Kto lubi ziemniaki, mam dobrą wiadomość. Ziemniak neutralizuje kwasy w organizmie, co działa łagodząco w przypadku artretyzmu i reumatyzmu, łagodzi zapalenia. Ziemniak zawiera duże ilości wapnia, harmonizuje żołądek, nawilża jelita, wzmacnia nerki oraz pozytywnie wpływa na śledzionę i trzustkę. I ciekawostka: dwóch duńskich uczonych , zajmujących się badaniem żywności, w czasie II wojny światowej, przeprowadziło eksperyment. Jego celem było sprawdzenie wartości odżywczej ziemniaków. Badacze przez trzy lata żywili się wyłącznie ziemniakami ze skórką, zachowując dobry stan zdrowia! No cóż, jedzmy ziemniaki!



I gdy tak leżałam, obolała, wycieńczona od potów, miałam dużo czasu dla siebie. Mogłam zatracić się w medytacji i zgłębiać tajniki mojego jestestwa. W ciszy i spokoju kontemplowałam swoje istnienie, będąc pewna, że tuż tuż skończy się dyskomfort. Rozkoszowałam się moim istnieniem, ponieważ jest doskonałe, takie, jakie być powinno. Cieszyłam się z każdego spadku temperatury, by w chwili oddechu wymyślać nowy przepis lub tworzyć inne plany. A gdy leżałam tak samotna w tej bezkresnej ciszy, boski alchemik uzdrowił wszystko. I tak wróciłam w pocie czoła, i tak jestem znów wolna, nieugięta, silna i radosna 🙂
Co teraz stosuję w ten kapryśny luty? Otóż przyniósł nam i dość cieplejsze dni, ale i spory mróz. Wychodzę na ogród i ani śladu zielonych roślin nad ziemią. Wszystko śpi jeszcze smacznie i ani myśli wschodzić. No więc z czego zielone koktajle? Wracam do spiżarni. Na półkach jeszcze korzenie warzyw, które to zgromadziły mnóstwo wartości odżywczych, aby na wiosnę wystartować i urodzić nasiona. Poczciwy burak, świetnie czyszczący i uzupełniający witaminy i minerały. Cebula posadzona w doniczce i wystawiona na słońce tuż, tuż wykiełkuje szczypiorkiem, pietruszka w korzeniu urodzi nieco natki. Kasza jaglana super alkalizująca i oczyszczająca organizm…Takie są realia lutego a nawet marca.
Nie zapominajcie o naszych rodzimych produktach, zwłaszcza w tym ubogim czasie, jakim jest przedwiośnie. Kasza gryczana, siemię lniane, cebula, pasternak, orzechy włoskie czy laskowe, a przy odrobinie fantazji wprowadźcie te z dalekich krajów, w malutkich ilościach, takich jak przepyszne o tej porze pomarańcze, cytryny czy dojrzałe mango 🙂 No cóż, ja również nie wyobrażam sobie bez nich życia, choć staram się jadać je rozważnie ;D
