniemy. Sprawca i pokrzywdzony są jednym. I możesz teraz źle o mnie myśleć, możesz mieć o mnie różne zdanie, ale cokolwiek myślisz, na pewno masz rację! 

Człowiek zawsze dążył do władzy nad drugim człowiekiem, zawsze chciał być lepszy i zawsze drugiego człowieka zastraszał, stąd  powstało wiele instytucji,wypraw krzyżowych, religii. Dążenie do władzy sprawiło, że ludzie zaczęli nawzajem się zastraszać, strach wyzwalał podporządkowanie i pokorę. Dlatego też powstało dobro i zło, i jeden drugiemu skacze go gardła aby udowodnić swoją rację. Tak więc jesteśmy twórcami swojego świata i tak wygląda nasz świat jak nasza wyobraźnia o nim.

To nasze ego uważa się za osobny fragment, żyjący we wrogim świecie i ma zawsze rację. Dopóki nie uświadomimy sobie jego obecności, kieruje naszym życiem. Zawsze ma rację. Jako, że jest odosobnione i otoczone masą innych ego, wszystkich traktuje jak potencjalnych wrogów. Upiera się przy swoich racjach i przekonuje do nich wszystkich wokół. Obraża się i atakuje. A wszystko to z powodu lęku i wiecznego niedosytu. Funkcjonuje na bazie strachu, tworząc opór, żądzę władzy, zachłanność, obronę lub atak. Czy poznajesz ten Twór w sobie ? 😉 Ja próbuję go zrozumieć, ale to takie trudne!

0 komentarz
0 FacebookTwitterGoogle +Pinterest

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress