Co robię z trudną emocją?
Po prostu widzę ją i czuję,
nie wciągam się już bezwiednie
w pusty dialog umysłu
ale widzę go, jestem świadoma,
jestem świadoma trudnej emocji i patrzę na umysł.
I trwam…
I trwam…
Najlepiej w samotności, w rozluźnieniu, w medytacji.
Ale również na bieżąco, kiedy przychodzi.
Gdy rozpuszczam emocje te, które przychodzą, uzdrawiam również te zaległe, ukryte w ciele,
które żyją tam od lat, traumy, rany emocjonalne.
Jesteś, widzę Cię, jestem w pełni świadoma doświadczenia.
Przyjmuję to doświadczenie, jest moje i tylko moje.
Rozpuszczam je patrząc na nie i akceptując takie jakie jest.
Z miłością dla Was i dla siebie kochani
Elusia
Pytasz mnie jak radzę sobie z emocją?
Nie radzę sobie, po prostu w niej jestem.
Jak piękny, stary, gęsty las zatrzymuje wiatr,
gdy na zewnątrz huragan,
a w lesie jest niebiańska cisza, spokój i wiara,
pewność siebie i zaufanie, tak ja rozkładam się w sercu,
o niczym nie myślę,
niczego nie układam,
niczego nie oczekuję.
Umysł chciałby rozwiązywać problemy,
grzebać w przeszłości, planować przyszłość,
ale ja wiem, że jego wiedza oparta jest tylko
na tym co wie poprzez doświadczenia, które zna.
Ja wiem, że jest coś więcej od moich doświadczeń.
Te doświadczenia to tylko film, który przewija się,
klatka po klatce przed moimi zmysłami,
one są iluzją, piękną iluzją dla zabawy,
nawet tej z horroru.
Na tle wieczności, doświadczenia, które przeżywam,
są śmieszne.
Wiem, wiem, traktujemy je bardzo poważnie.
Ja też je tak traktowałam.
Do dziś, jeszcze wkręcam się, czasami, w ten
ziemski świat dobra i zła, piękna i brzydoty.
Ale… tu, wszystko przemija, wszystko jest ulotne,
wszystko rozpuści się w wieczności, którą jestem,
którą Ty jesteś.
W zaufaniu, nie oczekiwaniu, wdzięczności i pokorze,
wszystko co potrzebuję przyjdzie samo,
wszystko, czego nie chcę, się rozpuści,
tylko potrzeba w tym przekonania, oddania,
bez nacisku i pragnienia.
Wystarczy, że wiem, wiem czego chcę i kocham,
wszystko kocham takie jakie jest.
Z miłością
Elusia
Jesteś zanurzona we wszechobecnej , nieskończonej miłości, która jest spokojem, ostoją, równowagą i domem dla nas wszystkich.
Ta miłość to cisza Twojego serca, niewzruszona, jak najspokojniejsza tafla wody, bez żadnej myśli, bez najmniejszej emocji, gdzie niebo spotyka się z ziemią a życie zamienia w bycie… bycie i kosztowanie, delektowanie się każdą chwilą, bez żadnych oczekiwań, bez żadnych rozczarowań, bez żadnych ocen, narracji, po prostu życie w przepływie tej właśnie chwili.
Ta chwila to picie herbaty, to głaskanie psa, to praca w ogrodzie, rozmowa z drugim człowiekiem i jakakolwiek czynność, którą wykonujesz. Gdy jesteś tylko tu, w tej chwili, dotykasz najsubtelniejszych zakamarków Boga. Bo to właśnie on jest tą chwilą, którą Ty przeżywasz. To on jest wszystkim, co jest dookoła Ciebie, jakie by nie było, to właśnie On, wszechmogący, radosny i ogarniający wszystko co jest. I nie ma nic tak pięknego, tak błogiego, tak rozkosznego, jak spotkanie sam na sam z majestatyczną ciszą swojego serca.
Z miłością
Elusia
Każda emocja powstaje z lęku…
Gdy rozpoznaje w sobie zazdrość,
rozprowadzam ją po całym ciele,
przytulam- widzę Cię, dlaczego przyszłaś?
Acha! Z lęku, z lęku, że być może jestem gorsza,
z lęku, że być może zostanę odrzucona,
z lęku, że być może nie zostanę zaakceptowana.
Widzę Cię, kochany lęku, zazdrości moja,
kocham Cię i otulam miłością.
W pokorze, Tobie Miłości moja, oddaję tę zazdrość,
Ty mnie prowadź, nie Ego.
Idź, kochany lęku do Źródła, gdzie Twoje miejsce,
puszczam Cię wolno,
jestem wolna!
Z Miłością, naszym Źródłem
Elusia
