Jelita- nasz drugi mózg. Co mogą mieć wspólnego te dwa, tak różne i tak odległe od siebie organy? Otóż bardzo wiele 🙂  A to za sprawą nerwu błędnego, który łączy mózg i jelita oplatając te drugie. Mózg wpływa na jelita, ale okazuje się, że jelita mają również silny wpływ na mózg!  Jak to możliwe? Mózg oddziałuje  na pracę jelit, kontrolując wydzielanie mucyny wyścielającej jelita, regulując w ten sposób przemieszczanie się pożywienia w układzie pokarmowym. Na pewno spotkaliście się z dolegliwościami gastrycznymi, wkrótce po nastaniu problemu psychicznego. Komunikacja mózgu i jelit działa w dwie strony a zaburzenia jelitowe wpływają na naszą psychikę! W praktyce ludzie, mający problemy psychiczne najczęściej odczuwają choroby takie jak zapalenie jelit, zespół jelita drażliwego. Sama dawno temu, gdy jeszcze odwiedzałam lekarzy, biegałam od jednego do drugiego z przewlekłym bólem brzucha. Żaden z nich nie doszukał się przyczyny dolegliwości, uważali, że jestem zdrowa jak ryba. Ale ból nie ustępował. Wtedy to zaczęłam działać na własną rękę, aby dziś stwierdzić, przepraszam, nie chcę tu być zarozumiała, że jestem dumna z siebie. Dlaczego? Bo do zdrowia doszłam sama! Małymi kroczkami odnalazłam swoją równowagę, tak fizyczną jak i psychiczną.

A jeżeli już mówimy o jelitach, to powiedzmy sobie, jak ważna jest prawidłowa dieta. Jelita potrzebują odpowiedniego pożywienia, aby bakterie, które się tam znajdują, żyły w ścisłej symbiozie i rozwijały się w określonym porządku. Bakterie jelitowe biorą udział w metabolizmie białek, z których to powstają neurotransmitery- są to tzw. peptydy, przenoszące sygnały pomiędzy komórkami nerwowymi. I, eureka 🙂 Jednym z nich jest sławna serotonina, która sławę zawdzięcza dzięki reklamom w telewizji – „nie możesz spać zażyj kapsułki z serotoniną” ( wiem, wiem, wielu z Was nie ma telewizorów). I wiecie gdzie powstaje ta ważna substancja? W większości w jelitach. Od tej niepozornej serotoniny zależy jak będzie funkcjonował nasz centralny układ nerwowy oraz jaki będziemy mieli nastrój, a nawet kondycję psychiczną! I wyobraźcie sobie, że ten organiczny związek chemiczny ( serotonina) działa na nas rozluźniająco, uśmierza ból a nawet pobudza libido.

Mówiąc prosto, gdy brakuje nam serotoniny, do czego przyczynia się niewłaściwa dieta, antybiotyki, leki przeciwzapalne, leki łagodzące zgagę, obniża się nasze samopoczucie. A to skutkuje drażliwością, nerwowością, problemami ze snem, napięciem, nadmiernym pobudzeniem, aż w końcu stanami lękowymi czy depresją.

Warto więc dbać o dietę, bogatą w warzywa, owoce ,orzechy,  pełne zboża czy kiszonki. Dziś prezentuję moją ulubioną sałatkę z fenkułu. Jeżeli nie macie kiszonej papryki dodajcie świeżą, a latem ukiście sobie takową  🙂 naprawdę warto 🙂

SKŁADNIKI:


1 fenkuł

kilka pasków kiszonej papryki czerwonej i kilka żółtej ( przepis TU), proporcjonalnie to pół papryki czerwonej i pół żółtej ( możesz użyć świeżej, jeśli nie masz kiszonej, ale kiszona tu robi robotę 🙂

garść oliwek

łyżka dyni marynowanej ( przepis TU)

garść liści roszponki

starta skórka z połowy cytryny

3 łyżki oliwy dobrej jakości ( lub więcej, w zależności od upodobań)

2 łyżki soku z cytryny

sól i pieprz do smaku


WYKONANIE:


Fenkuł umyj, odetnij końcówki i pokrój w kostkę

Papryki pokrój w kostkę

Wszystkie składniki razem wymieszaj i odstaw na chwilę, aby smaki się przegryzły.

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Witajcie. Ten deser jest sycący i przesmaczny. Wykorzystałam moje ukochane, aromatyczne kumkwaty, wprawdzie uwielbiam je pałaszować i podjadać solo, ale smażone w soku z pomarańczy z miodem dają nieziemski efekt. Jogurt użyłam kozi, tylko taki jadam, rzadko, kilka dni w miesiącu, wtedy, gdy zamówię i dostanę paczkę z nabiałem. Porządny, powiedziałabym prawdziwy nabiał jest bardzo smaczny ale i drogi, zamawiamy  go raz w miesiącu i wtedy cieszymy się smakiem i dodajemy do potraw. Potem jest przerwa i nabiału nie jemy 😉 Taka równowaga dla kieszeni i zdrowia 🙂

SKŁADNIKI:


400 ml jogurtu koziego naturalnego

2,5 łyżki nasion chia

1 łyżka wody z kwiatów pomarańczy ( możesz pominąć, jednak daje wspaniały aromat)

1 garść uprażonych nerkowców

1 garść rodzynek

2 daktyle

łyżeczka owoców goi


Na dżem:


sok z jednej pomarańczy

2 łyżki miodu

200 g kumkwatów


WYKONANIE


Jogurt wymieszaj z bakaliami, nasionami chia i wodą z kwiatów pomarańczy i odstaw na co najmniej dwie godziny lub dłużej.

Kumkwaty umyj i pokrój na półplasterki ( ja pestek nie usuwam)

Wymieszaj je z miodem i sokiem z pomarańczy i smaż mieszając, bez przykrycia, aż staną się gęste ( jak dżem)

Podawaj jogurt z dżemem z kumkwatów, przyozdabiając je połówkami kumkwatów i jagodami goi.

SMACZNEGO 🙂

 

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Pieczony bakłażan w piekarniku zawsze budzi we mnie apetyt. Aksamitny i niebanalny smak tego warzywa rozpływa się w ustach. Niestety w naszym klimacie jest dostępny tylko jesienią i to z pod szklarni, bo kocha ciepło i słońce. Ponieważ jest bardzo zmodyfikowanym warzywem, jem go rzadko, ale gdy uda mi się kupić ekologiczny bakłażan, cały dom pachnie jego aromatem wydobywającym się z kuchennego pieca 🙂

Wg TMC oberżyna ma naturę termiczną ochładzającą. Usuwa zastój krwi i guzy powstałe w wyniku jej zastoju. Zmniejsza obrzęki i pomaga w usuwaniu nadmiernego rozrostu tkanek. Szczególnie przyczynia się przy leczeniu zakrzepów w macicy, zmniejsza też krwawienie. Jego spożywanie działa korzystnie przy hemoroidach , krwi w moczu oraz ogólnie w przypadku jakichkolwiek krwawień.

Miłosna gruszka, bo to kolejna nazwa naszego bohatera, stanowi bogate źródło bioflawonoidów, które odbudowują tętnice i zapobiegają udarowi mózgu w przypadku krwawień. Z powodzeniem stosowany w przypadku leczenia czerwonki i biegunki, którym towarzyszą objawy gorąca. Wskazany przy aftach ( piecz warzywo aż sczernieje i pokryj chore miejsce popiołem z zwęglonego bakłażana). Bakłażan przyda się też w dalekiej podróży- przy ukąszeniu węża lub skorpiona – zrób okład z surowego bakłażana. Pomoże również w przypadku odmrożeń-  kompres z wywaru bakłażana o temperaturze pokojowej.

Szczególnie korzystnie pomaga w uwalnianiu tłumionych emocji i ich szkodliwego działania na narządy, pomoże więc wątrobie a nawet macicy. Kobiety w ciąży nie powinny jeść bakłażana. Również dla osób wychłodzonych nie jest wskazany.

No i tak tu nie kochać jeść ? Dosyć, że smaczne, to jeszcze tyle wspaniałych właściwości 🙂

A  zapiekanka jest przepyszna, sami spróbujcie 🙂

SKŁADNIKI:


2 nieduże bakłażany

1 duża cebula

2 ząbki czosnku

200 ml pomidorów w słoiku ( przepis TU) lub pulpy pomidorowej, lub pomidorów całych ze słoika

łyżka listków natki pietruszki

garść oliwek

ser kozi ( u mnie koziniec do pizzy)

oliwa

pieprz i sól


WYKONANIE:


Odetnij końcówki bakłażanom i pokrój je w poprzek na półcentymetrowe plasterki, posól je i odstaw na 15 minut.

Cebulę pokrój w kostkę i usmaż na szklisto na 2 łyżkach oleju, gdy będzie gotowa, dodaj rozgnieciony czosnek i podsmaż mieszając minutę.

Dodaj do cebuli pomidory ( całe pokrój drobno), posól, popieprz i podsmaż jeszcze chwilę.

Ser zetrzyj na tartce o grubych oczkach.

W naczyniu do zapiekania układaj na przemian: plasterki bakłażana, sos pomidorowy, pokrojone oliwki i utarty ser, aż do wyczerpania składników.

Zakończ układankę sosem i serem.

Piecz około 30 minut w 170 stopniach

Posyp natką pietruszki

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Czasami, wędrując po górach, spotykam samotnych ludzi. Kiedyś zastanawiałam się, jak można tak samemu w odosobnieniu spędzać czas, daleko od domu, w żywiole natury. Dziś wiem, że spotkanie z samotnością to duże wyzwanie, ogromna śmiałość i wielka odwaga. I nie o niebezpieczeństwo jako takie mi chodzi, ale o spotkanie siebie samego.

Samotność. Jest moim wiernym towarzyszem, kompanem na dobre i na złe. I nie mówię tu o samotności bez innych ludzi, bez bliskich, lecz o samotności bycia samym ze sobą. Samotność jest moim sprzymierzeńcem, pomaga mi rozwiązywać problemy, uspakaja, wycisza a przede wszystkim pozwala na spotkanie mojego Ja. Uwielbiam moją samotność. W samotności biegam po lesie, w samotności medytuję i ćwiczę jogę, w samotności gotuję, w samotności odpoczywam wpatrując się w naturę czy  ogień w kominku. W samotności czytam. W samotności powstaje większość moich pomysłów kulinarnych i postów. W samotności analizuję moje życie, mam kontakt z tą wyobcowaną częścią siebie, wtedy to  moja  odrzucona część świadomości nagle zostaje obnażona a czasem uleczona, co pozwala na szersze otwarcie serca na ludzi i tworzenie bliskich i trwałych relacji. 

Dlaczego samotność wydaje się trudna? Ponieważ w spotkaniu ze sobą, gdy już coś wypłynie z nas na powierzchnię trudno jest od tego uciec, zwalając np. winę na partnera. Spotkanie się ze sobą nie jest wcale proste, często tak mało wiemy o sobie. Często nie wiemy jak postąpić, jaką decyzję podjąć. Spotkanie ze sobą pomaga spojrzeć sobie w twarz, zajrzeć do najskrytszych zakamarków i zrozumieć siebie. 

Samotność to również cisza, spotkanie z oddechem, wsłuchanie się w głos organizmu. Posiedźcie w zupełnej ciszy i skupcie się na odgłosach swojego muzyka, on też ma swoją melodię 🙂 Gdy jesteśmy sami, uczucia nagle przybierają na sile i możemy dobrze się im przyjrzeć, a przekonania i emocje głęboko ukryte, nagle wypływają na powierzchnię i stają się bardziej dostępne. 

Samotność doskonale uczy cierpliwości a wszystko, co nas otacza staje się bardziej zrozumiałe i dostępne.  Samotność jest naszym  nauczycielem, jakże szczęśliwa wracam do zgiełku, do ludzi, do towarzyskiego życia, gdy regularnie zostaję  sama ze sobą. Z samotności wracam do dzielenia myśli, planów i uczuć z drugą osobą. 

Samotność niesie też wiele obaw. Boimy się konfrontacji ze sobą, z uczuciami, które w sobie nosimy. Trudno jest przejść przez mur emocji, a strach, że się z tego nie wydostaniemy paraliżuje wielu ludzi. Odwagi! Wiem, można zobaczyć wiele rzeczy, których wcale nie chcemy widzieć, ale ucieczka od siebie tylko pogarsza sytuację. Zmierzenie się i konfrontacja z samym sobą, mimo, że na początku mogą wydawać się straszne i przerażające, wyzwalają w końcu uczucie pewności siebie i zrozumienia najgłębszych zasobów duchowości.  Taka konfrontacja wzmacnia od środka i uczy relacji z samym sobą a także zmusza do najróżniejszych obserwacji, które wzbogacają wiedzę o samym sobie. 

Gdy oswoimy się z własnym towarzystwem, nagle poczujemy ulgę, że samotnie wcale nie jesteśmy sami. W końcu możemy stwierdzić, że czujemy się dobrze we własnym towarzystwie. Wtedy to szeroko otwiera się serce na relacje z drugim człowiekiem 🙂

Lubicie grykę, ja uwielbiam, sama ją prażę, więc kupuję nie paloną. Niżej podaję wskazówki jak ją samemu przygotować, a TU przeczytacie  więcej informacji o tej wspaniałej kaszy.

SKŁADNIKI:


1 szklanka kaszy gryczanej

2,5 szklanki wody

20 g suszonych podgrzybków

2 spore cebule

10 śliwek wędzonych ( najlepsze suska sechlońska)

szklanka malutkich pieczarek

1 łyżka ghee ( masło klarowane)

10 ziarenek owoców jałowca

2 ząbki czosnku

1 łyżka mąki ( u mnie orkiszowa)

wrzątek ( 1,5 litra)

płaska łyżeczka czarnuszki

 2 łyżki śmietany ( opcjonalnie)


WYKONANIE:


Podgrzybki zalej wodą na noc (2,5 szklanki) . Rano ugotuj je, gdy przestygną pokrój na mniejsze kawałki. Wody nie wylewaj, tylko przecedź przez bardzo gęste sito.

Kaszę upraż na patelni ciągle mieszając, jak zacznie przyjemnie pachnieć  ( biorę też ziarenko w palce, ma być bardzo gorące) przelej ją na sicie wrzątkiem, a następnie zalej 1,5 szklanką gorącej wody z gotowania grzybów. Resztę wody zostaw.

Dodaj do niej rozgniecione owoce jałowca,  sól i ugotuj aż wypije całą wodę. Odstaw w ciepłe miejsce.

Czarnuszkę upraż na suchej patelni, utrzyj w moździerzu.

Pieczarki pokrój na plasterki i usmaż na odrobinie masła klarowanego ( nie spiesz się z mieszaniem, wtedy ładnie się przysmażą)

Cebulę obierz, pokrój w kostkę i uduś na ghee, gdy będzie gotowa, dodaj rozgniecione ząbki czosnku, pokrojoną w kostkę śliwkę i podduś jeszcze chwilę. Dodaj pokrojone grzyby i usmażone pieczarki.  Podziej masę na pół. Jedną część dodaj do kaszy. Dodaj też czarnuszkę.

Dolej do drugiej cebulowo- grzybowej  masy pół szklanki wody z gotowania grzybów i doprowadź do wrzenia, w drugiej pół szklanki  wody rozrób łyżkę mąki i wlej do gotującego się sosu cebulowo- grzybowego. Wszystko, mieszając, zagotuj. Dodaj łyżkę śmietany ( opcjonalnie)

Podawaj kaszę polaną sosem. Dodatkiem mogą tu być buraczki ( przepis TU) lub kapusta ( przepis TU)

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Bohaterem sałatki jest mango oraz nasz poczciwy burak, bo o nim tu dzisiaj będzie mowa. Wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej ma naturę termiczną neutralną i słodki smak. Jest warzywem bogatym w krzem. Zawarte w burakach barwniki należą do bardzo silnych przeciwutleniaczy, które  zwiększają przyswajanie tlenu przez komórki. Wspomagają więc układ krwionośny.

Piękny kolor buraków to zasługa betaniny- antyutleniacza chroniącego przed niszczącym działaniem  wolnych rodników. Z tego powodu buraki należą do warzyw skutecznie zwalczających raka. Czerwone pigmenty unicestwiają wolne rodniki, uszkadzające DNA,  zapobiegając w ten sposób chorobom nowotworowym.

Buraki poprawiają krążenie, oczyszczają krew i korzystnie wpływają na wątrobę, nie dziwi więc fakt że uspokajają ducha i wzmacniają serce oraz pomagają uspokoić nerwy. Warto je jeść częściej przy dolegliwościach hormonalnych, podczas menopauzy ( w połączeniu z marchewką pomagają w regulacji gospodarki hormonalnej) , wskazane również przy zaparciach.

Połączenie buraka z mango dało smaczny efekt. Zielona roszponka i liście pietruszki wzbogaciły sałatkę a orzechy dodały pikanterii. I niech Was nie zraża olej, sól i pieprz, ta sałatka jest wybitnie szlachetna i rozpieszcza podniebienia 🙂

SKŁADNIKI:


1 ugotowany  burak

1/2 mango, jeśli małe daj całe

2 garści roszponki ( lub innej zieleniny, np. sałaty)

3 gałązki natki pietruszki

2 łyżki uprażonych orzechów laskowych

sok z 1/2 cytryny

1 łyżka soku z imbiru ( utrzyj imbir na tartce i w dłoni wyciśnij sok)

3 łyżki oliwy

sól i pieprz do smaku ( w tym pieprz czerwony, ma wspaniały smak pasujący do tego typu sałatek) 


WYKONANIE:


Mango obierz ze skórki i pokrój w kostkę.

Orzechy upraż i potłucz w moździerzu

Roszponkę umyj i rozdziel liski od rozet ( jeśli masz np.sałatę porwij ją na kawałki)

Oddziel liście pietruszki od ogonków

Buraka obierz i pokrój w kostkę

Wymieszaj wszystkie składniki. Najlepsza, gdy trochę postoi i przegryzą się smaki 🙂

SMACZNEGO 🙂

0 komentarz
2 FacebookTwitterPinterestEmail

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress