Tahini z czarnego sezamu

przez Elusia

Zachęcam Was dzisiaj  do jedzenia czarnego sezamu, który zdecydowanie wzmacnia nerki i wątrobę, nawilża jelita i pięć narządów Yin, czyli serce. wątrobę, nerki, śledzionę- trzustkę i płuca. Czarny sezam działa ogólnie wzmacniająco na organizm, a nawet przeciwdziała siwieniu włosów. Jego kuzyn, jasny sezam ma te same właściwości lecz działa łagodniej. Jego natura termiczna wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest neutralna a smak słodki. W  Indiach nasiona czarnego sezamu stosowane są jako specjalne pożywienie na chłodną i wilgotną porę roku. Najlepiej zrobić samemu tahinę w domu z nasion nie łuskanych, ponieważ takie mają najlepsze właściwości. Sezam jest wspaniałym lekarstwem na reumatyzm, zaparcia, suchy kaszel, zaburzenia widzenia, dzwonienie w uszach, bóle pleców, krew w moczu, bóle i zawroty głowy, słabe kolana, zesztywniałe stawy, wspiera laktację u matek karmiących. Najlepiej przyswajane są nasiona moczone i zmielone lub prażone i utarte lub zmielone. Osobiście jem tahinę codziennie, pałaszując 1 pełną łyżeczkę przy śniadaniu, ma wspaniały orzechowy smak a prażenie podnosi jeszcze bardziej je walory smakowe.

Jak to zrobić?

Około 400- 500 g sezamu upraż na suchej patelni ciągle mieszając. Gdy już ładnie pachną  i są bardzo  gorące  wsyp sezam do miksera ( u mnie thermomix – stary jak świat, ale działa bez zarzutów)  i miksuj. W miarę, gdy nasiona są coraz bardziej zmielone, ściągaj ja ze ścianek miksera i znów miksuj aż do uzyskania masła. Przełóż do słoiczków i przechowuj w lodówce.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Modra kapusta i kolorowe ziemniaki

przez Elusia

-Tatusiu, co to jest? – pyta synuś

-Czarne jagody.

– A dlaczego takie czerwone?

-Bo jeszcze zielone 🙂

Nie pytajcie mnie dlaczego modra, czerwona czy fioletowa, wiecie o co chodzi -kapustę. Ma piękny kolor i mnóstwo barwnika, który sprzyja naszemu zdrowiu. U nas, ponieważ mama pochodzi ze Śląska, kapusta modra- bo tak ją tam nazywają, była podawana bardzo często. Z kluskami szarymi. Ale o tym innym razem. Dziś, tak naprawdę, bohaterem jest ziemniak- fioletowy i różowy.

Otóż, okazuje się, że właśnie dzięki fioletowej barwie ziemniaki truflowe mają więcej właściwości niż zwykłe kartofle. Kolor zawdzięczają antocyjanom, naturalnym barwnikom o leczniczych właściwościach. I nie tylko skórka jest fioletowa, ale i środek. Dzięki temu, po obraniu ich ze skórki ( co jest konieczne) ziemniaki te zachowują swoje wartości odżywcze.

Fioletowe ziemniaki maja działanie przeciwzapalne i korzystnie wpływają na układ krążenia. Zawierają też alfa-solaninę, która zmniejsza stany zapalne w organizmie. Fioletowe i różowe ziemniaki mają niewielkie bulwy i kremową wręcz maślaną konsystencję. W smaku są trochę orzechowe. Przygotowuje się je tak samo, jak tradycyjne  ziemniaki. Można z nich zrobić wszystko, co z ziemniaków żółtych. Należy je obierać, ponieważ skórka jest dość twarda. Ziemniaki już się pokazują na targach u rolników, można też kupić je wysyłkowo.

SKŁADNIKI:

3  ziemniaki fioletowe

3  ziemniaki różowe

2 ziemniaki żółte

1 nieduża kapusta czerwona

1, 5 łyżki masła,

śmietana ( opcjonalnie)

1 cebula

1 jabłko

3 łyżki octu jabłkowego ( reguluj, zaczynając od dwóch – wg gustu)

3 goździki

sól i pieprz do smaku

wrzątek


 

WYKONANIE:

Ziemniaki ugotuj na parze, obierz ze skórki i  utłucz osobno kolorami z masłem ( 1/2 łyżki lub więcej jak wolisz) , śmietaną i solą

Kapustę poszatkuj, zalej niewielką ilością wrzątku, dodaj goździki  i gotuj do miękkości, uważając aby się nie przypaliła, gdy wyparuje woda, dolej wrzątku. Na koniec gotowania woda powinna wyparować.

Do gotowej kapusty dodaj starte jabłko, pokrojoną w kosteczkę cebulę, łyżkę masła, sól i pieprz oraz ocet jabłkowy.

                                                Podawaj z ziemniakami, pyszna jest też z kaszą gryczaną lub z  kluskami.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Konfitura z żurawiny

przez Elusia

Zachęcam Was dzisiaj do zrobienia konfitury z super foodu! Żurawina błotna, bo tak jej na imię, jak mówi stare przysłowie, jest naprawdę warta  świeczki. I ja tu nie o tej z supermarketu, hodowlanej, ale o żurawinie dziko rosnącej. Nie jeżdżę po nią na koniec Polski, po prostu zamawiam od bardzo miłego Pana, który osobiście zbiera te owoce i sam robi z nich przetwory. Robię z niej kilka wersji: na surowo z miodem, wtedy jest wspaniałym dodatkiem do wody, do picia, zamiast cytryny, i na gorąco, gotując ją z wodą i miodem ( wiem, miód traci wartość, ale wolę to niż cukier).

Żurawina najlepsze właściwości ma po naturalnym, lub domowym przemrożeniu, można ją dodawać do ciast, jeść jako dodatek do serów, lub zrobić salsę z awokado.  Można ją użyć do koktailu czy porannych kasz i owsianek. Poranna szklanka wody z dodatkiem żurawiny pomoże w oczyszczaniu nerek. Żurawina posiada mnóstwo witamin i wartości odżywczych, witamin z grupy B, C i E, mnóstwo minerałów: magnez, sód, potas, fosfor, żelazo i jod. Występuje w niej kwas benzoesowy, który pomaga w jej konserwacji, dzięki temu kwasowi można przechowywać ją świeżą w lodówce przez dłuższy czas. Zawarte w żurawinie proantocyjany, taniny i bioflawonoidy skutecznie uniemożliwiają osiedlanie się w nerkach i pęcherzu moczowym bakterii, co wspomaga zdrowie tych narządów. Dodatkowo owoce żurawiny zapobiegają powstawaniu próchnicy i chronią żołądek i dwunastnicę przed wrzodami. Wspomagają serce, chronią przed miażdżycą i wpływają korzystnie na układ krążenia.  Wartości zdrowotne żurawiny są nieocenione, ostatnio odkryto, że reguluje pracę wątroby i trzustki, pomaga też przy chorobach nowotworowych, obniża ciśnienie krwi.

Dziś polecam świetną konfiturę z tego super owocu, który świetnie smakuje z serami, awokado ( przepis TU) , burakami  ( przepis TU )  a także z poranną  wodą ( jedna łyżeczka na szklankę wody) .

PRZEPIS NR I :

SKŁADNIKI:

1 kg żurawiny błotnej

2/3 szklanki wody

3/4 szklanki miodu


WYKONANIE:

Umieść w garnku wszystkie składniki, zagotuj. Mieszaj w trakcie gotowania. Żurawina gęstnieje, więc w miarę upływu czasu mieszaj coraz częściej, aby się nie przypaliła. Potrwa to około 20 minut. Gotową przełóż do wyparzonych słoiczków, brzegi słoiczka i wieczka posmaruj spirytusem i przechowuj w chłodnym miejscu.

ps. jeżeli przełożysz żurawinę jeszcze gorącą do słoików, przewróć je do góry dnem.



PRZEPIS NR II:

SKŁADNIKI:

Dowolna ilość żurawiny błotnej, surowej i taka sama ilość miodu


WYKONANIE:

Żurawinę mielimy ( najlepiej w młynku, ponieważ miksowana zbiera dużo powietrza, a to przyczynia się do szybszego psucia, ale można spróbować zmiksować)

Mieszamy  dokładnie żurawinę  z miodem i przekładamy do wyparzonych i posmarowanych spirytusem słoiczków.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Biegam. Od dwóch lat. Nigdy nie pomyślałam, że zacznę biegać po pięćdziesiątym roku życia 😉 Zawsze bieganie wydawało mi się za trudne, że wymaga za dużo wysiłku, było dla mnie zbyt obciążające, wręcz nienawidziłam biegać. Zawsze, kiedy zaczynałam, próbowałam, dostawałam zadyszki, a to rozbolało mnie kolano, a to biodro, no, zawsze pod górkę. To nie znaczy, że nie miałam kondycji. Od dwudziestu paru lat ćwiczę jogę, jeżdżę rowerem po górach, wyruszam na długie wędrówki górskie, zdrowo się odżywiam, ale biegać? Tylko nie to! I nie pamiętam co mnie skłoniło do kolejnej próby. Jak zwykle był to poranny spacer po lesie.  Następna próba biegania i kolejny  ból kolana. Kolejne cierpienia ( przez  kolano ) przy jodze, kolejna porażka. Zawzięłam się. Po paru tygodniach, gdy ból ustąpił, przy spacerze po lesie zaczęłam małymi kroczkami. Biegłam parę kroczków, na drugi dzień następne parę. Potem 10,  potem 20 kroczków, 5 minut, 10 minut… Dziś biegam  z króciutkimi przerwami gdzie ciężko przebiec, godzinę i piętnaście minut i wracam do domu pełna endorfin i radości. I ileż straciłam! 50 lat! Jak mogłam nie biegać 50 lat? Niewiem. Wiem jednak, że wszystko jest możliwe, wszystko, co tylko chcesz. To umysł nas ogranicza. 

Bieganie to lepsza praca serca i bardziej wydolne płuca i między bajki można wstawić mit, że szkodzą na kolana, to bzdura, bieganie wzmacnia kolana, wzmacnia całe ciało, poprawia kondycję i dodaje energii oraz pewności siebie.  Co daje bieganie? Więcej energii, z powodu większej ilości tlenu , który dociera do wszystkich komórek ciała a w tym mózgu. Lepszą kondycję i brak zmęczenia- właśnie dzięki dotlenieniu.

Napiętą, odmłodzoną skórę- dzięki lepszemu przyspieszonemu krążeniu czyli lepszemu ukrwieniu skóry. Wzmocnienie  wszystkich mięśni. Bieganie likwiduje cellulit, ponieważ szybkie poruszanie nogami stymuluje limfę jak i powoduje szybsze krążenie krwi, a  to przyczynia się do usuwania zalegającej wody z organizmu oraz toksyn. Intensywny wysiłek pozwala też się wypocić, a co za tym idzie wyrzucić z siebie negatywne emocje, czyli oczyścić głowę i bardziej trzeźwo spojrzeć choćby na problemy. Kontakt z zielenią w trakcie biegu rozluźnia i pomaga w medytacji.

A raniutko skoro świt, gdy ubieram strój do biegania… nie potrafię opisać radości moich psów,  tego błysku w oku, które tylko czekają, na mój gest, idziemy do lasu! Biegać 🙂 Hurra!

Najlepiej na czczo, zresztą nie wyobrażam sobie żadnego wysiłku po jedzeniu. Po jedzeniu jest odpoczynek! A to dlatego, że krew spływa do żołądka i organizm skupia się na trawieniu. To znaczy, że gdy po posiłku zmuszamy się na wysiłek, zatrzymujemy trawienie,  a to nie jest korzystne dla organizmu. No to co? Biegamy?

A teraz po bieganiu zjedzcie smaczne leczo:

SKŁADNIKI:

1 szklanka komosy ryżowej ( gotuj w proporcji 1 : 2 szklanek wody)

1  cukinia

2 papryki- czerwona i żółta

1 cebula czerwona

3/4 szklanki pomidorów pieczonych ( przepis TU) lub 4 pomidory sparzone i obrane ze skórki, pokrojone w kostkę.

1/2 łyżeczki wędzonej papryki

1 łyżka posiekanych liści bazyli

rozgnieciony ząbek czosnku

sól i pieprz do smaku

1 łyżka masła klarowanego


 

WYKONANIE:

Cebulę pokrój w piórka i uduś pod przykryciem na ghee. Dodaj rozgnieciony czosnek. Usuń gniazda nasienne  z papryki i pokrój ją w kostkę. Przełóż cebulę do szerokiego rondla  i wrzuć paprykę. Pokrój cukinię w półkrążki i dodaj do cebuli i papryki. Duś warzywa  bez przykrycia do miękkości. Gdy będą gotowe i wyparuje z nich woda,  dodaj do nich pieczone pomidory, ugotowaną komosę ryżową, bazylię i przyprawy.

SMACZNEGO 🙂

 

0 komentarz
1 FacebookTwitterPinterestEmail

Jak ukisić paprykę

przez Elusia

Powiem szczerze, pierwszy raz, odkąd mieszkam na wsi, a to już blisko dwadzieścia lat, nazbierałam z sześciu krzaków tyle papryki, że nie wiedziałam co z nią robić.  Wcześniej zebraną już zamarynowałam, upiekłam do słoików i znów pokaźny zbiór zmusił mnie do myślenia. Zobaczcie jak ją ukisiłam 🙂

SKŁADNIKI na pięć litrowych słoików:

20 papryk

3,5 l wody

5 ząbków czosnku

2 ostre papryczki bez pestek

5 listków laurowych

15 ziaren ziela angielskiego

5 baldachimów kopru

3,5 łyżki soli

szklanka  wody z kiszenia ogórków

2 łyżeczki nasion gorczycy


 

WYKONANIE:

Wodę zagotuj z solą, wystudź i dodaj wodę z ogórków.

Papryki oczyść z nasion i pokrój na paski.

Układaj papryki do słoików, rozdziel do nich przyprawy i zalej wodą z solą i wodą z ogórków. Odstaw słoiki w pomieszczeniu o temperaturze pokojowej i przykryj ściereczką. Papryka wraz z przyprawami musi być przykryta wodą. Przemieszaj codziennie górną część słoika.  Po kilku dniach zakręć słoiki,  i odłóż do zimnego pomieszczenia lub pasteryzuj przez 20 minut.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress