Przyprawa do piernika

przez Elusia

A to zapowiedź moich pierniczków. Właściwie to nie do końca mój przepis na pierniczki. Wiele lat temu  dostałam dużo starych przepisów wiejskich, takich na maśle z jajami od szczęśliwych kur, które to mają mnóstwo wybiegu i chodzą gdzie chcą na hektarowym gospodarstwie, grzebiąc w ziemi w poszukiwaniu robaczków. Dzisiaj znamy to głównie z opowieści, ale wierzcie mi, że są jeszcze takie fantastyczne miejsca, gdzie wspaniałomyślni gospodarze mają ogromną świadomość i prowadzą bardzo ekologiczne i humanitarne farmy. Cywilizacja zmusiła nas do pewnych wysiłków związanych z dietą. Wielu ludzi nie je jajek czy nabiału za względów etycznych. Wielu też ma uczulenie na te produkty ze względu na ogromne zmiany w hodowli. Kiedyś drobny gospodarz miał swój malutki dobytek i wszystko działało bardzo naturalnie. Kury, kozy czy krowy było traktowane jak rodzina, karmione naturalnie i nikt nie skarżył się na niestrawności czy alergie pijąc raniutko świeże mleko prosto od krowy. Dziś warto być weganinem, nie tylko ze względów dietetycznych  ale i czysto duchowych. Świnia,  krowa czy pies to przecież ta sama dusza. I tak z pierniczków zeszłam na weganizm, ale to wszystko jest tak połączone, że nie sposób tego rozdzielić. Przepisy zawsze trochę zmieniam, trochę modyfikuję, trochę udoskonalam, taka już moja natura. Wiele z nich gdzieś tam spoczywa w przykurzonym notatniku, ponieważ bardzo rzadko piekę, ze względu na naszą dietę, której się dość mocno trzymamy. Jednak nie popadamy w skrajności i czasami umilamy sobie życie również słodkościami. One są przecież takie pyszne.

Stosunek przypraw  do pierniczków dobrałam sama, wg własnego gustu, więc jedyne, czego może tam brakować to imbiru i pieprzu, który jest w mieszance ale w niedużej ilości. Z tego względu przyprawa jest łagodna ale wyraźna 🙂 Nie idźcie na skróty i nie kupujcie gotowych przypraw, zróbcie to od podstaw z całych goździków, całego ziela angielskiego itd. Cynamon najlepszy jest cejloński. Naprawdę warto, sami się przekonacie jaki wspaniały aromat ma taki miks wykonany  z miłością 🙂

Przyprawę możecie używać również do wypieków z dynią, do porannych owsianek czy jaglanki z dynią i wielu słodkich deserów.

SKŁADNIKI:

4 laski cynamonu

1 łyżeczka  kolendry

1/2 gałki muszkatołowej

1/2 łyżeczki imbiru w proszku

1 łyżeczka goździków

1 łyżeczka ziela angielskiego

2 całe gwiazdki anyżu

1/2 łyżeczki pieprzu czarnego

1 łyżeczka kardamonu zielonego w całości ze skórką


WYKONANIE:

Gałkę muszkatołową utłucz w moździerzu a cynamon pokrusz ( cejloński jest bardzo kruchy i miękki)

Wszystkie składniki oprócz  imbiru upraż na suchej patelni ciągle mieszając aż wydobędzie się miły zapach przypraw.

Utłucz w moździerzu lub zmiel w młynku do kawy wszystkie przyprawy na proszek.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Zapewniam Was, że quinoa to nie tylko ziarna, które można jeść na słono i w postaci kaszy. Otóż świetnie  też spisuje się w postaci papki, czyli rzadkiej porannej potrawce na słodko z gruszką i pietruszką na czele. I niech Was nie zraża korzeń pietruszki! On tylko podnosi smak gruszki :

SKŁADNIKI:

2/3 szklanki quinoa

3 szklanki wody

3 daktyle medjool ( lub inne)

3 gruszki

Pietruszka ugotowana na parze lub np. z wywaru z zupy

1/2 łyżeczki kardamonu ( zielone ziarna kardamonu mielę w młynku do kawy)

1/4 łyżeczki soli

10 orzechów makadamia uprażonych i pokruszonych


WYKONANIE:

Dwie gruszki obierz i pokrój w kostkę.

Quinoa ugotuj w wodzie z  pokrojoną gruszką, solą i drobno pokrojonymi daktylami.

Ugotowaną pietruszkę zmiksuj lub rozgnieć dobrze widelcem na papkę, dodaj do ugotowanej komosy ryżowej.

Dopraw danie kardamonem, wymieszaj i podawaj z pokrojoną w plastry lub kostkę gruszką i orzechami makadamia.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Jesień uprzejmie ale spokojnie ustępuje miejsca zimie, zresztą już mrozy wraz ze śniegiem  zaskoczyły nas w listopadzie i to nie małe .  Zima skłania nas do gromadzenia energii, to czas poszukiwania wewnętrznego ciepła. Gdy oziębia się powierzchnia ciała, ogrzewa się jego wnętrze. Energia kieruje się w dół i do wewnątrz. To czas wielkiego Jin. Zima jest związana z przemianą wody, to schyłek życia, to mędrzec, który w doświadczeniu życia pojął nietrwałość przyziemnych spraw i kruchość ludzkiego istnienia.  Przemiana wody to Nerki i Pęcherz. 

Woda zawsze płynie w dół i zawsze wybiera najłatwiejszą drogę. Człowiek  z silnym aspektem wody, z mocnymi nerkami jest nieustraszony. Postawa ta wynika ze zrozumienia, że jest w nim coś ponad czasowego, nadprzyrodzona energia, która nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Człowiek taki jest wytrwały w swoich postanowieniach, odważny i silny. Jego nieugięta wola i zdecydowanie tworzą życie pełne sukcesów, a cechą dominującą jest długie życie. Nerki to zbiornik energii przedurodzeniowej, to również magazyn energii gromadzonej za życia. Nerki  kontrolują kości, szpik kostny, mózg, centralny system nerwowy, zęby, włosy, uszy i słuch. Genotyp i konstytucja noworodka zależy w znacznym stopniu  od siły nerek rodziców. Pojęcie to wykracza po za tradycyjną wiedzę zachodniej fizjologii. 

Jeżeli nerki są osłabione  człowiek cierpi na poranne bóle kręgosłupa, marzną mu stopy i kolana, biodra  a nawet pośladki. Często zachodzi u niego potrzeba częstego oddawania moczu w nocy i osłabienia potencji. Osoba taka jest ogólnie wycieńczona  i ma skłonności do lęków i depresji. 

Uczuciem, które Tradycyjna Medycyna Chińska przypisuje Elementowi Wody jest lęk. I tak, gdzie niewielki, zdrowy lęk chroni nas przed ryzykiem życia, tak patologiczny lęk tkwi w nas tak głęboko, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Zbyt silny lęk świadczy o zaburzeniach energetycznych w „ Nerkach” ale też bardzo silny lęk może uszkodzić nerki. Często lęku nie wystarczy leczyć poprzez psychikę ale również należy zbilansować dietę, co w dużej mierze przyczynia się do ogólnej poprawy zdrowia. 

Na chłodne, krótkie dni najlepsze są gęste, ciepłe, pożywne zupy,  pełne ziarna zbóż czy podprażone orzechy. Pieczone warzywa i rozgrzewające przyprawy wzmocnią  nasze wnętrza i zaspokoją apetyt. Najlepiej gotować dłużej, w niższych temperaturach i w mniejszej ilości wody. Smaki zimy to słony i gorzki, to one wspierają ześrodkowujący ruch energii w dół, dzięki czemu zwiększa się zdolność gromadzenia. Takie pożywienie sprowadza ciepło organizmu głębiej, do środka a ochładza na zewnątrz, dzięki czemu nie odczuwa się tak dotkliwie zimowych chłodów. Ważne jest też dostarczanie w diecie niewielkich ilości gorzkich pokarmów, co wzmacnia serce- umysł, np. roszponkę,  seler naciowy, kiełki lucerny, owies, quinoa i amarantus. 

Smak słony to miso, sos sojowy, wodorosty, proso,  jęczmień oraz wszelkie pokarmy zawierające sól spożywczą.  Pamiętajmy jednak, że smak słony w małych ilościach działa rozwalniająco, ułatwia wydalanie śluzu i zmiękcza, jednak w nadmiarze działa wręcz przeciwnie : organizm wysycha i twardnieje , sztywnieją również poglądy. Smak słony w nadmiarze wywołuje napięcie i drażliwość, więc prowokuje do jedzenia słodkiego, które odpręża. Tak więc powstaje błędne koło jedzenia na przemian słonego ( np. chipsy) i słodkiego ( czekolada). 

Doskonałym lekarstwem, pomocnym i wzmacniającym siłę Nerek jest czarny sezam a dla wychłodzonych i wrażliwych na  zimno dobrze wpływają nasiona kozieradki, goździki, koper włoski, nasiona anyżu, czarny pieprz, imbir. kora cynamonu, orzechy włoskie, rośliny cebulowate.Pamiętajmy też, że zimno dostaje się do organizmu przez stopy i dolną część pleców. Na zimowe chłody  polecam czerwoną czy białą kapustę,  z rozgrzewającymi przyprawami, długo gotowaną w większej ilości i podgrzewaną kolejnego dnia, gdzie zaoszczędzimy czas a drugiego dnia kapusta smakuje jeszcze lepiej. Wystarczy wtedy zmienić dodatki i danie gotowe. 

Osobom wychłodzonym również bardzo pomoże imbir. Wystarczy niewielkie ilości dodawać do potraw. Imbirowa herbatka ( gotowane w wodzie  kawałki imbiru) świetnie pomoże przy zatruciu i mdłościach. Ostry smak tego napoju usuwa wewnętrzne zimno i likwiduje wszystkie niepożądane bakterie w jelitach.                                                                         

Zima to czas wyciszenia i zastoju, warto zwolnić i wykorzystywać długie wieczory na odpoczynek, relaks i medytację. Nie jest to czas na forsowanie organizmu, ale na spokój i odprężenie. Odpowiednia ale zdecydowanie mniejsza dawka ruchu jest potrzebna również zimą, aby nie pozostały po niej zastoje a organizm był rozgrzany, bo ruch to ciepło 🙂 

Na chłodne dni proponuję rozgrzewającą harissę, która to wspaniale podkreśla smak marchewki z dodatkiem serka z koziego jogurtu  🙂 Marchewkę możesz podać z ugotowaną kaszą jaglaną okraszoną duszoną cebulką i doprawioną ziarnem jałowca z dodatkiem wędzonego serka koziego ( np. ritta ) lub pokruszonym tofu wędzonym .

 

SKŁADNIKI:

3 marchewki

2 łyżki harissy ( przepis TU)

6  łyżek serka lanbeh z jogurty koziego

sól i pieprz do smaku  

oliwa z oliwek – 3 łyżki

wrzątek


WYKONANIE:

Marchewkę pokrój w paski za pomocą obieraczki do warzyw lub pokrój w słupki bądź w kostkę, jak wolisz.

Rozgrzej w garnku oliwę i dodaj marchewkę, podsmaż mieszając przez chwilę i dodaj wrzątek  przykrywając 1/3 marchewki . Duś pod przykryciem. Woda powinna się zupełnie zredukować, w razie potrzeby, gdyby marchewka nie była jeszcze gotowa dolej wrzątek.

Gotową marchewkę wymieszaj z harissą, dosól i dopieprz. Podawaj z kozim labneh.

SMACZNEGO 🙂

 

 

 

0 komentarz
1 FacebookTwitterPinterestEmail
Dziś wracam wspomnieniami do przeszłości, kiedy to byłam początkującą nastolatką i jak wszyscy, obserwując świat uczyłam się jak żyć. Pamiętam dom mojej babci, gdzie każdy dzień miał swój rytuał,  gdzie dziadek o tej samej porze nakręcał stary przedwojenny zegar, wiszący na ścianie i wybijający kolejną godzinę. Babcia krzątała się wdzięcznie w fartuszku przy piecu w swoim królestwie – kuchni a choinkę ubierała zawsze we Wigilię i nikt z dzieci nie mógł  zajrzeć do pokoju aż do kolacji. Pamiętam skromny ale pięknie ubrany stół, nie tylko od święta, z obrusem i jarzącymi  się świecami a na kredensie bieliły się własnoręcznie szydełkowane serwetki. Stare komody miały zaśniedziałe ale wypolerowane lustra a na łóżkach w sypialni puszyły się wielkie i miękkie, śnieżno ubrane pierzyny. Wigilijny dom pachniał żurem i grzybami a na deser pyszniły się makówki.

Perfekcyjność babcina przeniosła się na pokolenia. W domu rodziców świeciły wybielone i krochmalone firany, a każda fałdka miała swoje miejsce. I wiecie co? Ten obraz tego wyidealizowanej sielanki zderzył mi się, gdy właśnie, jako nastolatka,  zostałam częstym gościem mojej przyjaciółki. W jej rodzinnym domu był luz. Tam firanki pogubiły swoje żabki a pod sufitowym żyrandolem ganiały się wesoło muchy. W przedpokoju skrzypiał lekko piasek pod nogami a pająki miały raj na ścianach. Zderzenia dwóch światów i chwila refleksji. Czy taki nieład to bałagan w głowie , czy może taki porządek to niepokój i spięcia w mózgu. Bo cóż jest normą a cóż jest nieprawidłowością. Czy człowiek perfekcyjny i nienaganny  w swych porządkach ma spokój w sobie, czy może ten żyjący na luzie bez spięć i obowiązków, wiecznych rytuałów i wiecznych ładów i szyków męczy się ze sobą. A co Wy myślicie…

Trufle są czysto wegańskie  z karobem, czyli mączką chleba świętojańskiego.  Jest ona  zdrową alternatywą dla kakao i czekolady, gdyż nie zawiera teobrominy i kwasu szczawiowego, który utrudnia przyswajanie wapnia i cynku. Jeżeli nie macie karobu możecie użyć kakao.

 

SKŁADNIKI:


Masa do pieczenia:

5 łyżek oleju kokosowego – odmierz i roztop

3 kostki gorzkiej czekolady-  roztopionej lub dodatkowa łyżka oleju kokosowego

400 g płatków owsianych

300 g pure z dyni ( upieczona i zmiksowana dynia hokaido) 

40 g mąki kokosowej ( lub migdałowej)

8 daktyli medjool ( 180 g)

40 g syropu z daktylowego lub z agawy

80 g karobu ( lub kakao)

szczypta soli

laska wanilii


Polewa:

5 łyżek oleju kokosowego- odmierz i roztop

1/3 szklanki karobu

4 kostki roztopionej czekolady lub dodatkowa łyżka oleju kokosowego 

2 pełne łyżki masła orzechowego ( przepis TU)

1 łyżka syropu daktylowego lub z agawy

2 łyżki spirytusu lub wody ( jeżeli dla dzieci) 


 WYKONANIE :

Masa do pieczenia: 

Zmiksuj wszystkie składniki na gęstą masę, przełóż do niedużej formy  (  22 – 16 cm ) i piecz 40 minut – 180 stopni

 Polewa:

Zmiksuj wszystkie składniki i przełóż masę na upieczone lekko  wystudzone  ciasto.

Pokrój ciasto na kostki lub wg uznania.

SMACZNEGO 🙂

2 komentarze
1 FacebookTwitterPinterestEmail
Ilekroć gotuję tę zupę, już ileś tam razy zmodyfikowaną przeze mnie, zawsze wracam myślami do miejsca pod Warszawą, gdzie jadłam ją pierwszy raz. W niesamowitym klimacie, w drewnianym domu na odludziu mieszkała sobie para starszych już ludzi- małżeństwo, z pięcioma dogami. Pojechaliśmy tam właśnie po wymarzonego doga niemieckiego, który to był potomkiem suki, grającej w Pustyni i w puszczy. Pewnie jak niejedna nastolatka, uwielbiałam ten film, no, a już wnuczek samej bohaterki- Saby  filmu zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dziś to już tylko wspomnienia 🙂

Zupa jest bardzo pożywna, a to za sprawą zagęszczenia jej warzywami z wywaru.  A i sama mąka z cieciorki z jajkami zapewne zaspokoi apetyt, natomiast śmietana, chociaż rzadko jej używam,   w tej zupie jest  kropką nad i.

SKŁADNIKI:

2,5 l wody

4 łyżki mąki z cieciorki

3 jaja

2 marchewki

1 pietruszka

 kawałek selera

10 cm pora

3 liście kapusty

3 liście jarmużu

1/2 szklanki śmietany  

1 łyżka miso ciemnego

1 szklanka suszonych grzybów

1 szklanka pokrojonych w plasterki pieczarek

1/4 łyżeczki utartej gałki muszkatołowej 

listek laurowy

4 kulki ziela angielskiego

1 łyżka ghee lub 3 łyżki oliwy

sól i pieprz do smaku

liście zielonej pietruszki


WYKONANIE:

Grzyby suszone zamocz  na noc w 1 l wody ( tej do zupy)  rano ugotuj, gdy przestygną przecedź przez sito, wodę zachowaj a grzyby pokrój drobno.

Zmieszaj wodę z grzybów z 1,5 l wody, dodaj warzywa, przyprawy i gotuj aż jarzyny będą miękkie. Wtedy zmiksuj je na pure i dodaj z powrotem do zupy.

Jajka rozbełtaj z solą i z mąką z cieciorki ( muszą być dobrze wymieszane) i odstaw .

Rozgrzej tłuszcz na patelni i wrzuć pokrojone w plasterki pieczarki. Długo nie mieszaj, poczekaj aż się przysmażą. Gdy będą gotowe przełóż je do zupy. Dodaj też gotowane suszone grzyby.

Liście jarmużu wrzuć na wrzątek w osobnym garnku i gotuj 1 minutę a następnie odcedź i zalej lodowatą wodą. Odcedź.

Zagotuj zupę.  Gdy zupa wrze kładź małą łyżeczką porcje klusek , nie mieszaj zupy, czekaj aż kluski się zagotują i pozostaną w całości.

                   Śmietanę wymieszaj z paroma łyżkami  wywaru z zupy i wlej do zupy.

Na koniec dodaj jarmuż i posiekaną zieloną pietruszkę.

SMACZNEGO 🙂

 

 

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress