Jak uprażyć orzechy laskowe

przez Elusia

Orzechy są wspaniałym dodatkiem do wszelkich dań słodkich czy wytrawnych. Dodaję je do porannych owsianek jak i pieczonych warzyw, dodają pikanterii i podnoszą smak. Najlepiej kupować je w skorupkach, czy mieć krzaki i  drzewa w ogrodzie i obierać orzechy na bieżąco, ponieważ bardzo szybko jełczeją i nie nadają się do jedzenia.

 Jednak, jak to w życiu bywa, brakuje nam czasu na łupanie i usuwanie skorupki.  Przy zakupie orzechów warto ocenić je organoleptycznie i sprawdzić czy ładnie pachną, dobrze wyglądają, a jeszcze lepiej kupować z pewnego źródła. Dobrym sposobem jest prażenie orzechów, które chociaż częściowo  usunie  skutki jełczenia i oleistość, co ułatwia trawienie. Dobrym sposobem jest też moczenie na noc orzechów, co sprawi, że tłuszcze i białka zostaną lepiej strawione.

Prażenie zwiększa właściwości ogrzewające, co jest szczególnie przydatne jesienią i zimą a dokładne przeżuwanie zwiększa ich właściwości lecznicze. Natomiast nadmiar w spożywaniu orzechów może powodować problemy z trawieniem, wypryski oraz powstawanie cuchnących gazów. Orzechy tonizują organizm oraz dodają mu masy i siły, są bowiem bogatym źródłem białka oraz tłuszczów. Owoce leszczyny to świetny środek na potencję i mocne nerwy. Wspomagają też układ sercowo naczyniowy i obniżają poziom cholesterolu.

Aby uprażyć orzechy  rozgrzej piekarnik do 160 stopni,  rozłóż orzechy na blasze i piecz przez plus, minus 12 minut. W tym czasie przemieszaj dokładnie  orzechy, aby równomiernie się uprażyły. Gdy przestygną umieść je pomiędzy ściereczkami lub ręcznikami papierowymi lub bezpośrednio w dłoniach,  pocierając osuń skórkę.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Dynie to moje ulubione warzywo, dodaję je do wielu dań, np. do owsianki, jaglanki, pierogów, ciast i babeczek, gotuję z nich zupy i faszeruję. Właśnie dziś przekazuję Wam genialny przepis,  gdzie seler, tak rzadko wykorzystywany w kuchni doskonale komponuje się z grzybkami i szpinakiem a orzechy laskowe są kropką nas i.

SKŁADNIKI:

Nieduża dynia hokaido

1 szklanka ugotowanej komosy ryżowej ( quinoa)

1 pęczek szpinaku

1 średni seler

garść grzybów – malutkie opieńki – możesz pominąć, ale dodają smaku, ewentualnie inne grzyby, np pieczarki

1 garść orzechów laskowych uprażonych i utłuczonych w moździeżu

1 łyżka masła ghee

łyżka posiekanej pietruszki zielonej

  2  łyżeczki  ostrej musztardy

    sól i pieprz


WYKONANIE:

Dynię przekrój na pół, usuń nasiona i piecz do góry brzuszkiem w piekarniku – około 20 min, tem 170 stopni.

Wyjmij je z piekarnika i wystygnięte posmaruj  od środka musztardą.

Seler pokrój w kostkę, i uduś na ghee, dodaj pokrojone  grzybki, a gdy będą miękkie dodaj porwany lub pokrojony nożem ceramicznym szpinak, poczekaj aż odparuje płyn, posól i popieprz. Wszystko wymieszaj z quinoa.  Dodaj zieloną pietruszkę  i faszeruj dynie. Posyp je orzechami. Zapiekaj jeszcze 20 minut.

                                                                                   Podawaj z kiszoną kapustą

SMACZNEGO 🙂

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Czy człowiek jest wolny? Kształtowany przez opinie innych, nieświadomy swojej tożsamości. Zewnętrzny świat narzuca mu swoje racje, dyktuje i ustanawia prawa. Świadomość człowieka staje się tworem społecznym. Społeczeństwo programuje umysł człowieka, stawia warunki i tworzy osobowość… posłuszną osobowość.

Osobowość, którą można kierować. Człowiek nie może być wolny. Ludzie wolni są niewygodni. Wolność wymaga ogromnej odpowiedzialności, a człowiek boi się odpowiedzialności.  Człowiek został przywalony ciężarem autorytetu i tradycji, która nie znosi sprzeciwu.

Przekonania człowieka to jego wzorzec, jego tożsamość ulepiona jest z wizji kim jest: murzynem, chrześcijaninem, kapitalistą. Naznaczony przekonaniami i uprzedzeniami  nawet nie zastanawia się nad rzeczywistością swojego skrzywienia jakim jest przynależność.

Człowiek stworzony jest przez idee i etykiety, które przykleja do każdej sytuacji, każdej osoby  z którą się spotyka. To program, który został mu wszczepiony,  tworzy gotowy obraz sytuacji czy osoby.  I choćby sytuacja przybrała inny bieg a osoba się zmieniła, długo jeszcze  człowiek pozostaje w zaślepieniu swoich dogmatów i przekonań.

Zasadniczą rolę  odgrywa tu przyzwyczajenie. Nasza podświadomość, czyli nasz komputer rejestruje każdą chwilę, każdy moment naszego życia. To dzięki temu  potrafimy mówić, chodzić,  jeździmy autem na pamięć. Nasze przyzwyczajenia to skarb…ale przez  nie jesteśmy też ślepi.

Człowiek szuka wciąż atrakcji, wspina się na najwyższe szczyty, podróżuje do najdalszych zakątków swiata, wykonuje ekstremalne czynności. Po co? Bo tam nie ma przyzwyczajenia. Tam jest medytacja. Jest och i ach. Jest chwila majestatu i tajemnicy. Jeżeli pojedzie po raz kolejny i kolejny w to samo miejsce czar pryśnie, ogarnie go rutyna, zniknie medytacja a pozostanie jedynie przyzwyczajenie. Tak niestety działa podświadomość, nasz umysł.

I tak,  to co ciągle widzimy, to co ciągle spotykamy na drodze naszego życia nie postrzegamy w zmieniającej się świeżości lecz w mętnej, nudnej  zwyczajności.  Ta niezdolność spojrzenia w twórczy i niepowtarzalny sposób to automatyczny pilot, brak refleksji i bycia Tu i Teraz.

Przyzwyczajenie  i zaprogramowanie nie pozwalają spojrzeć świeżo  na sytuacje i ludzi. Równie silnie działa przywiązanie do własnych przekonań oraz lęk,  które z góry zaślepiają prawdziwą naturę drugiego człowieka czy sytuacji z którą się zmierzamy, ponieważ przekonanie czy lęk stawia przed nami barierę trudną do przebicia.

Dlatego uważam, że należy medytować nad swoimi ideami, przyzwyczajeniami, lękami nie osądzając ich i nie potępiając ale stojąc twarzą w twarz, przyglądać się im aż staną się powszedniością. Natomiast na świat, na wszystko co nas otacza, na ludzi, warto patrzeć tak,  jakbyśmy widzieli ich po raz pierwszy. Bez ocen, bez etykiet, bez tłumiących idei i ogłupiającego przywiązania.

Ot, tak po prostu, zapominając o wszystkich programach i ukształtowaniach naszego ego. W tym wypadku ważna jest obserwacja naszego umysłu, naszych myśli,  niech stanie się to nawykiem i ważnym  rytuałem.  Wtedy to zobaczymy  życie takie jakie ono jest, doświadczymy  bezpośrednio rzeczywistości. Życie bez świadomości nic nie jest warte. Człowiek świadomy to wolny człowiek.

A tu moje miłości – moje chłopaki- pudle 🙂

0 komentarz
2 FacebookTwitterPinterestEmail

Naszym bohaterem jest dzisiaj seler! Seler odtruwa organizm, pomaga trawić tłuszcze, działa moczopędnie . polepszając przy tym pracę nerek i serca. Seler koi stargane nerwy, a napar z nasion selera obniża skuteczne ciśnienie. Ba! ma dwukrotnie więcej witaminy C niż cytrusy,  zawiera też naturalną witaminę B kompleks, łącznie z kwasem foliowym i witaminą PP. Bulwa i jasne liście mają niewiele beta-karotenu, ale już ciemnozielone łodygi naciowej odmiany znakomicie uzupełnią w naszym organizmie jego niedobory. Podobnie zresztą jak witaminy E, nazwanej witaminą młodości. Swą sławę zawdzięcza on też pierwiastkom mineralnym, których skład ułatwia organizmowi ich przyswajanie. Seler ma najwięcej fosforu wśród warzyw korzeniowych, dużo wapnia, potasu i cynku, a także nieco magnezu i żelaza.

Żeby nie było za mało- w czasach  Hipokratesa seler był stosowany jako środek uspokajający. Polecano go panom jako afrodyzjak. U Rzymian wizerunek naci selera występował na bitych monetach wymiennie z wawrzynem. Cóż za bohater! Taki sobie seler, a tyle właściwości 🙂

Seler oczyszcza organizm z toksyn, pobudza przemianą materii, usuwając przy tym szkodliwe produkty uboczne jak np. kwas moczowy,  lecząc nasze stawy.

Wg TMCH korzystnie wpływa na żołądek i śledzionę- trzustkę, uspokaja podrażnioną wątrobę, usuwa nadmiar wilgoci,oczyszcza krew, zmniejsza objawy wiatru tj. niepokój i zawroty głowy, wywołuje poty. Stosuje się go przy gorącej wątrobie i żołądku , różnych zapaleniach. Bogaty w krzem pomaga zregenerować stawy . Pomaga w leczeniu nadciśnienia.

SKŁADNIKI:

1.     2 szklanki ugotowanej fasoli jaś( musi być miękka)

2.     1 szklanka pomidorów pieczonych lub pulpy pomidorowej

3.     2 sztuki korzenia selera

4.    2 cebule czerwone

5.    4 ząbki czosnku

6.   1 łyżka masła ghee

7.    1 pęczek szpinaku

8.    100 gr sera koziego typu buncek lub inny, jaki lubisz

9.    skórka otarta z 1/2 cytryny

10.  sól i pieprz do smaku

11.  1/2 szklanki białego wina wytrawnego

12.   1 łyżeczka oregano


WYKONANIE :

1.     Pokrojoną w piórka cebulę  uduś na  1/2 łyżce ghee ),  pod koniec duszenia

dodaj  rozgnieciony  ( 2 ząbki) czosnek, oregano,  wino, pieczone pomidory lub pulpę pomidorową,  sól i pieprz do smaku  i gotuj lub upiecz w piekarniku   do zredukowania  płynu  do konsystencji sosu.

2.     Seler ugotuj  na parze, pokrój w cienkie plasterki

3.      Ugotowaną fasolę jaś zmiksuj z przygotowanymi pomidorami, dodaj  sól i pieprz do smaku

4.     Szpinak porwij na mniejsze kawałki

5.       Do 1/2 łyżki  rozgrzanego masła ghee wrzuć 2 ząbki  rozgniecionego czosnku, smaż przez chwilę i dodaj szpinak.  Smaż przez 3 minuty. Dopraw solą.

6.    W naczyniu żaroodpornym, posmarowanym tłuszczem, układaj warstwami- seler, sos z fasoli i pomidorów, szpinak i pokruszony ser kozi.

7.    Zapiekaj danie przez 1/2 godziny w tem. 170 stopni.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Szybko i sprawnie – taki cel ma ta sałatka. Quinoa można ugotować wieczorem, orzeszki uprażyć wcześniej w większej ilości i przechowywać je w słoiczku.  Jeszcze tylko pokroić rzodkiewkę i porwać w dłoniach rukolę 🙂 No i polać dobrym olejem.  Ze względu na zawartość quinoa sałatka jest sycąca i odżywcza, więc przybędzie nam energii.  Gotuje się bardzo szybko. To co? Robimy sałatkę?

Quinoa w pradawnych czasach była podstawowym pożywieniem Inków, którą to nazywali matką zbóż, chociaż zbożem nie jest. Rosła przez tysiące lat w zimnym klimacie południowoamerykańskich Andów. Ma ogrzewającą naturę termiczną, słodko- kwaśny smak. Komosa ryżowa, bo taka jest jej druga nazwa, wzmacnia cały organizm a szczególnie Yang nerek. Rozgrzewa i pobudza pracę całego ciała. Quinoa ma najwięcej białka i  tłuszczu ze wszystkich zbóż, zawiera więcej wapnia niż mleko. Stanowi bardzo dobre źródło żelaza, fosforu, witaminy E i witamin z grupy B. Doskonała dla wegetarian, odżywcza i wzmacniająca.

SKŁADNIKI:

1 szklanka  ugotowanej quinoa- gotujemy w proporcji 1:2  ( jak ryż, ale bardzo szybko się gotuje)

pęczek rzodkiewek

pęczek rukoli

garść orzechów nerkowca- uprażonych

3 łyżki oliwy z oliwek

sól i pieprz do smaku


WYKONANIE:

Quinoa wymieszaj z 1,5 łyżki oliwy

Rzodkiewki pokrój w półplasterki

Rukolę  porwij  lub pokrój nożem ceramicznym

Wymieszaj wszystkie składniki z orzeszkami i polej oliwą, dosól i dopieprz.

SMACZNEGO 🙂

 

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress