Daktylowe wino z kwiatami bzu czarnego

przez Elusia

Wino daktylowe to wspaniała nalewka na uzupełnienie cennych płynów. Wg Medycyny Chińskiej wino daktylowe jest wspaniałym lekarstwem na wzmocnienie krwi, zwłaszcza dla kobiet. Tutaj, na zdjęciu, rozcieńczone wodą zagotowaną z kwiatami czarnego bzu i  schłodzone dla ochłody 🙂 Kwiaty czarnego bzu mają przepiękny zapach i wyrafinowany smak, dodają uroku każdej potrawie, świetnie komponują się z wytrawnym, czerwonym winem, truskawkami, poziomkami. Osobiście suszę te cudowne kwiaty i zimą parzę z nich herbatki, robię nalewkę z truskawek i tychże kwiatów na spirytusie i dżemy wypełnione aromatem truskawek i kwiatami czarnego bzu. Pamiętajmy, żeby nie jeść surowych kwiatów, zawsze muszą być poddane obróbce termicznej, bo po niej tracą  substancję, która jest szkodliwa dla zdrowia.  Właściwości lecznicze kwiatów czarnego bzu są szerokie:  wzmacniają odporność organizmu, uśmierzają bóle (w tym ból głowy, np. podczas przeziębienia),  łagodzą stany zapalne skóry, działają napotnie, antywirusowo, , działają wykrztuśnie, rozrzedzają katar, działają oczyszczająco i przyspieszają przemianę materii, usuwają wolne rodniki, wzmacniają naczynia włosowate, chronią i wzmacniają błony śluzowe dróg oddechowych, zawierają cholinę, substancję, która obniża ciśnienie krwi i zapobiega odkładaniu się tłuszczu w organizmie.

 

                                                                                           Wino daktylowe: 

1 l wytrawnego czerwonego wina

10 dużych daktyli

Zalej daktyle winem np. w słoiku, zakręć i odczekaj 10- 14 dni. Po tym czasie pij mały kieliszek dziennie

. Jak wcześniej pisałam, dla ochłody,  rozcieńczyłam 100 gram wina w 500 litrze wody, zrobiłam to tak:

Zalałam 3 baldachy kwiatów czarnego bzu wrzątkiem , zaparzyłam przez 15 minut, odcedziłam, przestudziłam,  dodałam wino, dodałam garść poziomek  i odłożyłam do lodówki aby schłodzić.

Smacznego 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Jaśmin- jeżeli macie okazję nazbierać teraz kwiatów tego krzewu, serdecznie polecam. Jego nieziemski zapach roznosi się po całym
domu. Zalecany jest przy bezsenności, depresji i bólach przewodu moczowego. Łagodzi chłodną naturę herbaty zielonej, dodając jej nieco ciepła. Wystarczy zaparzyć kwiaty jaśminu wodą o temperaturze 96 stopni na 5 minut z dodatkiem herbaty zielonej lub bez.

A ja dzisiaj chciałabym wspomnieć o piciu herbaty, bo tak naprawdę czy my kiedykolwiek pijemy herbatę? No tak, pijemy fizycznie, tylko fizycznie… Nasze myśli jednak nie zatrzymują się przy delektowaniu herbatą, one krążą i biegają po naszych problemach, po przeszłości i wybiegają do jutra. A picie herbaty to celebracja, to chwila dla Ciebie, to medytacja, to całkowite skupienie na tu i teraz. Filiżanka i spodeczek, piękna oprawa, stuk przy odkładaniu kubeczka na talerzyk… Och jak miło, łyk herbaty i delektowanie się jej smakiem.

A jak działa umysł? Zamiast służyć, kieruje nami i rozporządza. Jakim prawem tak się rozhulał? Przepełniona głowa, pełna uwag, krytyk i opinii. Utknęliśmy w pułapce myślenia. Umysł- ciągle dyktuje, wystawia opinie, dręczy i nie pozwala zobaczyć rzeczywistości. Umysł -zasłania skutecznie uważność. Stworzony przez świat zewnętrzny, manipulowany ocenami innych, które przyjmujemy jako swoje, człowiek jest jego niewolnikiem. A może spróbować  przez chwilę nie myśleć! Choć przez chwilę stać się obserwatorem  swoich myśli , choć przez chwilę zastanowić się co robi z nami umysł. Nafaszerowany i zaprogramowany umysł-jak być jego panem a nie sługą? A może zacząć przy łyku herbatki, ziółek czy czegokolwiek i zebrać całą uwagę… na piciu, łyk po łyku:)

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Dziś wybrałam się w góry, niezwykłe miejsce, bo nie zalesione. Gdzieś tam, niedaleko, malutkie wioseczki a na wysokich pagórkach łąki. Ale jakie łąki! Takie pamiętam jeszcze z dzieciństwa, gdzie ogromna różnorodność traw i dzikich roślin tworzyły zwartą, wysoką, cudowną połać. Pod siłą wiatru kwitnące trawy kołysały się niby fale morza, słonko świeciło a na  błękitnym niebie przepiękne, prawie w zasięgu ręki, białe baranki.

Kwiaty przeróżne nie pozwalały oderwać od siebie oczu, a tu rumian się śmieje, a  tu dzwonki kolorem fioletów wołają. Ależ to raj dla oczu, i prześcigały się wszystkie, która piękniejsza, a w dali mokradła. I bociek przyleciał, złapałam go w locie… wzrokiem. A gdzieś tam motyle nektar zbierają i trzmiele rozkoszują się i miło bzykają.

Skowronek w tych  trawach ma wielką rozpustę, i wznosi się  by znów w dół zniżyć loty. Gdzieś w trawach dzikie poziomki czerwienią wołają, a to krzewy malin i jeżyn owocami oblepione zaraz, wypieszczone słonkiem się zarumienią. No mówię Wam – istny raj! Nie zabrałam aparatu, nie mam zdjęć, więc zostawiam Was w moim ogrodzie, wszak tu wszystko piękne, ale mówię Wam, natura sama tworzy cuda.  I zastanawiam się, czy nie było by łatwiej mieszkać na takiej dzikiej polanie… bez obowiązków w ogrodzie;)

Wyżej tulipanowiec, ogromne drzewo rodzi kwiaty podobne do tulipanów.

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Co w życiu lubię najbardziej? Chyba zmienność. Zmieniamy się, wszystko się wokół zmienia. Życie przynosi coraz to nowe niespodzianki i weryfikuje nasze priorytety. Mam wrażenie, że ta rzeczywistość, ta codzienność to ciągła zabawa. Nigdy też do życia  nie podchodziłam poważnie, czasami słono za to płaciłam… ale wierzcie mi, opłaca się. Bo życie to zabawa, no, wiem, że ryzykowna, ale, kiedy podchodzimy do niego z ufnością dziecka, wszystko jest możliwe. Bo jeśli nawet, ktoś powie, że to się nie uda, to i tak wierzę, że to są tylko i wyłącznie jego teorie, nie moje.

A tak naprawdę co przynosi ryzyko? Strach przed porażką, strach popełnienia błędu. Myślę, że nie powinniśmy bać się błędów, nie powinniśmy się maskować. Błędy zazwyczaj są łatwiejsze do wybaczenia niż środki jakie stosujemy do ich zatuszowania.

Ale miałam  pisać  o zmienności 🙂

Pory roku. Każda wymaga od nas innej energii, innej aktywności. I  innego pożywienia. Jeżeli zauważyliście, to moje przepisy są zupełnie zgodne z tym, co rośnie w obecnym czasie na ogrodach, polach w Polsce. Poza małymi wyjątkami staram się jeść to, co urodzi mi ziemia. Wiem, nie każdy z Was ma ogródek, ale to nie istotne. Na targach rolnicy sprzedają właśnie to, co w danym momencie zbierają z pól.

Wiosna przynosi radość narodzin,  budzi w nas chęć do zmian, radość życia. Wiosna to nowy początek.  Nagle wszystko staje się łatwiejsze, jesteśmy rozbudzeni przez ostrzejsze promienie słońca, wszystko staje się możliwe. Szczęście jest teraz głębsze, a entuzjazm wraz z dłuższym dniem wzrasta. Nie sposób zatrzymać przyrody, rośliny, po drzemce zimowej prześcigają się w wegetacji, jakaś tajemnicza siła pcha je ku górze, pobudza do wzrostu.

To czas aby wstawać wraz ze słońcem i udawać się na żwawe spacery, aktywność jest wznoszącą energią i odzwierciedla naturę wiosny. W zieleni młodych roślin znajdziemy wszelkie dobrodziejstwa, które tworzy natura: mniszek, pokrzywa oraz inne zioła oczyszczą nasz organizm z zimowego zastoju. Organizm naturalnie zaczyna się oczyszczać, znakomita pora na głodówkę, na sokoterapię ponieważ zmniejsza się apetyt na pożywienie. Również maleją nasze pożądania oraz towarzyszące im emocje gniewu i zniecierpliwienia. Młoda zieleń wokół nas sprawia, że nagle spostrzegamy świat w nowy sposób.

Pożywienie na wiosenne przebudzenie

Wiosna to pora i czas dla naszej wątroby i pęcherzyka żółciowego. To czas na oczyszczenie organizmu z cięższego, zimowego pożywienia. Jak twierdzi medycyna chińska jest to pora roku- Yang, czyli wznoszenie i ekspansja.  Rośliny same wchodzą nam do rąk, kusząc lekkością i zielenią- są to młode kiełki, niedojrzałe pędy pszenicy i jęczmienia, pokrzywa, mniszek, młode buraczki, sałaty, oraz liście roślin uprawnych jak pietruszka, szczypiorek. Pokarmy słone jak miso, sos sojowy czy mocniej dosalane są teraz niewskazane ponieważ powodują opadanie energii w organizmie, a naszym zadaniem jest teraz stworzenie wiosennego klimatu w naszych organach, więc bardzo wskazane będą smaki słodkie i ostre. Np. połączenie naparu mięty z miodem.  Zioła na wiosnę o smaku ostrym lub słodkim to bazylia, fenkuł , majeranek,  kminek,  rozmaryn, koper, liść laurowy.Aby wyjść naprzeciw naszej naturze w  łatwy sposób możemy oczyścić organizm poprzez codzienne  stosowanie, przez co najmniej tydzień, kuracji odrobaczającej, składającej się z surowego czosnku i cebuli, jak również spożywając tłuczony ryż z dodatkiem bylicy pospolitej. Gorzkie zioła jak mniszek czy sałata uspokajają jang wątroby i pobudzają przepływ żółci.

Pierwotny człowiek, nie znający ognia, jadał surowe pożywienie. Żyjąc w trudnych warunkach, pełen witalności  oraz nieprzeciętnej siły był bardzo aktywny fizycznie, wytwarzając dzięki temu dużo wewnętrznego gorąca. Poprzez spożywanie surowego pokarmu równowaga organizmu została zachowana. Dziś , kiedy wiosenne dni zachęcają nas do większego wysiłku na świeżym powietrzu surowa żywność jak najbardziej jest wskazana i zalecana.  W naszych komórkach mieści się zapis wszystkich etapów ewolucji,  jest w nas kod pierwotnych stanów biologicznych. Wiosna to doskonała pora roku aby cofnąć się do poziomu  pierwotnego pożywienia. A przy tym i m więcej ruchu tym szybsze oczyszczanie organizmu.

Wg medycyny chińskiej klimat, jaki panuje w  Polsce obliguje nas do gotowania potraw, aby utrzymać równowagę klimatyczną i trawienną. TMC zaleca wiosną krótsze gotowanie niż np. zimą, za to w wyższej temperaturze- składniki tak przygotowanego posiłku nie zostaną całkowicie ugotowane. Zalecane jest krótkie podsmażanie na oleju lub gotowanie na parze,  jak również krótkie duszenie. Warzywa możemy jangizować, czyli  wrzucać je na moment do wrzącej wody i natychmiast wyjąć ( technika dla ludzi wychłodzonych- tak można również postępować z kiełkami) . Zalecane są również krótkie kiszonki, zaledwie  kilku dniowe.

 I wciąż mam wrażenie, że już mi żal tych długo gasnących wieczorów, niosących tyle obietnic, kiedy dzień triumfuje nad nocą, kiedy słowik wieczorne koncerty  tworzy, gdy noc tak zwleka i wciąż się spóźnia. I chciałabym celebrować te ulotne chwile i ciągle mi się wydaje, że niewiem do końca jak?  Jak przeżyć każdy ciepły i długi wieczór, by uczcić jego nieuchwytne  momenty. Jak je zatrzymać, uwięzić, jak złapać, jak posiąść. Smakujcie je, pieśćcie, tak szybko mijają.

A dziś mam dla Was prosty i pyszny deser, w sam raz na wiosenne dni, bo i nabiał jest teraz smaczniejszy i lepiej trawiony 🙂

 

       SKŁADNIKI:


400 ml jogurtu naturalnego – u mnie kozi

4 łyżki nasion chia

5 daktyli świeżych

400 g truskawek

3 łyżki syropu z agawy ( miodu)


Wykonanie:

Nasiona chia i pokrojone drobno daktyle wymieszaj z jogurtem i odłóż na co najmniej dwie godziny lub na noc.

Truskawki zmiksuj  z syropem lub miodem ( nawet bez są pyszne) podawaj z jogurtem chia.

SMACZNEGO 🙂

 

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Piwonie! Te cudne kwiaty zachwycają swoim kształtem i kolorami. A i zapach, choć subtelny, urzeka zmysły. Krótko trwa czas, kiedy kwitnąc,  cieszą oko, ale bez nich nie wyobrażam sobie mojego ogrodu. Głównym opiekunem tych piękności jest mój mąż, dba o każdy szczegół, tworzy im podpory. Nigdy nie myślałam, że zakocha się tak w kwiatach 😉 Dziś wiem, że wszystko człowiek może, wystarczy tylko chcieć i odpowiednio kierować myślami.

Gdy zamieszkałam tutaj na wsi, zatrudniliśmy malutką firmę, która miała nam pomóc w tworzeniu tego ogrodu. Jednak czar szybko prysnął, gdy okazało się, że nie mają już zamiaru tego robić. A ja, nie mająca zupełnego pojęcia o pracy przy ziemi, byłam bliska rozpaczy. I co zrobiłam? Zakasałam rękawy, zaczęłam szperać po książkach ogrodniczych i internecie, i takim sposobem wyczarowałam mój ogród 🙂 Bo czegóż człowiek nie potrafi? Wystarczy tylko chcieć. Tylko pomyśleć…

Nasza myśl rodzi rzeczywistość, tworzy nasze pragnienia,  przetwarzając je w materialny świat. Nasza myśl daje wiele radości ale i również wiele problemów. Niekończące się myśli krążą i męczą, potrafią przynieść ukojenie ale i zabić… taką mają siłę.  Człowiek sam siebie tworzy- poprzez swoje myśli, to co myśli o sobie, to otrzymuje w rzeczywistości.  Każda chwila, każde zdarzenie jest utkane z myśli człowieka.

Żadna fizyczna rzeczywistość nie jest w stanie zaistnieć bez myśli. W ferworze myśli budujemy  naszą przyszłość i to my decydujemy jaka ona będzie- czy pełna radości, spokoju i boskości, czy upodlimy się i upadniemy na dno. Jesteśmy twórcami i panami własnych charakterów, tworzymy sobie warunki życia a nasze otoczenie odzwierciedla nasze myśli.

Nasze przeznaczenie jest wynikiem naszej wyobraźni o nim, tak więc kąpiemy się w warunkach jakie sobie stworzyliśmy. Tylko głupiec nie dogląda swojego majątku i nie dba o swój los. Jeżeli zaniedbuje to co stworzył, straci wiele. Ten sam głupiec może wszystko odzyskać, ale tylko wtedy, gdy zadba o siebie, swoje dobra i swoje MYŚLI. To one stworzą to co chcemy, dadzą efekty w postaci projekcji w świecie fizycznym.

Zaduma nad prawem uniwersalnym to kontrola swoich myśli, kształcenie i zarządzanie nimi tak, aby przynosiły oczekiwane efekty.  Trudno jest jednak uzyskać efekty bez pracy- opanowanie i kontrola myśli opiera się na cierpliwości, wytrwałości i ćwiczeniu.  Kontrola  i obserwacja  naszych myśli zasieje nasiona, które będziemy zbierać szczęśliwi, bo dadzą nieprzeciętny owoc życia- radość, szczęście, dobrobyt i boskość nastroju.

To człowiek pisze scenariusz swojego losu a potem odgrywa swoją rolę w teatrze życia. Posiadamy ogromną moc ,aby myślami stworzyć naszą ignorancję, choroby i śmierć, ale również ta moc czyni nas wspanialszymi, kreatywnymi, genialnymi. Nasze myśli potrafią doprowadzić nas do rozpaczy, mniemania bez wartości, uczucia, że życie zostało przegrane. Wszystko, co dzieje się wokół nas sami tworzymy, a nieszczęścia i choroby, które nas nękają, to pułapka naszych wierzeń, dogmatów, stylu i tradycji- dzięki jednej ograniczonej myśli, po której przyszły następne, następne i następne.   

Brak wiary w siebie, brak szacunku dla siebie, czerpanie wzorców i naśladowanie  innych ,   niby lepszych, rywalizacja i małe poczucie wartości- to kolejne twory naszych myśli. Wątpliwość we wszystko, czego nie możemy ogarnąć naszymi zmysłami ogranicza nas i upokarza. Bez zmysłów nie jesteśmy wstanie w nic uwierzyć. Wszystko chcemy dotknąć, spróbować ,zobaczyć, powąchać.  Lecz, czy można dotknąć myśl, zobaczyć nasze uczucia, spróbować nasze emocje. A jednak one są, wierzymy w nie, nie wątpimy.

Każda myśl, która zawita w naszych ciałach posiada specyficzną częstotliwość,  którą  doświadczamy w formie uczuć.  Tak więc, jeżeli  staramy się zrozumieć ból, zastanawiamy się nad bardziej ograniczonymi myślami, które są źródłem niższych częstotliwości i doświadczamy ich emocjonalnie w formie bólu ( fizycznego lub psychicznego).

Jeżeli zastanawiamy się by zrozumieć miłość,  doświadczamy uniesienia wywołanego przez wyższe częstotliwości związane z miłością odczuwaną i wyrażoną.  I w taki właśnie sposób przyciągamy również choroby. Więc każda choroba ma swoje odzwierciedlane w myślach. O chorobach napiszę przy okazji następnych kwiatowych fotkach 🙂 Myślcie pozytywnie!

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress