Zachęcam Was do gotowania rosołu wegańskiego. Jest naprawdę pyszny i sycący, cały dom pachnie – rosołem, bo to warzywa korzeniowe gotujące się w zupie sprawiają, że unoszący się zapach pobudza kubki smakowe i aż chce się jeść. Jeżeli macie naprawdę dobrej jakości oliwę z oliwek, nic więcej nie trzeba, ona będzie kropką nad „i” – spróbujcie, siła jest w prostocie 🙂

SKŁADNIKI:

2 szklanki ugotowanej cieciorki

Kawałek selera, pietruszki, pora, kapusty

Dwie marchewki

5 liści jarmużu

3 łyżki oliwy z oliwek dobrej jakości

listek laurowy

4 owoce ziela angielskiego

sól i pieprz do smaku

                                                        kilka ziaren : kozieradki, czarnuszki, 4 ziarna jałowca

                                                                                             woda 2,5 l


WYKONANIE:

Marchewkę pokrój w kostkę lub półksiężyce

Zalej przyprawy i  warzywa 2,5 l wody i gotuj aż będą miękkie

Jarmuż oddziel od gałązek i porwij na małe części

Wyjmij warzywa z zupy, pozostaw tylko marchew

Dodaj do zupy ugotowaną cieciorkę, jarmuż, posól i popieprz, zagotuj

Zdejmij z ognia i dodaj oliwę

SMACZNEGO 🙂

 

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Trzymanie się diety jest moim nierozłącznym towarzyszem. Gdy około trzydzieści lat temu zaczęłam eksperymentować z układaniem mojego jadłospisu, bez mięsa, cukru, pszenicy, wierzyłam mocno, że wszystko zależy od tego, co spożywam. Ale tak nie jest. Nasze ciało jest odzwierciedleniem jedynie tego, o czym myślimy. Wszystkie atomy, komórki, elementy, elektrony i wszystko, z czego składa się ciało znajduje się pod wpływem świadomości. Ciało odzwierciedla duchową postawę każdego człowieka, ponieważ taki jest związek ciała z umysłem i duchem. Jest jednak ścisła zależność pomiędzy dbaniem o siebie, troszczeniem się o siebie, dietą,  bo nagle, gdy zaczynamy kontrolować swoje życie i dbać o siebie zaczynamy je inaczej dostrzegać, zaczynamy inaczej myśleć i rozwijamy się. 

Każda nieświadoma myśl przenosi się na akupunkturowy system energii w ciele i poprzez dwanaście meridianów uwalnia się we wszystkich organach i komórkach w naszym ciele. Jedynym lekiem więc na wszelkie dolegliwości  jest uwolnienie się od negatywnej energii i negatywnych myśli. W fizycznym świecie manifestuje się tylko to, co zawiera system wierzeń naszego umysłu a ciało fizyczne przejawia wszystko co świadome, czy nieświadome, łącznie, niestety, z system wierzeń zbiorowej świadomości. Często bezwiednie wciągamy się w zbiorowy system wierzeń i jego formy myślowe, zbierając negatywne energie i emocje, nie wiedząc kiedy przychodzi choroba. 

Człowiek często nie akceptuje siebie i wręcz gardzi sobą, co pogarsza jeszcze bardziej sytuację. Negatywne przyciąga negatywne, kiedy tworzymy takie warunki w naszym polu energii, zawsze dostaniemy to czego potrzebujemy. W destrukcyjnym polu energii może powstać tylko chory proces działania.

 Często człowiek nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie, czy samopoczucie, a za to co się dzieje w organizmie obarcza winą bakterie, grzyby, pogodę i tym podobne, obwinia wszystko to, co jest  po za nim i po za jego świadomością. Prawda natomiast jest gorzka, bo wszystko co dzieje się w naszym życiu stanowi treść naszego umysłu, czy to świadomie, czy nieświadomie piszemy swój scenariusz. Niestety ego zawsze chce mieć rację, nawet wtedy, gdy zapłacimy za to największą cenę- nasze życie. Ego uważa, że sprawca znajduje się gdzieś na zewnątrz a siebie postrzega jako niewinną ofiarę. 

Owszem, jesteśmy niewinni, i tylko tak możemy postrzegać naszą egzystencję. Ale musimy dostrzec naszą prawdziwą niewinność  i zrozumieć działania naszej natury. Wtedy nie będzie nam już potrzebna ta pseudo- niewinność ofiary, ponieważ jest tylko system wierzeń, który sami wybieramy. Szczęścia nie znajdziemy nigdzie na zewnątrz, ono jest w nas i zawsze tam było. 

A jak Wy postrzegacie ten nierozłączny związek ciała z umysłem?

Mam dla Was pyszny  ”  związek” 😉 ziemniaków z brukselką, zapiekanka wyszła pyszna, najlepsza jeszcze ciepła, choć na drugi dzień, podana w resztkach szybko zniknęła ze stołu 🙂

SKŁADNIKI:

1.     około 1,20 kg ziemniaków

2.    1 łyżka mąki z cieciorki ( jeśli nie masz, możesz zastąpić inną)

3.     3 jaja

4.    1 łyżka ghee lub 2 łyżki oliwy

5.    150-200 g brukselki

6.   2 cebule

7.    sól i pieprz do smaku

8. Tłuszcz do posmarowania naczynia do zapiekania


WYKONANIE:

1.     Ziemniaki umyj, obierz i połowę z niech zetrzyj na tartce o grubych oczkach a drugą połowę zmiksuj.

2.     Ziemniaki dobrze odsącz z soku, np w woreczku lnianym lub na sitku. Sok pozostaw aby odstał, po jakimś czasie gdy delikatnie odlejesz wodę na dnie zostanie mąka z ziemniaków, wodę wylej a mąkę dodaj do ziemniaków

3.     Cebulę pokrój w kostkę i uduś na ghee lub oliwie. Brukselkę pokrój w plastry.

4.      Do masy ziemniaczanej  dodaj jajka, mąkę z cieciorki, pokrojoną w plastry  brukselkę, uduszoną cebulę, sól i pieprz do smaku. Wymieszaj i wyłóż na posmarowanej tłuszczem tortownicy lub do  naczynia do zapiekania.   Piecz w temp. 170 stopni- 50 minut. Podawaj z np. kiszonymi ogórkami lub kiszoną kapustą albo z jogurtem naturalnym, np. kozim.

SMACZNEGO 🙂

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Dziś parę słów o przejadaniu się i kurtuazji spożywania posiłków.  Pokarm jest świętością tak więc cały rytuał przygotowania posiłku i spożywania go powinien odbywać się w miłej i wyjątkowej atmosferze . Czasami okoliczności  zmuszają  nas do poczęstunku niekoniecznie zdrowego  posiłku, lecz w takich okazjonalnych sytuacjach warto pokusić się  na małe co nie co, ze względu na czysto towarzyskie sytuacje, które tworzą miłe i kurtuazyjne chwile ( oczywiście nie namawiam tu do łamania zasad wegetarianizmu). Integracja jest często ważniejsza niż ortodoksyjne trzymanie się zasady zdrowego odżywiania. Po za tym, rozkoszowanie się dobrym jedzeniem i świetnym towarzystwem przysparza tyle radości, że nawet najprostsze potrawy smakują jak najsłodsza ambrozja. Wielu ludzi, bardzo ortodoksyjnie traktujących swoją dietę, którzy kierując się wyłącznie smakiem, wskazaniami dietetycznymi  czy wartością odżywczą, często głęboko w duszy pragnie czegoś więcej, czego nie mogą dostać, a ich głód dotyczy zupełnie innej sfery. Tak, przy  braku radości i błogosławieństwa każde pożywienie pozostanie jałowe i bez wartości oraz  przejawi się głodem duszy. I nie chcę tu absolutnie rozgrzeszać łakomczuchów ani karcić  tych, którzy ściśle trzymają się swoich zasad, jedynie bronię dobrych stosunków międzyludzkich. 

Jeśli chodzi natomiast o systematyczne  przejadanie się, to  powoduje ono  nadwagę, słabość, problemy z trawieniem, a głównie  przyspiesza starzenie się organizmu. Natomiast wstrzemięźliwość  w jedzeniu opóźnia starzenie oraz wzmacnia odporność. Spożywanie zbyt dużej ilości  kalorycznego i nienaturalnego pożywienia jest powodem większości chorób cywilizacyjnych.. Rafinowane, pozbawione substancji odżywczych i niekompletne pożywienie nie zaspakaja naszych potrzeb, więc jest głównym powodem, dla którego przejadamy się. Również pasożyty żerujący na osłabionym organizmie zmuszają nas do dostarczania większej ilości pożywienia, a co za tym idzie, przejadania się. Objadanie się mięsem i  pokarmami o intensywnym,  stymulującym smaku podrażnia śluzówkę żołądka  i tworzy  nadmiar gorąca w żołądku co  powoduje nieposkromiony apetyt. Na taką przypadłość najlepsze są warzywa i owoce, które studzą i koją organizm. Tak więc dzisiaj dla wszystkich, którzy dbają o dietę, jak i dla tych, którzy lubią zjeść, zupa ziemniaczana- zdrowa i bardzo sycąca, więc bez potrzeby opychania  się 😉 Delektowanie się to najlepszy sposób na nieobjadanie się. A o żuciu i radzeniu sobie z łakomstwem  przeczytacie tutaj

Gdy ugotujesz więcej cieciorki, możesz ją wykorzystać w zapiekanych warzywach na humusie – przepis TU, lub zrobić sałatkę z cieciorki i buraka- przepis TU

SKŁADNIKI:

1.   6 średnich ziemniaków

2.  1,5 łyżki chrzanu

3.   2 ząbki czosnku

4.   10 brukselek

5.    1 szklanka ugotowanej cieciorki

6.   1/2 szklanki śmietany (opcjonalnie)

7.   mały zestaw włoszczyzny ( potem można wykorzystać ją do sałatki)

8.   2 czerwone cebule

9.   3 łyżki oliwy

10.  1 łyżeczka papryki wędzonej

11.  sól i pieprz do smaku

12. 1 łyżeczka curry

13. szczypta gałki muszkatołowej

14. 1/4 łyżeczki majeranku


WYKONANIE:

1.  Ziemniaki  obierz i razem z włoszczyzną zalej 1,5 litra wody. Ugotuj do miękkości

2.  Cieciorkę obtocz w roztopionym oleju i curry, upiecz w 170 stopniach około 20 minut co jakiś czas mieszając

2.  Brukselkę zalej wrzątkiem, gotuj 3 minuty, odcedź i zalej lodowatą wodą, odcedź. Lub jeśli wolisz  upiecz w piekarniku -skrop oliwą, posól, popieprz i piecz -1/2 godziny – 170 stopni

3. Cebulę pokrój w piórka i uduś na oliwie, na koniec dodaj roztarty czosnek, poduś jeszcze chwilę

4.  Wyjmij ugotowaną włoszczyznę, zmiksuj ziemniaki z wodą.

5. Dodaj przyprawy,  karmelizowaną cebulę z czosnkiem,

chrzan, śmietanę  ( opcjonalnie) i jeszcze raz chwilę zmiksuj dla wymieszania składników.

6. Dodaj  pokrojoną na ćwiartki brukselkę.

7. Podawaj zupę okraszoną upieczoną cieciorką.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Skorzonera  to w Polsce  mało popularne warzywo.  Czarna skórka i biały miąższ to cechy charakterystyczne dla wężymordu. Ta zabawna nazwa wzięła się z dawnych przekonań, że skorzonera jest nawet skuteczna przy użądleniu węża i pomaga zwalczyć substancje jadu. Król Ludwik XVI nakazał uprawiać skorzonerę masowo, wierząc, że bardzo pomaga na żołądek. I wcale się nie mylił, ponieważ zawiera ona inulinę, węglan, który jest probiotykiem, pożywką dla rozwoju zdrowej mikroflory bakteryjnej w jelitach, umożliwiającej prawidłowe trawienie.  Inulina  w połączeniu z pektynami i błonnikiem   oczyszcza organizm, wiążąc szkodliwe związki i przyspieszając wydalanie, co pomaga w detoksykacji.  To wszystko pozwala na wzmocnienie układu odpornościowego. Na dodatek jest skarbnicą minerałów i witamin. Jeśli Was przekonałam choć trochę, spróbujcie ją upiec, jest naprawdę pyszna: słodka i mięsista. A z humusem i dobrej jakości oliwą smakuje wybornie 🙂

Przepis na humus TU, tylko zamiast czarnej dodaj białą tahinę.


SKŁADNIKI:

3 sztuki skorzonery

2 szt marchewki

2 plastry selera korzeniowego

kilka główek brukselki

oliwa z oliwek dobrej jakości

sól i pieprz do smaku


WYKONANIE:

Skorzonerę obierz za skórki, pokrój w paski ( jak na zdjęciu).

Marchewkę i seler również pokrój jak skorzonerę.

Brukselki oczyść, wrzuć do wrzątku na 3 minuty, odcedź i zalej je lodowatą wodą, odcedź.

Posól, popieprz warzywa i obtocz je w oleju.

Brukselki możesz podać po obgotowaniu, gdyż są już gotowe, takie al” dente, lub wrzuć je z warzywami do piekarnika, będą też wspaniałe 🙂

Piecz warzywa na blasze  w rozgrzanym piekarniku – 170 stopni, około 15- 20 minut, w międzyczasie przemieszaj.

SMACZNEGO 🙂

2 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Kochani! Pytacie mnie co jeść wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej w styczniu i lutym. Otóż pogoda obliguje nas o tej porze roku do rozgrzewania organizmu, ponieważ zimą dominuje chłód. Najlepiej więc gotować powoli ale dłużej, piec w piekarniku warzywa korzeniowe, prażyć orzechy np. włoskie, gotować kompoty, gotować dużo zup. Nasz klimat obliguje nas do robienia zapasów, spożywania warzyw korzeniowych, które to dobrze przechowują się zimą i nasion zbóż, takich jak orkisz, owies, gryka czy proso. Dobrze jest jeść jak najwięcej produktów z naszego klimatu, z niewielkim dodatkiem obcych produktów. Moje przepisy ściśle nawiązują do potraw sezonowych, śledźcie więc również to, co podpowiadam na blogu. Zielone warzywa na ogrodzie ( np. u mnie)  to jarmuż i brukselka, ale i pietruszka zielona jest niczego sobie, można z niej korzystać, również roszponka zimuje i nie boi się mrozów. Szukajcie lokalnych rolników i u nich zaopatrujcie się w warzywa. Jeżeli jecie jajka to szukajcie tych od ” szczęśliwych kurek” , natomiast nabiał jedzcie oszczędnie zimą, ponieważ bardzo wychładza, zwłaszcza krowi, kozi natomiast jest cieplejszy , ale to też nabiał. Obserwujcie naturę, nie kupujcie truskawek zimą i wszystkich warzyw spod szklarni oraz mrożonek ( chyba że sami zamroziliście co nieco w domu).  Cieszcie się spożywając posiłki z kolorów jakimi  obdarzyła je  natura, delektujcie się smakiem, rozpieszczajcie podniebienia wyjątkowymi dodatkami, takimi jak pistacje, sezam czarny, mak, rodzynki, daktyle, prażone siemię lniane, kasztany jadalne. Używajcie wysokiej jakości tłuszczów, takich jak ghee, oliwa z oliwek, olej sezamowy. Dodawajcie do potraw rozgrzewających przypraw i pijcie herbatki z owocu kopru włoskiego, owocu głogu czy kwiatu bzu czarnego.  Więcej informacji znajdziecie TU.

Cieszcie się życiem kochani, już niedługo wiosna 🙂

SKŁADNIKI:

Mała dynia hokaido

1 szklanka komosy ryżowej czerwonej

2 szklanki wody

5 łyżek dobrej jakości oliwy z oliwek

1 szklanka solonego jarmużu ( przepis TU)

2 słodkie kukurydze ( np. ze słoika pasteryzowane)

garść orzechów pistacjowych uprażonych niesolonych

pół łyżeczki pieprzu czerwonego

pieprz i sól do smaku


 

WYKONANIE:

Komosę ryżową ugotuj w posolonej wodzie przez 20 minut a następnie odcedź.

Dodaj do niej jarmuż, ziarna kukurydzy, czerwony pieprz oraz dwie łyżki oliwy.

Dynię przekrój na pół, usuń nasiona a następnie pokrój ją na małe części jak na zdjęciu, obtocz w soli, pieprzu i oliwie i upiecz w piekarniku – 170 stopni, około 20 minut ( piekę nawet dłużej, wolę taką miękką 😉

Podawaj upieczoną dynię na ciepłej potrawce z komosy ryżowej  posypaną pistacjami z  np. ogórkiem kiszonym.

SMACZNEGO 🙂

 

0 komentarz
1 FacebookTwitterPinterestEmail

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress